Reklama

Córka zmieniła ich świat!

Wtorek, 27 marca 2012 (11:22)

Olga Borys i Wojciech Majchrzak, czyli Beata z „Galerii” i major Krawicz z „Czasu honoru”, twierdzą, że najpiękniejsze chwile swojego życia zawdzięczają córeczce, której pojawienie się na świecie całkowicie zmieniło ich świat!

Zdjęcie

Olga Borys, Mira i Wojciech Majchrzak /    /Agencja W. Impact
Olga Borys, Mira i Wojciech Majchrzak
/ /Agencja W. Impact

- Nie planujemy dziecka, ale jeśli los sprawi, że zostaniemy rodzicami, oszalejemy ze szczęścia - mówili jeszcze kilka lat temu Olga Borys i Wojciech Majchrzak.

Kiedy w lipcu 2006 roku, po ośmiu latach małżeństwa, na świat przyszła ich córeczka, aktorska para całkowicie zmieniła swoje przyzwyczajenia.
- Od tego dnia wszystko, co robimy, robimy dla naszej Miry - deklaruje Olga, a Wojciech dodaje: - Dziś nic oprócz jej dobra się dla nas nie liczy.

Mira skończyła niedawno pięć i pół roku.
- To najpiękniejsze lata mojego życia. Każdy dzień, każda minuta utwierdza mnie w przekonaniu, że dla kobiety najważniejszą rolą w życiu jest rola matki - mówi Olga Borys.

Zdjęcie

Rodzina w komplecie
/ /Agencja W. Impact

Olga Borys i Wojciech Majchrzak wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, ale sami potrzebowali trochę czasu, by się w sobie zakochać. Tak przynajmniej twierdzi Olga. Wojtek z kolei mówi, że już w chwili, gdy się poznali, wiedział: "Ta albo żadna". Podobno od razu przedstawił Olgę swoim rodzicom... Do dziś uroczyście obchodzą każdą rocznicę swego poznania.
- Bo dzień, w którym się po raz pierwszy spotkaliśmy, zmienił nasze życie - tłumaczą.

Kiedy Olga Borys została przyjęta do wrocławskiej szkoły teatralnej, Wojciech Majchrzak właśnie kończył studia i przygotowywał się do spektaklu dyplomowego. Na premierze tego spektaklu przypadkowo zjawiła się Olga.
- Po przedstawieniu podeszła do mnie i pogratulowała mi sukcesu. Spojrzałem na nią i pomyślałem: "Fajna dziewczyna, mogłaby być moją żoną..." Natychmiast zaprosiłem ją na popremierowy bankiet  - opowiada aktor.
Koledzy Wojtka postanowili wtedy pomóc nieco szczęściu ich przyjaciela i robili wszystko, by przez cały wieczór był jak najbliżej Olgi. Doszli do wniosku, że ludzie najchętniej tulą się do siebie... tańcząc. Nie mieli zbyt wielu wolnych melodii, więc bez przerwy puszczali tę samą nastrojową piosenkę.
- Bawiliśmy się znakomicie - wspomina Olga Borys. - Po imprezie Wojtek odprowadził mnie do domu. Na drogę, którą można było pokonać w pięć minut, potrzebowaliśmy pięciu godzin. Było nam ze sobą bardzo dobrze, czułam, że z tej znajomości może wyniknąć coś niezwykłego - opowiada.

Kiedy oboje mieli już dyplomy w kieszeniach, zdecydowali się na ślub i przeprowadzkę do Warszawy. Mówią, że wciąż są w sobie zakochani tak, jak wtedy, gdy przysięgali sobie wierność i uczciwość małżeńską. Są bardzo szczęśliwi, a córka Mira to ich oczko w głowie. Faktem jest, że to śliczna i pogodna dziewczynka.
- Kiedy byliśmy tylko we dwoje z Wojtkiem, myślałam, że nic piękniejszego niż nasza miłość, nie może mi się zdarzyć - mówi Olga. - Teraz już wiem, że ta miłość może być jeszcze większa. Dzięki dziecku... - dodaje.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama