Reklama

Burton: Na cmentarzu świetnie się myśli!

Czwartek, 6 grudnia 2012 (11:16)

Mistrz wyobraźni Tim Burton powraca z nową wersją legendy o Frankensteinie w filmie "Frankenweenie". Po stracie ukochanego psiaka, 10-letni Wiktor zrobi wszystko, by go... odzyskać. Jak?

Zdjęcie

Chłopiec i pies... Czy ich przyjaźń okaże się silniejsza od śmierci? /fot  /materiały prasowe
Chłopiec i pies... Czy ich przyjaźń okaże się silniejsza od śmierci?
/fot /materiały prasowe

Każdy przypomina sobie inny film, kiedy myśli o reżyserze Timie Burtonie. Lista jego dokonań jest długa. "Sok z żuka", "Batman", "Edward Nożycoręki", ostatnio "Mroczne cienie" i "Alicja w Krainie Czarów". Jest znany z upodobania do dziwnych postaci i zdarzeń.

Zdjęcie

Tim Burton większość postaci wzorował na... swoich własnych nauczycielach.
/fot /materiały prasowe

Piesek i inne demony

Podobno w każdym filmie umieszcza scenę przy stole. Podobno jego bohaterowie często mają podkrążone oczy, bo cierpią na bezsenność. Podobno często pokazuje martwe psy, klaunów, owce, pokręcone drzewa, latarnie z wydrążonej dyni i strachy na wróble. Tyle wyczytałam w internecie, ale to tylko ciekawostki. Spotykam Burtona trzeci raz i mam już na jego temat swoje zdanie. Jest niezwykle inteligentnym, interesującym rozmówcą. Bywa dziwny. Postaci w jego filmach często czują się wyobcowane, inne.

Nie jest tajemnicą, że Burton tworzy je na bazie własnych doświadczeń. Gdy pytam, czy jako dziecko czuł się dziwny, mówi jednak...: - Nie! To inni byli dziwni. Na ekrany właśnie wchodzi "Frankenweenie" - historia chłopca, któremu udaje się przywrócić życie ukochanemu psu. Wraz z rozkosznym czworonogiem, mały Wiktor ożywia też inne demony. Jest to długometrażowa adaptacja krótkometrażowego filmu z 1984 roku. Od dawna przymierzał się do tego projektu... To jego hołd dla historii Frankensteina.

Zdjęcie

/fot /materiały prasowe


Wiktor, czyli... Burton!

- Większość postaci wzorowałem na nauczycielach, których znałem, a także na moich szkolnych kolegach - przyznaje, a mnie przechodzą deszcze. Burton ma wiele z samego Wiktora. Tak jak on, kręcił amatorskie filmy już jako dziecko. - To była zabawa. Wszystkie dzieci przechodzą przez taki etap, że chcą coś budować, tworzyć. Czasem są to modele, czasem klocki lego. Ja kręciłem filmy. Nigdy nie sądził, że stanie się to jego zawodem... - Nie przypuszczałem, że czymś tak przyjemnym da się zarabiać na życie. Miałem wielkie szczęście! Czego jeszcze dowiedziałam się o Timie Burtonie?

Zdjęcie

Magdalena Kumorek użyczyła głosu mamie wiktora, Susan. W tatę wcielił się Grzegorz Damięcki.
/fot /AKPA

Z miłości do szkieletów

Lubi spacerować po cmentarzach, również w nocy. Robi to od dziecka. - Na cmentarzu świetnie się myśli! Kolekcjonuje szkielety i japońskie potwory. Uwielbia też oglądać horrory, ale nigdy się ich nie bał. Potwory bardzo go wzruszają. Rozumie je. Utożsamia się z nimi. Tego można się było domyślić, oglądając jego filmy.

"Frankenweenie" w kinach od 7 grudnia.

Anna Wendzikowska

Magdalena Kumorek - mama Wiktora

Nie przepada za klasycznymi horrorami, bo jej wyobraźnia jest po nich zbyt pobudzona. Ale filmy Tima Burtona to co innego!
- Bywają straszne, dla mnie są jednak przede wszystkim piękne - powiedziała nam Magdalena Kumorek, która użycza głosu mamie pomysłowego Wiktora.
- Moja bohaterka to esencja kobiecości w klimacie lat 60. i... matczynej energii - opowiada o Susan Frankenstein. - To pani domu, przykładna żona oraz kochająca matka. Pewnie podejrzewa, że 10-letni Wiktor różni się od rówieśników, ale jej miłość do syna tłumaczy wszelkie dziwactwa potomka. Na film zdecydowanie warto iść, bo to przede wszystkim piękna animacja o sile miłości. Fabuła w połączeniu z ciekawą, charakterystyczną dla Burtona estetyką obrazu tworzy dzieło, którego szkoda by było nie zobaczyć.

MAM


Artykuł pochodzi z kategorii: Kino

Tele Tydzień

Reklama