Reklama

"Kochankowie z Księżyca" pieszczą oko

Poniedziałek, 19 listopada 2012 (12:02)

Najnowszy film Wesa Andersona, "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom", który w polskich kinach będzie można zobaczyć od 30 listopada, jest prawdziwą ucztą dla oczu.

Zdjęcie

W ucieczkę młodych "Kochanków z Księżyca" zaangażuje się wiele osób /  /materiały prasowe
W ucieczkę młodych "Kochanków z Księżyca" zaangażuje się wiele osób
/ /materiały prasowe

Nie dość, że najnowsze dzieło Wesa Andersona opowiada ciekawą historię, pokazaną w zabawny a zarazem nostalgiczny sposób, to jeszcze zachwyca dopracowaniem szczegółów od strony wizualnej. Świat, do którego zaproszeni są widzowie, został starannie zaprojektowany już na etapie scenariusza.
- Wes miał w głowie pomysł na ten film już od jakiegoś czasu - opowiada współscenarzysta, Roman Coppola, syn słynnego reżysera. - Miał wymyślony świat, bohaterów i ich uczucia. Spędziliśmy wiele czasu dyskutując o tym. Wśród pytań i żartów urodziły się i okrzepły wszystkie nasze pomysły. Potem pisanie poszło już łatwo.

Zdjęcie

Im nie jest obojętny los tytułowych bohaterów
/ /materiały prasowe

Zacznijmy może od bohaterów. Tytułowymi kochankami jest dwoje nastolatków - Sam (Jared Gilman), harcerz drużyny Khaki Scouts i Suzy (Kara Hayward), nieco zbuntowana mieszkanka wyspy, na której obozowali skauci. Poznali się przypadkowo, potem przez rok korespondowali ze sobą, obmyślając plan wspólnej ucieczki. Reżyser, któremu zależało na tym, aby film oddawał specyficzny klimat lat 60., poprosił młodych aktorów o odrobienie pewnych zadań domowych.
- Wes kazał mi i Jaredowi pisać listy do siebie, ponieważ Sam i Suzy korespondują ze sobą przez ponad rok, zanim wreszcie spotkają się twarzą w twarz. Chciał, żebyśmy zaczęli od ostatnich zdań, które kończą listy Sama i Suzy - wspomina Kara Hayward. Dzieci z zapałem wzięły się do pracy. Jednak jako pokolenie wychowane w dobie wszechobecnych komputerów Kara i Jared wysyłali do siebie e-maile. A nie o to chodziło Wesowi Andersonowi. Reżyser, gdy tylko zorientował się w czym rzecz, nakazał swoim aktorom poświęcić czas tradycyjnej epistolografii.

Warto zwrócić uwagę już na sam ubiór głównych bohaterów. A właściwie strój każdej postaci pojawiającej się w filmie jest godzien docenienia. Osobą odpowiedzialną za projektowanie kostiumów była Kasia Walicka Maimone.
- Mundurki harcerskie i ubrania Suzy to moje ulubione kostiumy filmowe, ale jestem też bardzo zadowolona ze stroju Harcmistrza Warda (Edward Norton) oraz Pracownicy Opieki Społecznej (Tilda Swinton) - wylicza kostiumolog, która zdradziła też, że największym wyzwaniem dla jej ekipy było uszycie ręcznie każdego elementu 350 kompletnych mundurków harcerskich.

Zdjęcie

Państwo Bishop, rodzice Suzy (Bill Murray i Frances McDormand)
/ /materiały prasowe

Zanim rozpoczęto zdjęcia do filmu, starannie dobrano plenery. Najpierw Wes Anderson razem ze scenografem, Adamem Stockhausenem, oraz producentami: Jeremym Dawsonem i Molly Cooper, rozpoczął w Internecie poszukiwania odpowiedniej wyspy. Gdy wreszcie wybór padł na Rhode z zatoką Narragansett, trzeba było znaleźć budynki zgodne z wyobrażeniami reżysera o tym, jak powinien wyglądać dom rodziców Suzy, czy kościół, w którym poznali się główni bohaterowie. Jeśli chodzi o posiadłość Bishopów, zewnętrznie twórcom filmu najbardziej odpowiadała dawna latarnia morska Conanicut Light w Jamestown. Więcej dylematów mieli z wnętrzami. Znaleziono aż cztery interesujące lokalizacje, z których każda posiadała ciekawe elementy, ale żadna nie była doskonała. Ostatecznie scenografowie postanowili odtworzyć wnętrze domu Suzy w studiu, inspirując się znalezionymi obiektami.

To właśnie dom Bishopów zachwyca najbardziej. Znalazło się w nim tyle pięknych detali, że aż żal, że kamera tak szybko się po nich prześlizguje. Oryginalne elementy wyposażenia pomogły zbudować atmosferę epoki. Dekoratorzy przyznają, że w poszukiwaniu właściwych przedmiotów zaglądali do antykwariatów, a także... pukali do obcych ludzi, jeśli zauważyli u nich coś interesującego.

Równie dopracowany w każdym szczególe jest filmowy obóz harcerski. Namioty szyto na zamówienie, żeby wyglądały dokładnie tak, jak zaplanował Wes Anderson, specjalnie na potrzeby filmu wyprodukowano małe kajaki, a miejscowi rzemieślnicy pomagali przy drewnianych detalach.

Jeśli dodać do tego plejadę znakomitych aktorów, z których część Anderson obsadził w rolach, jakich nikt im wcześniej nie proponował, to otrzymujemy film wart obejrzenia. A dodatkową zachętą niech będzie opinia zasłyszana po pokazie prasowym: "No wreszcie jakiś ludzki film!". Bo "Kochankowie z Księżyca" rzeczywiście są uroczą, nienachalną komedią z cudownym narratorem.

"Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom", USA 2012, w kinach od 30 listopada.
Reżyseria - Wes Anderson
Scenariusz - Wes Anderson i Roman Coppola
Występują - Bruce Willis, Edward Norton, Bill Murray, Frances McDormand, Tilda Swinton, Jared Gilman, Kara Hayward, Bob Balaban.

"Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom" - zwiastun

Artykuł pochodzi z kategorii: Kino

Reklama