Reklama

Cieślak pracował w... kiosku

Wtorek, 24 stycznia 2012 (11:38)

Bronisław Cieślak, czyli niezapomniany porucznik Sławomir Borewicz z kultowego serialu "07 zgłoś się", był kiedyś sprzedawcą w kiosku oferującym zwiedzającym Kraków turystom zimne napoje i pamiątki!

Zdjęcie

    /Agencja W. Impact
   
/Agencja W. Impact

Zanim Bronisław Cieślak został polskim Bondem, był dziennikarzem w krakowskim oddziale Telewizji Polskiej. Po zakończeniu zdjęć do "07 zgłoś się" wrócił do zawodu, ale nigdy nie udało mu się odzyskać pozycji, jaką wcześniej cieszył się w środowisku dziennikarskim. Doszło nawet do tego, że został zwolniony z telewizji i musiał zarejestrować się w biurze pracy jako... bezrobotny. Miał wtedy prawie 50 lat.

- Znalazłem się w dołku i musiałem wymyślić jakiś sposób, by po prostu przetrwać - mówił po latach w wywiadzie.

Bronisław Cieślak wpadł wtedy na pomysł, aby otworzyć razem z żoną i kilkoma przyjaciółmi kiosk w Domu Turysty w Krakowie.

- Najpierw zajmowałem się zaopatrzeniem, potem stanąłem za ladą. Sprzedawałem napoje, gumy do żucia i pamiątki - wspomina.

Do kiosku, w którym pracował, przychodziło mnóstwo turystów. Większość z nich dziwiła się, że znany z roli porucznika Borewicza aktor, zarabia na życie w ten sposób.

- Robili zakupy, a potem prosili mnie o wspólne zdjęcia. Śmiałem się, że obok Wawelu, przez półtora roku, bo tyle pracowałem w tym sklepiku, byłem największą atrakcją turystyczną Krakowa - śmieje się Bronisław Cieślak.

Praca sprzedawcy nie satysfakcjonowała jednak niezapomnianego Borewicza. W 1997 roku, za namową znajomych postanowił więc spróbować swoich sił w zupełnie innej dziedzinie. Został... politykiem. Przez kolejne osiem lat był posłem na Sejm!

Kiedy zdecydował się przejść na emeryturę, niespodziewanie dostał propozycję zagrania w serialu "Mrok". Później zaproponowano mu główną rolę w polsatowskiej serii "Malanowski i partnerzy".

- Los znowu się do mnie uśmiechnął - żartował wówczas.

Dziś, po nakręceniu 374 odcinków "Malanowskiego i partnerów", Bronisław Cieślak zajmuje się - jak sam mówi - nicnierobieniem.

- Życie nauczyło mnie pokory. Raz byłem na wozie, raz pod wozem. Ale niczego w życiu nie żałuję, bo każde doświadczenie czegoś mnie nauczyło - twierdzi 69-letni aktor.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama