Reklama

Człowiek z kosmosu

Sobota, 4 lutego 2012 (21:54)

Przez parę dni nagranie z jego osobą stało się sensacją polskiego internetu. - Dwudniowa śmierć medialna Bartka Topy? - wzrusza ramionami. - Im ta "śmierć" była głębiej pod ziemią, tym późniejszy efekt wystrzelenia w górę był mocniejszy - tak Bartłomiej Topa komentuje zaangażowanie w nietypowy projekt reklamy społecznej dotyczący autyzmu. Od 20 stycznia aktora możemy też oglądać w kinach w "Sztosie 2" - kontynuacji komediowego hitu z 1997 roku.

Zdjęcie

    /MWMedia
   
/MWMedia

W rozmowie z INTERIA.PL Bartłomiej Topa opowiedział o niekonwencjonalnej fryzurze, w której możemy zobaczyć go w filmie Olafa Lubaszenki; zdradził, że niedługo zaczyna zdjęcia do nowego obrazu Wojtka Smarzowskiego, gdzie zagra główną rolę, oraz przybliżył szczegóły współpracy z Fundacją SYNAPSIS.

Czy oglądał pan kiedyś sequel, który byłby lepszy od oryginału?

- [cisza]

Klasyczny przykład - "Ojciec chrzestny 2".

- Bartłomiej Topa: - No tak, "Ojciec chrzestny 2", absolutnie...

Trochę pana zaczepiam, ale nie bez powodu. No bo skoro regułą jest, że kontynuacje kinowych hitów zazwyczaj nie utrzymują poziomu oryginalnego filmu, to po co aktorzy godzą się w nich występować? To jest zawsze grząski grunt, bo trzeba się dodatkowo zmierzyć z jakimiś legendarnymi kreacjami, które mają swoje nienaruszalne miejsce w zbiorowej świadomości.

- Oczywiście, że to jest niebezpieczne. To jest taka sfera twórczości, która związana jest ze wspomnieniami, przeżyciami, emocjonalnymi chwilami, które miały miejsce w przeszłości; w przypadku "Sztosu" - 14 lat temu. "Szczęście w nieszczęściu" - nie brałem udziału w tamtym projekcie; jestem postacią, która pojawiła się na nowo, trochę z kosmosu, więc mnie ta wątpliwość akurat nie dotyczy.

Miał pan o tyle łatwiej, że nie było jakiegoś punktu odniesienia dla pańskiego bohatera. Ale oglądając "Sztos 2" nie mogłem pozbyć się wrażenia, że pańska postać sprawiała wrażenie, jakby była z innego filmu. Na przykład z "80 milionów", czy "Kreta", gdzie akurat także wcielił się pan w bohatera o solidarnościowej proweniencji.

- To nie jest tak, że decyzję o wystąpieniu w "Sztosie 2" podjąłem w ciemno. Otrzymałem scenariusz, zadzwonił do mnie Olaf [Lubaszenko - reżyser filmu] mówiąc, że jest taka rola. Ważne jest tutaj to, że aktorzy, którzy wystąpili w "Sztosie 2", obsadzeni zostali często ze świadomością ich dotychczasowych ekranowych wizerunków. To, że Michał Piela [znany z serialu "Ojciec Mateusz"] zagrał razem z Bogusiem Lindą... Olaf z premedytacją zdecydował, żeby ich skonfrontować ze sobą oraz z ich wcześniejszymi rolami.

- Trudno mi powiedzieć, z jakiego powodu wybrał akurat mnie, pewnie wpisałem się jakoś w ogólną wizję całego projektu i te zadania, które reżyser mi postawił, starałem się wykonać tak, jak potrafię najlepiej. Nic więcej nie powiem.

W związku z faktem, że pana bohater ukrywa się w "Sztosie 2"; z racji tego, że należy do Solidarności, musi się maskować - oglądamy pana nie tylko z doklejoną brodą jako sopockiego taksówkarza, lecz także prezentuje pan wystrzałową fryzurę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Reklama