Reklama

Ciągle są młodą parą

Środa, 25 stycznia 2012 (15:40)

Zaimponowała mu dojrzałością, on rozbroił ją poczuciem humoru. Po trzech latach związku Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski wciąż uważają się za młodą parę. I wierzą, że tak będzie już zawsze.

Zdjęcie

    /AKPA
   
/AKPA

Nigdy nie spotkałam człowieka tak umiejącego improwizować. Łącząc to z abstrakcyjnym poczuciem humoru, otrzymujemy mieszankę wybuchową. Jego wymyślane na poczekaniu monologi wśród naszych przyjaciół przeszły do historii. Często wciela się przy tym w różne postaci albo ożywia przedmioty. Kiedyś złapał trzyramienny wieszak na doniczki i animował go tak, że wszyscy przez godzinę ryczeli ze śmiechu. Cała improwizacja odbywała się w dodatku po angielsku, bo był z nami Anglik. Gdy poznałam Bartka na planie komediowego serialu „Halo Hans!” (reż. Wojciech Adamczyk), zauroczył mnie swoją pogodą ducha. Otaczała go aura jasności, pozytywnej energii. Przy nim cały czas się śmiałam. Jego abstrakcyjny dowcip i zaskakująca interpretacja rzeczywistości sprawiły, że pomyślałam: „Co za inteligencja!”. Czasem nie mogliśmy nagrać sceny, bo pękaliśmy ze śmiechu i reżyser musiał przerywać ujęcie. Bardzo dobrze wspominam tamtą ekipę filmową i beztroską atmosferę. Z Bartkiem szybko się zaprzyjaźniliśmy. Odpowiadało nam nasze podejście do pracy aktorskiej. Zaskoczyła mnie również jego niezwykła umiejętność słuchania. Mężczyźni najczęściej uwielbiają imponować i opowiadać o sobie, a Bartek, gdy rozmawia, skupia się na drugiej osobie. Empatyczny, wyczulony na problemy innych, tolerancyjny, potrafi być oddanym i wiernym kolegą.

Zdjęcie

   
/MWMedia

Ze swoimi przyjaciółmi – Rafałem, którego zna jeszcze z zerówki, i Michałem ze szkoły teatralnej – utrzymuje stały kontakt. Często słyszę, jak rozmawia z nimi przez telefon, radzi, wysłuchuje. On dobrze rozumie ludzi i umie nazywać rzeczy po imieniu. Gdy wypowiada się o uczuciach, określa te stany precyzyjnie, jeśli o etyce, religii, moralności, to to, co mówi, jest głębokie, celne, blisko człowieka. Ale sam też jest bardzo wrażliwy i łatwo go zranić. Kiedy ktoś ocenia niesprawiedliwie jego postępowanie, uczucia, podejście do pracy i gdy dodatkowo jest to jeszcze upublicznione i przekręcone, bardzo to przeżywa. Na planie umie skupić się na innych. Ma w sobie pokorę, z każdym się przywita, porozmawia. Jeśli jednak coś mu nie odpowiada, mówi to wprost. Staje w obronie innych, ma wyostrzone poczucie sprawiedliwości, więc wszelkie porażki odbiera też bardzo osobiście. Nie uważa się za mistrza świata, więc łatwo zachwiać jego poczuciem własnej wartości. Kiedy mówię, jak imponują mi jego talenty, nie chce tego słuchać. Nie przyjmuje komplementów i szybko obraca wszystko w żart. Jest bardzo wesołym i czułym tatą. W wychowaniu młodszego syna pomaga mu wyobraźnia – w ciągu dnia wyczarowuje mu ścieżkę z przeszkodami z patyków albo tor wyścigowy z pudełek po kawie, a na dobranoc wymyśla fantastyczne historie i bajki. W domu lubi wprowadzać zasady. Ja bywam mniej konsekwentna. Bartek pilnuje, żeby syn poszedł spać o właściwej godzinie, ale potrafi zapomnieć, że danego dnia był umówiony w jakiejś sprawie w urzędzie. Stara się być pomocny w domu, ale trzeba mu wiele rzeczy jasno komunikować. Zaskakujące, że umie bez problemu oczyścić komputer z wirusów i wprowadzić nowe programy, a nie może nauczyć się, w którą komorę pralki trzeba wsypać proszek.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama