Reklama

Historia prawdziwej miłości

Czwartek, 26 kwietnia 2012 (11:53)

Tym filmem dajemy świadectwo prawdziwej miłości – mówi Michał Żebrowski, odtwórca roli Jacka, męża Agaty w filmie „Nad życie”.

Zdjęcie

/    /materiały prasowe
/ /materiały prasowe

"Nad życie" opowiada historię Agaty Mróz. Praca z materiałem, który oparty jest na realnych, tragicznych wydarzeniach różni się od filmu typowo fabularnego?

- Ode mnie rola Jacka wymagała przede wszystkim taktu emocjonalnego. Nie chodziło tu o popisy aktorskie, ale o to, aby w sposób godny, prawdziwy emocjonalnie pokazać uczucie mężczyzny do kobiety, która niedawno zmarła. Z panem Jackiem miałem przyjemność rozmawiać na planie, co więcej, razem z córką i ze swoim ojcem pan Jacek jest obecny w scenie, w której - filmowi - Agata i Jacek biorą ślub. Szczególna scena, szczególne wspomnienia, szczególna sytuacja.

Zdjęcie

/ /materiały prasowe

Ten film różni się od innych, które możemy oglądać w kinach...

- To była szczególna rola, ponieważ musieliśmy pamiętać, że dajemy świadectwo prawdziwej historii. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że im więcej w nas prawdziwych emocji i prawdy emocjonalnej, tym bardziej ludzie uwierzą w to, co było prawdziwą historią między Agatą i Jackiem. Olga zagrała tę rolę bardzo przekonująco, weszła w nią z ogromną pasją. Jej zadanie było bardzo trudne, chyba 8 dni leżała w łóżku szpitalnym pod kroplówką. W szpitalu byli prawdziwi chorzy. Personel odnosił się do nas z taktem i szacunkiem, bo widział, że ten film nie jest łatwy i przyjemny.

Zdjęcie

/ /materiały prasowe

Co było najtrudniejsze w pracy przy "Nad życie"?

- Najtrudniejsze były momenty końca, finału. Takie sceny nie są łatwe do zagrania i wymagają od aktora bardzo dużo energii emocjonalnej. Ciężkie, choć nie tylko w tym filmie, są także sceny miłosne - trzeba udawać, przytulać się i całować z osobą, której się praktycznie nie zna, w towarzystwie 20 mężczyzn.

Zdjęcie

/ /materiały prasowe

Czy wraz z doświadczeniem aktorskim przychodzi łatwość wcielania się nawet w te trudne role?

- Nie. Każda rola jest inna i często efekt końcowy nie jest taki, jak sobie zaplanowaliśmy. Można sobie wyobrazić emocjonalny kierunek, w którym chce się pójść, ale potem zależy to  od wielu czynników - od reżysera, od światła, od tego jaki człowiek ma dzień, z jaką partnerką gra. Potem liczy się koncentracja. De Niro mówi, że aktorstwo to koncentracja i timing, i coś w tym jest. Doświadczenie jest tutaj dopiero na kolejnym miejscu.

Z Olgą Bołądź tworzycie filmowe małżeństwo. Jak wyglądała Wasza współpraca?

- Z Olgą współpracuje się bardzo dobrze. Jest bardzo dynamiczną aktorką, oddaną temu zawodowi. Jest radosna, uśmiechnięta na co dzień, z takim sportowym sznytem przez co, według mnie, bardzo dobrze pasuje do tej roli. Myślę, że widzowie dostaną od niej prawdziwy prezent w postaci tej roli.

"Nad życie" w kinach już od 11 maja.

 


Artykuł pochodzi z kategorii: Filmy

materiały prasowe

Reklama