Reklama

Basia Mularczyk trafiła do "Kiepskich" dzięki tacie

Środa, 9 maja 2012 (11:10)

Barbara Mularczyk do telewizji trafiła dzięki... tacie. – Wypatrzył ogłoszenie w lokalnej, wrocławskiej gazecie i powiedział, że warto spróbować – mówi serialowa Mariolka, która już od dwunastu lat bawi widzów.

Zdjęcie

/    /AKPA
/ /AKPA


W serialu "Świat według Kiepskich" gra Pani od samego początku, czyli od dwunastu lat. Nie czuje Pani znużenia i rutyny?

- Nie ma o tym mowy! Specyfika tej produkcji polega na tym, że na planie ciągle coś się dzieje, a w każdej serii pojawiają się nowi aktorzy, którzy wzbogacają i urozmaicają przygody zwariowanej rodziny Kiepskich. Jak zatem może mi się to znudzić? (śmiech). Tym bardziej że każda ze scen jest dla mnie wyjątkowa. Nieważne, czy będzie to przygotowanie spotu wyborczego dla prezesa Kozłowskiego, otwarcie wspólnego solarium z Jolasią czy sceny z odcinka "Przeterminowani", gdzie wszyscy zapadają na tajemniczą chorobę objawiającą się niezwykłym, zielonym kolorem skóry.

Zadebiutowała Pani w wieku piętnastu lat. Aktorstwa uczyła się więc Pani na planie?

- Trafiłam do serialu dzięki tacie, który informację o castingu wypatrzył w lokalnej, wrocławskiej gazecie. Powiedział, że warto spróbować, że to może być fajna, niezapomniana przygoda. I tak się stało. Początkowo to właśnie tata, który według mnie jest wspaniałym aktorem, pomagał mi w pierwszych niełatwych próbach aktorskich. Cierpliwie ćwiczył ze mną teksty, podpowiadał, jakim tonem czy tempem najlepiej powiedzieć dane zdanie. Aktorzy z planu również bardzo mi pomagali, zwłaszcza pani Krystyna Feldman.

"Świat według Kiepskich" to jedyny serial, w którym Pani gra. Nie boli to Pani? Myślę, że mogłaby Pani sprawdzić się też w innych produkcjach, i nie tylko komediowych.

- Zdaję sobie sprawę, że realia w Polsce są takie, a nie inne. Często nie udaje się nam pracować w zawodzie, jaki sobie w młodości wymarzyliśmy. Poza tym mam wiele innych zainteresowań, równie ciekawych jak praca przed kamerą.

Na przykład?

- Uwielbiam sport: pływam, gram w tenisa stołowego i siatkówkę, codziennie jeżdżę na rowerze. Lubię też spędzać czas z przyjaciółmi. Nowi znajomi widzą we mnie przede wszystkim serialową Mariolkę, ale z czasem się to zmienia. Dla starych przyjaciół jestem Basią. Często wspólnie grillujemy, przygotowując coraz to ciekawsze potrawy. Szaszłyk z krewetek królewskich i ananasów marynowany w sosie słodko-kwaśnym, karkówka w zalewie musztardowo-miodowej czy zawijas z boczku przyprawionego czosnkiem i nadziany pysznym serem żółtym to moje ulubione dania. Po prostu palce lizać!

Rozm. Artur Krasicki

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama