Reklama

Damian Ukeje: Wygrana dała mi szansę. The Voice of Poland

Piątek, 13 listopada 2015 (13:33)

To właśnie Damian Ukeje przetarł szlaki pozostałym zwycięzcom „The Voice of Poland”.Zdradził nam, jak wspomina swój udział w show.

Wannałach programów rozrywkowych zapisałeś się na wieki jako zwycięzca pierwszej edycji „The Voice of Poland”.

Jak patetycznie to brzmi (śmiech)!

Co dała Ci ta wygrana?

Dużo dobrego. Możliwość współ pracy z ważnymi postaciami świata muzyki, szansę na rozwój, realizację własnych projektów muzycznych, no i rozpoznawalność – to miłe.

Jak trafiłeś do programu?

Zachęcili mnie koledzy z zespołu Fat Belly Family, czyli Rodzina Grubych Brzuchów, w którym śpiewałem. „Idź, spróbuj”, namawiali, twierdząc, że takiego talent show jeszcze w Polsce nie było, że warto. Poszedłem i… wygrałem. Do dziś nie mogę w to uwierzyć!

Trenowałeś pod okiem Nergala, zasiadającego wówczas w loży jurorskiej. Utrzymujecie kontakt?

Jak najbardziej, łączy nas dobra, koleżeńska relacja. Może nawet lepsza teraz, niż w trakcie programu, bo wtedy Adam starał się być fair wobec wszystkich zawodników, nie faworyzował nikogo. Mamy kilka fajnych pomysłów, które może kiedyś uda się urzeczywistnić, w tym jeden gotowy już projekt czekający na realizację w wolnym dla nas obu czasie.

Wygrana w „The Voice of Poland” zapewniła Ci kontrakt z wytwórnią płytową, czego owocem był Twój album zatytułowany „Ukeje” z 2013 roku. Będzie następny?

Właśnie nad nim pracuję. Na początek listopada zaplanowana jest premiera nowego singla pt. „Film”. Tekst tej piosenki napisał niegdyś mój idol, dziś kolega – Piotr Rogucki. Jest to rzecz, która powaliła mnie na kolana i spodobała się wytwórni. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczny, mam nadzieję, że publiczność ten numer „kupi”.

Swój egzotyczny wygląd zawdzięczasz pochodzeniu. Określasz się mianem Afrosłowianina – jest takie słowo?

Już jest (śmiech). O ludziach rasy mieszanej mówi się Afroamerykanin, co w tym przypadku jest bez sensu, mój ojciec jest Nigeryjczykiem, a mama Polką. Dlatego ukułem termin odpowiadający prawdzie.

Odbyłeś już podróż do korzeni?

Niestety nie, z roku na rok przekładamy ją z ojcem, z uwagi na niebezpieczeństwo – tam jest wojna. Walki toczą się nieopodal miejsca, w którym się urodził i gdzie mieszkają krewni. Bardzo mnie boli, że wielu z nich nigdy nie zobaczę, bo czas mija, ludzie odchodzą. Nie poznam już babci, siostry taty i wielu innych z rodziny, o której tyle słyszałem.

Po kim odziedziczyłeś talent?

Wszyscy u nas kochali muzykę, mama miała kiedyś kasetę z piosenkami Natalii Kukulskiej, którą puszczała 24 godziny na dobę (śmiech)! Dziś jest ze mnie bardzo dumna – że gram, piszę teksty, kon certuję. Jest moją wierną fanką!

Dla muzyki rzuciłem wszystko i nie żałuję. Życie jest jedno i jeśli można realizować swoją pasję, to nie ma sensu tracić czasu na co innego. Nie liczyłem, że to się może udać – a skoro tak się stało, to widać Boży znak, bym szedł tą drogą. Tego się trzymam.

Rozmawiała Jolanta Majewska- Machaj

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama