Reklama

Nowe oblicze Sędziego Dredda

Wtorek, 18 września 2012 (13:21)

Już niebawem poznamy zupełnie nowe wcielenie Sędziego Dredda, które jest mroczne, brutalne i sprawiedliwe.

Zdjęcie

"Dredd 3D" /fot  /materiały prasowe
"Dredd 3D"
/fot /materiały prasowe

Ameryka przyszłości. Radioaktywne pustkowie, na którym życie stało się luksusem. Ludzie przenieśli się do rządzących się własnymi prawami, ogromnych miast-państw. Na wschodnim wybrzeżu, rozpostarte na obszarze sięgającym od dawnego Bostonu aż po były Waszyngton, leży Mega City One, gigantyczna, ociekająca przemocą metropolia, której 400 milionów mieszkańców żyje w nieustannym strachu. Jedynymi, którzy próbują utrzymywać porządek i sprawiedliwość w tym gigantycznym mieście grzechu, są Sędziowie - przedstawiciele prawa, członkowie ławy przysięgłych oraz wymierzający sprawiedliwość w jednym. 

Zdjęcie

/fot /materiały prasowe

A Dredd jest najlepszym z nich. Stanowi uosobienie wszystkiego, czym Sędzia powinien być i jest - narzędziem systemu, ręką wymierzającą sprawiedliwość, ślepym na manipulację stróżem prawa. Sędzia Główny wysyła go na ważną misję - ma przetestować nową rekrutkę, Cassandrę Anderson, która jest jednocześnie potężnym medium. Pozornie rutynowy patrol zamienia się jednak w krwawą jatkę, kiedy dwójka Sędziów zostaje osaczona w osławionym megabloku Peach Teres - dwustupiętrowym slumsie rządzonym przez bezwzględny klan, na którego czele stoi Ma-Ma. Zaczyna się walka o przeżycie, w której - paradoksalnie - to stróże prawa stoją na straconej pozycji...

Karl Urban, wcielający się w postać sędziego Dredda, po raz pierwszy przed kamerą wystąpił w wieku 8 lat. Jako Dredd jest urzekający i pełen tajemnic. Jego bohater mówi "Ja jestem prawem".

Jego niski, władczy ton głosu idealnie pasuje do postaci. Jest aktorem zakorzenionym w tematyce fantasy i sci-fi. Występował we "Władcy pierścieni", "Xenie: wojowniczej księżniczce", "Star Trecku" czy kinowej wersji gry "Doom".  Widzieliśmy go również między innymi w "RED" obok Bruce’a Willisa, Johna Malkovicha, Morgana Frejmana i Helen Mirren, oraz w "Księdzu 3D".

"Zakochałem się w postaci Dredda w wieku 16 lat", wspomina Urban. "To szeryf w królestwie bezprawia, w którym pojęcie sprawiedliwości mocno się zdewaluowało". Aktorowi bardzo spodobał się fakt, iż twórcy postanowili, że Dredd nie ujawni w filmie swojej twarzy. "To jeden z najciekawszych aspektów tej postaci - nigdy nie wiadomo, kim naprawdę jest. Od 1977 roku, kiedy pojawił się po raz pierwszy, był bezosobowym, enigmatycznym przedstawicielem prawa. Dredd z twarzą to nie Dredd", podkreśla Karl Urban.

"Dredd 3D" w kinach od 28 września.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Kino

Reklama