Reklama

Będę miała syna!

Piątek, 28 października 2011 (11:22)

Tylko magazynowi SHOW aktorka zdradziła płeć dziecka! Wyznała też, dlaczego długo zwlekała z decyzją o macierzyństwie i jak ciąża zmieniła jej życie.

Zdjęcie

  Katarzyna Glinka z mężem Przemysławem Gołdonem. Fot. AKPA /AKPA
  Katarzyna Glinka z mężem Przemysławem Gołdonem. Fot. AKPA
/AKPA

Kasiu, jak się czujesz?

- Cudownie! Muszę przyznać, że bardzo dobrze znoszę ciążę.

Wyglądasz pięknie. Który to miesiąc?

- Końcówka piątego.

Powiedz, jak zareagowałaś na słowa: „Będzie pani mamą”?

- Poczułam szczęście i euforię, ale również obawę. Dziecko to przecież ogromna zmiana w życiu. Zastanawiam się, czy sobie poradzimy z mężem i jak bardzo pojawienie się na świecie tego małego człowieka zmieni nasze życie.

Wpadłaś w panikę?

- Nie, bo przecież już od pewnego czasu myśleliśmy o dziecku. Jest to dla nas spełnienie marzeń! Wiem, że w życiu oprócz kariery ważne jest, by czuć się spełnionym również na płaszczyźnie prywatnej.

Słyszałaś już bicie serca maleństwa?

- Tak i... przeszły mnie ciarki. Nagle słyszysz przyspieszone bicie tego maleńkiego serduszka i czujesz magię ludzkiego istnienia. Zresztą za każdym razem, gdy jesteśmy na badaniach i widzimy dzidzię, która ssie paluszek albo rusza rączką, czujemy się jak zahipnotyzowani. Kiedyś nie rozumiałam, dlaczego rodzice są tak bardzo skupieni na swoich dzieciach. Dlaczego przeżywają każdy gest, uśmiech. Dziś już znam tę tajemnicę. I zastanawiam się, co będzie, gdy moje dziecko przyjdzie na świat. Czy kompletnie oszaleję na jego punkcie?

Dość długo zwlekałaś z decyzją o macierzyństwie.

Tak, ale myślę, że to dobrze, bo dziś przeżywam ciążę w sposób magiczny. Dla mnie to doskonały czas na dziecko. Młodym kobietom często trudno określić, kiedy jest ten dobry czas: jeszcze jedna rola, kolejny awans… W moim przypadku też tak było. Tuż po tym, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, dostałam propozycje ról w serialach „Julka” i „Prosto w serce”. Zrezygnowałam. To są trudne życiowe wybory! Z drugiej strony... Kiedyś pewna mądra kobieta, zresztą też dziennikarka, powiedziała mi, że na kolejne role jestem jeszcze bardzo młoda, ale na to, by zostać mamą, czas mam ograniczony. Przyznam, że wzięłam to sobie mocno do serca.

Masz już syndrom wicia gniazda?

- Jeszcze nie. Chyba lepiej zbyt wcześnie nie robić tego typu ruchów. Do tej pory nawet nie oglądałam ciuszków dziecięcych, nie urządzałam pokoiku. Zacznę za jakiś miesiąc.

W jakim kolorze kupisz śpioszki?

- Hmm, chyba jednak w niebieskim...

A więc chłopczyk! Gratuluję!

- Bardzo się cieszę i dziękuję. Chcę jednak zaznaczyć, że płeć dziecka nie miała dla nas większego znaczenia. To oczywiste, że najważniejsze jest, aby maleństwo było zdrowe. Niektóre kobiety marzą o córeczce, żeby wychować sobie przyjaciółkę. Ja cieszę się, że to chłopiec, bo wiem, że relacja między matką a synem jest bardzo silna i wyjątkowa.

Myślisz już o imieniu dla niego?

- Oczywiście, że tak! Przyznam się jednak, że miałam znacznie więcej pomysłów na imię dla dziewczynki. Tymczasem z chłopcem mamy problem... To wielka odpowiedzialność nadać dziecku imię na całe życie. Dlatego cały czas się zastanawiamy.

Twoja mama pewnie bardzo się cieszy, że zostanie babcią?

- Moi rodzice są szczęśliwi, że znowu zostaną dziadkami. Mają już wnuka. Ale syn mojego brata ma już 18 lat, więc dla nich jest dorosłym facetem! Pojawienie się w rodzinie dzidziusia będzie więc nie lada wydarzeniem w ich życiu.

Pewnie będziesz mogła liczyć na ich pomoc?

- Myślę, że tak. Nie chciałabym jednak ich wykorzystywać. Życzliwość i doświadczenie dziadków są nieocenione, ale uważam, że nikt nie powinien wyręczać rodziców w wychowywaniu dzieci. Poza tym jestem typem Zosi Samosi. Lubię wszystko robić sama, bo w ten sposób uczę się nowych rzeczy.

Czytasz dużo książek i poradników?

- Tak! Zarówno poradniki psychologiczne, jak i te dotyczące pielęgnacji dziecka. Znam już na pamięć rady typu: „Jak wychować silne, mądre dziecko nie tracąc nic z siebie” lub: „Nie bądź rodzicem na piątkę – wystarczy na trzy z plusem”. Koleżanki, które są mamami, wciąż podrzucają mi kolejne pozycje, mam więc już pokaźną biblioteczkę. Ciekawa jestem, czy rzeczywistość zweryfikuje to, co przeczytałam.

A babcie i ciocie zasypują cię złotymi radami?

- Oczywiście! Najfajniej było, kiedy wszystkie ciocie wyrokowały, jaka będzie płeć dziecka, i to na podstawie najdziwniejszych zmiennych. Raz słyszałam, że jeśli czerwieni mi się nos, więc na pewno będzie dziewczynka. Innym razem, że brzuch jest okrąglejszy, co oznacza, że będzie chłopczyk. A do tego mnóstwo rad: co powinnam jeść, a czego nie. Niemal każda przyszła mama musi przez to przejść. Ale ja staram się podchodzić do tego z przymrużeniem oka. Pomaga też poczucie humoru!

Czy często ludzie podchodzą do ciebie i dotykają brzuszka?

- Zdarzyło mi się to już parę razy. Zazwyczaj nie lubię, kiedy ktoś narusza moją przestrzeń osobistą. Ale teraz mi to nie przeszkadza. Kiedy czujesz ruchy dziecka w brzuchu, chciałabyś, żeby wszyscy to poczuli! We Włoszech dotknięcie brzucha kobiety w ciąży oznacza szczęście. Kiedy ciężarna idzie ulicą, obcy ludzie podchodzą więc do niej i dotykają brzuszka!

Miewasz zachcianki kulinarne?

- Zupełnie nie! Moją ciążę prowadzi ginekolog, który jest również dietetykiem. Opracował dla mnie całą dietę. Mówi mi, że nie należy jeść za dwoje, a po prostu zdrowo się odżywiać.

Jak na co dzień dbasz o siebie?

- Dużo spaceruję i pływam. Stosuję też kremy ujędrniające. W nieograniczonych ilościach używam oliwki. Firma Garnier, której jestem ambasadorką, ma naprawdę świetny wybór kosmetyków dla przyszłych mam.

Nadal farbujesz włosy?

- Lekarze rzeczywiście to odradzają, tłumacząc, że im mniej produktów chemicznych stosuje ciężarna, tym lepiej. Ale dziś fryzjerzy mają i na to swoje sposoby. Można farbować włosy tak, by nie dotykać skóry na głowie. Nowoczesne farby nie zawierają amoniaku, są więc delikatne i co najważniejsze - bezpieczne.

W dzisiejszych czasach można być modną, będąc w ciąży?

- Muszę przyznać, że dość długo wstrzymywałam się z zakupami ciążowych ubrań. Cieszyłam się, że wciąż mieszczę się w moje ulubione rzeczy (śmiech). W końcu, gdy już wybrałam się na zakupy, z radością stwierdziłam, że na rynku jest mnóstwo pięknych i modnych ubrań dla kobiet w ciąży. To nieprawda, że w tym stanie nie można wyglądać i czuć się świetnie!

Koleżanki z redakcji wiele opowiadały mi o okropnych, bezkształtnych ciążowych ogrodniczkach, które nosiły...

- Nie znoszę ich! Kiedyś kobiety w nich chodziły i wyglądały naprawdę aseksualnie. Pamiętam, że ostatnio któraś ciocia próbowała mnie nastraszyć, mówiąc: "Kasia, kupimy ci ogrodniczki". Stanowczo odmówiłam...

Mówi się, że kobiety w ciąży są niezwykle seksowne. Czujesz się taka?

- Mój mąż tak twierdzi, ale ja niestety w ogóle tego nie widzę (śmiech).

Justyna Kasprzak.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Show

Reklama