Reklama

Agata Nizińska idzie w ślady dziadka

Piątek, 17 sierpnia 2012 (14:06)

Urodę zawdzięcza ormiańskim korzeniom, a talent genom. Jej dziadkiem jest wybitny aktor Wojciech Pokora. Świetnie śpiewa, występowała w kabarecie, a teraz zamierza podbić serca telewidzów. Zagra ognistą Włoszkę Marinę we „Wszystko przed nami”, nowym serialu TVP 1.

Zdjęcie

Agata Nizińska /  /AKPA
Agata Nizińska
/ /AKPA

Zdjęcie

Agata Nizińska jako Marina
/Krzysztof Opaliński /ARTRAMA

Ostatnio zrobiło się o Tobie bardzo głośno w mediach!
- Wygląda to tak, jakbym nagle wymyśliła sobie, że chcę zostać aktorką i piosenkarką, ale tak nie jest. Pracuję nad sobą od wielu lat, uczę się, zbieram doświadczenia, dokonuję świadomych wyborów. Nigdy nie parłam do mediów, robiłam swoje i moje nastawienie raczej się nie zmieni. Mam na koncie sporo koncertów, siedem ról filmowych, między innymi w pierwszym w Polsce filmie o zombie "Wataha" w reżyserii Wiktora Kiełczykowskiego, polsko-izraelskiej produkcji "Kartki z kalendarza" czy komediodramacie "After" zrealizowanym pod patronatem Macieja Ślesickiego. W tym ostatnim filmie grałam w towarzystwie samych mężczyzn. Bardzo sympatyczne doświadczenie...

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sztuką?
- Gdy uczyłam się w liceum, zapisałam się na warsztaty kabaretowe. Z czasem wykształcił się z tego profesjonalny kabaret. Jego skład i nazwa zmieniały się na przestrzeni lat. Na początku nazywał się "Menażeria", potem "Członek polski", wcześniej chłopcy tworzyli kabaret "AD HOC". Pisałam teksty do skeczów i piosenek, grałam, śpiewałam. Mieliśmy kilka programów, współpracowaliśmy z najbardziej znanymi kabaretami, rozwijaliśmy się, ale w pewnym momencie zaczęło mi czegoś brakować, potrzebowałam innej formy wyrazu - teatru. Po drugim roku zrezygnowałam ze studiów na kierunku Europeistyka, poszłam na wydział aktorski Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Jerzego Giedroycia i jestem z tego wyboru zadowolona. Nikt mnie do tego nie namawiał, nie było presji, nacisków ze strony rodziny, że powinnam iść w ślady dziadka (Wojciech Pokora - przyp. aut.).

Dlaczego nie zdawałaś do szkoły państwowej?
- Gdy postanowiłam uczyć się aktorstwa, robiłam mnóstwo innych rzeczy. Nauka w PWST czy AT wymaga poświęcenia się jednej dziedzinie, a ja chcę rozwijać się na różnych płaszczyznach - kabaretowo, filmowo, teatralnie i muzycznie. Jestem dość dobrze zorganizowana, wiem czego chcę i nie zamierzam z którejkolwiek z tych dziedzin rezygnować. Kabaret, w którym występowałam, jest w zawieszeniu, ale mamy zamiar go reaktywować, pracuję nad pierwszą solową płytą, gram w serialu "Wszystko przed nami". 

Zdjęcie

Marina zakochana jest w Stefanie
/ /ARTRAMA



Na jakim etapie są prace nad Twoją płytą?
- Zbieram materiał, piszę teksty. Próbuję powiązać ze sobą wszystkie elementy, co nie jest łatwe, bo mam dużo innych zajęć. Współpracuję ze wspaniałymi muzykami, myślę że wspólnie uda nam się stworzyć coś interesującego. Ludwig van Beethoven napisał kiedyś: "muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiet", a więc wywoływać w nas emocje. Chciałabym tworzyć muzykę rytmiczną, żywą, emocjonalną, którą czuję, do której mam emocjonalny stosunek i którą czują inni.

A konkretniej?
- Mój tata świetnie gra na gitarze akustycznej, elektrycznej, basowej, na pianinie i harmonijce. Jest koneserem jazzu i bluesa. To on jest odpowiedzialny za moją edukację muzyczną. Od najmłodszych lat słucham B.B. Kinga, Jimiego Hendriksa, Erica Claptona, Janis Joplin, czy Johna Mayalla. Kiedyś nie rozumiałam ich twórczości, dzisiaj B.B King jest moim bogiem. Wielka muzyka zawsze powraca, ja potrzebowałam czasu, żeby do niej dojrzeć, docenić... Myślę, że te wzorce i fascynacje będą miały wpływ na moją płytę. Życzę sobie tego.

Zdjęcie

Agata Nizińska talent muzyczny odziedziczyła po tacie
/ /AKPA

Od kiedy uczysz się śpiewu?
- Muzyka w moim życiu jest obecna od zawsze, śpiewam od najmłodszych lat, ale zaczęłam pracować nad głosem dopiero na pierwszym roku studiów aktorskich. Pani od emisji głosu powiedziała, że powinnam coś zrobić, bo mam potencjał. Wtedy uwierzyłam, że warto rozwijać się muzycznie. Mój głos - alt koloraturowy - może osiągnąć bardzo niskie, jak i bardzo wysokie rejestry, na przykład tak zwany rejestr gwizdkowy. To takie dziwne piszczące dźwięki, które wychodzą z mojego gardła (śmiech).

Czy miałaś już okazję wykorzystać swoje możliwości wokalne na planie serialu "Wszystko przed nami"?
- Staram się nadać Marinie, którą gram, własny rys, ubarwić ją. Ona jest Włoszką, ale mówi łamaną polszczyzną z włoskimi wstawkami. Początkowo było tych zwrotów niewiele, ale sporo ich dopisałam. Zaproponowałam też na planie, że zaśpiewam w jednej ze scen. Ku mojemu zaskoczeniu Piotr Wereśniak, reżyser serialu, bez problemu się zgodził. Zaśpiewałam piosenkę na bazie włoskiego przysłowia "non esiste bellezza senza difetto", czyli "nie istnieje piękno bez żadnego defektu". Do takich wydarzeń dochodzi na planie (śmiech).

Zdjęcie

Agata Nizińska bardzo chciałaby zagrać kiedyś razem ze swoim słynnym dziadkiem, Wojciechem Pokorą
/ /AKPA

Opowiedz, proszę, coś więcej o swojej bohaterce.
- To temperamentna, otwarta i ciekawa życia osoba. Lubi o siebie dbać, kładzie duży nacisk na wygląd, seksualność. I jest przy tym całkiem zabawna! Podoba mi się ta postać, lubię ją. Mam korzenie ormiańskie ze strony rodziny mojego taty. Gdy gram Marinę, daje o sobie znać mój południowy charakter.

Pewnie Marina nie może opędzić się od mężczyzn...
- Ona jest zakochana w Stefanie (Piotr Nowak - przyp. aut.), wobec którego ma poważne plany życiowe. Patrzy na niego przez różowe okulary, nie zdaje sobie sprawy, że ją oszukuje. Niby jest naiwna, ale tylko pozornie. To inteligentna dziewczyna, która krok po kroku zmierza w wyznaczonym kierunku. Czy usidli Stefana, pokaże czas.

Może być jej trudno, bo Stefan ma w Polsce żonę i córkę!
- Marina nic o tym nie wie... A czy się dowie? Wszystko przed nami!

Kiedy zagrasz z dziadkiem?
- Chciałabym bardzo! Cały czas jestem na początku drogi, uczę się. Gdzie mi do niego, do jego kreacji teatralnych i filmowych?! Zawsze byłam przekonana, że nie mogę go o to prosić, ale może kiedyś się odważę. Mam nadzieję, że się zgodzi (śmiech).

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

materiały prasowe

Reklama