Reklama

Arciuch: Byłam straszną łobuziarą!

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 (16:04)

Wagary, papierosy - od najmłodszych lat Tamara Arciuch dawała się rodzicom we znaki. W szkole aktorskiej dostała nauczkę od... Tomasza Karolaka.

Zdjęcie

/fot  /AKPA
/fot /AKPA

Cztery zwykłe, szare bloki na niewielkim skierniewickim osiedlu. Grupa dziewczynek bawi się na podwórku. Wśród nich kilkuletnia blondynka z wesołymi, niebieskimi oczami. To Tamara. Lato w pełni, ale ona marzy... o zimie. "Moim najwcześniejszym wspomnieniem z dzieciństwa są łyżwy. Tata był dyrektorem lokalnego Ośrodka Sportu i Rekreacji i wybudował w Skierniewicach lodowisko.

Zdjęcie

Tamara Arciuch z partnerem Bartkiem Kasprzykowskim
/fot /AKPA

Już jako czterolatka prosiłam rodziców o łyżwy figurowe. Chciałam wystartować w olimpiadzie!", opowiada Tamara. Miała dwóch braci, ale czas najchętniej spędzała z koleżankami na podwórku. "O dwanaście lat starszy Krzysztof szybko wyjechał do szkoły z internatem, a z drugim, o trzy lata starszym Radkiem, nie zawsze znajdowałam wspólny język. On miał swój świat, a ja swój", wspomina aktorka.

Co ciekawe, to Tamara, a nie jej bracia, przysparzała rodzicom największych kłopotów. Chodziła na wagary, paliła papierosy, wdawała się w bójki. Łobuzowanie skończyło się dopiero, gdy dziewczynka rządząca paczką koleżanek wyjechała z rodzicami do Niemiec. Piętnastoletnia Tamara poszła do liceum i znalazła sobie nowe, mniej szalone towarzystwo. "W liceum, w osiedlowym domu kultury zbierali się ludzie, którzy mieli artystyczne dusze. Rozmawialiśmy, organizowaliśmy konkursy piosenek. Bardzo się w to zaangażowałam. Już wtedy lubiłam scenę, choć byłam dość nieśmiała. Ale kiedy stawałam przed publicznością, nieśmiałość znikała", wspomina gwiazda. Marzyła o aktorstwie, ale nie wierzyła, że jest w stanie dostać się do szkoły teatralnej. Postanowiła zdawać do Akademii Sztuk Pięknych. "Ale zamiast do Łodzi czy Warszawy, wyjechałam do Gdyni. Za chłopakiem, który studiował w Szkole Morskiej. Miłość nie przetrwała, ale ja zostałam na Wybrzeżu na dłużej", opowiada.

Do szkoły plastycznej nie udało się dostać i Tamara wróciła do pomysłu z aktorstwem. "W ostatniej chwili złożyłam dokumenty do Studium Wokalno- -Aktorskiego przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Zdałam za pierwszym razem, chociaż było tam dziesięciu kandydatów na jedno miejsce. Deklamowałam wiersze, leżąc na podłodze...", śmieje się aktorka. Na pierwszym roku musiała przejść "fuksówkę", czyli słynne otrzęsiny pierwszoroczniaków ze szkół teatralnych. "Jeden z kolegów, któremu chyba trochę się podobałam, w ramach fuksówki zabrał mnie na lody. Musiałam zjeść porcję we wszystkich mijanych lodziarniach. Mocno odchorowałam te otrzęsiny, wylądowałam pod kroplówką. Nigdy potem już tak się nie zatrułam!", zdradza.

Po roku studiów aktorka wyjechała do Krakowa zdawać do PWST. Znowu odniosła sukces - dostała się za pierwszym razem. Ale pojawił się nowy problem - ponowne otrzęsiny. Jeden ze starszych kolegów bywał wyjątkowo pomysłowy w dręczeniu "fuksów" i Tamara wypomina mu to do dzisiaj. O kim mowa? O Tomaszu Karolaku! "Bywało, że Tomek, który wtedy był dość popularną postacią w szkole, wpadał do naszych pokojów i krzyczał: «Fuksy, baczność!». Kiedyś kazał mnie i Soni Bohosiewicz pić wódkę z talerza łyżką!", wspomina aktorka.

Paradoksalnie na studiach aktorskich skończył się czas szaleństw - Tamara skoncentrowała się na nauce i pierwszych rolach teatralnych. Dyplom zrobiła u Jerzego Treli i Anny Polony. Wkrótce potem dostała angaż w Teatrze Wybrzeże, wyszła za mąż i urodziła syna. Miała tylko 22 lata. Chciała grać w teatrze, ale szybko upomniało się o nią kino. "Moim debiutem była rólka w «Młodych Wilkach 1/2». Wypowiadam tam tylko kilka niecenzuralnych słów", mówi. Popularność przyszła wiele lat później z serialem "Niania", gdzie Tamara zagrała asystentkę Maxa Skalskiego i... błysnęła talentem komediowym. "Nie boję się wygłupiać, nie boję się z siebie żartować", podkreśla aktorka. Właśnie role komediowe przyniosły jej szczęście. Na planie sitkomu "Halo Hans" poznała obecnego partnera Bartka Kasprzykowskiego...

Oskar Maya

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Show

Reklama