Reklama

Dlaczego pokazały się bez ubrania?

Czwartek, 21 czerwca 2012 (09:23)

Joanna Brodzik, Anna Korcz i Katarzyna Skrzynecka to zaledwie trzy z całej rzeszy serialowych gwiazd, które zgodziły się pozować bez ubrania dla „Playboya”. W środę polska edycja najpopularniejszego na świecie pisma dla mężczyzn obchodziła 20. urodziny!

Zdjęcie

Joanna Brodzik, Anna Korcz, Jolanta Fraszyńska, Katarzyna Skrzynecka /fot  /Agencja W. Impact
Joanna Brodzik, Anna Korcz, Jolanta Fraszyńska, Katarzyna Skrzynecka
/fot /Agencja W. Impact

Kiedy 20 lat temu ukazał się na rynku pierwszy numer polskiego "Playboya", niewiele osób wierzyło, że szefom magazynu uda się namówić na udział w śmiałych i nagich sesjach jakąkolwiek rodzimą gwiazdę. Tymczasem lista samych tylko serialowych aktorek, które w ciągu ostatniego dwudziestolecia odważyły się podjąć wyzwanie i pokazać na łamach miesięcznika bez ubrania, jest naprawdę imponująca. Są na niej m.in. nazwiska Joanny Brodzik, Anny Korcz, Katarzyny Skrzyneckiej i Jolanty Fraszyńskiej. Oto jak wyjaśniły, dlaczego zgodziły się na zdjęcia dla magazynu dla panów.

Zdjęcie

Anna Korcz
/fot /Agencja W. Impact

Joanna Brodzik, czyli Małgosia Jantar z "Życia nad rozlewiskiem"


Wiele dziewczyn twierdzi, że nagość odziera kobietę ze wszystkich tajemnic. Te teorie są według mnie jedynie dorabianiem ideologii do faktu, że wygłaszające je panie nie mają ciągle załatwionego - same ze sobą - problemu z tym, czy w ogóle się rozebrać, czy nie. Mnie ten problem już nie dotyczy, jestem osobą świadomą, a jednocześnie mam poczucie humoru na własny temat - jeśli zdecydowałam się zrobić zdjęcia dla "Playboya", to chciałam, żeby odniosły jakiś skutek. Moja sesja dla "Playboya" była rodzajem żartu. Przygotowując się do niej, rozmawiałam z wieloma mężczyznami - pytałam ich, co jest najbardziej fascynującego w tego typu zdjęciach i usłyszałam, że... prostota i dlatego nie usiłowałam budować ze stylistami i fotografem jakiegoś wyimaginowanego świata, w którym odrealniałabym swoją nagość. Postawiłam na maksymalnie proste zdjęcia i był to ukłon w stronę męskiej części czytelników pisma. Nakład tego numeru sprzedał się w stu procentach, a to oznacza, że osiągnęłam zamierzony cel.

Anna Korcz, czyli Izabela Brzozowska z "Na Wspólnej"


Przede wszystkim ja nie traktuję swoich zdjęć w "Playboyu" jako "rozbieranych" - są bardziej namalowanymi obrazami niż aktami. Kilka najbliższych osób miało trudności z rozpoznaniem mnie na tych zdjęciach, słyszałam uwagi typu: "Anka, to nie jesteś ty". Redakcja pisma - bardzo taktowna, uprzejma i grzeczna - pozwoliła mi odkryć pewne części ciała poprzez ich... zasłonięcie. Nie urodziłam się po to, żeby się fotografować nago. Mój zawodowy ekshibicjonizm nie przekłada się na nagie zdjęcia, tak jak aktorstwo nie znajduje zastosowania w moim prywatnym życiu.

Zdjęcie

Jolanta Fraszyńska
/fot /Agencja W. Impact

Katarzyna Skrzynecka, czyli Irena Murawska z "Bulionerów"


Pozując dla "Playboya" pokazałam, że nie trzeba się do końca rozebrać, by stworzyć pewien nastrój zmysłowości, coś zasugerować. Kobieta w eleganckiej, zmysłowej bieliźnie czy sukni jest zawsze ciekawsza, bardziej kusząca niż tzw. goła baba, która razem z ubraniem zrzuca z siebie wszystkie tajemnice. Wydaje mi się, że zdjęcia w "Playboyu" potwierdziły moje poszanowanie estetyki. Redakcja zostawiła mi całkowicie wolną rękę w doborze fotografa i miejsc, gdzie wykonane miały być zdjęcia. Nie wymagano ode mnie, bym szokowała czy epatowała nagością. Zaprosiłam całą ekipę do swojego letniego domu w puszczy. Magda Wunshe bardzo elegancko, z wyczuciem, fotografowała mnie na łonie natury - w wodzie, wśród traw, na piasku. Każde ujęcie było dokładnie przemyślane. Nie podzieliłam się na tych zdjęciach z nikim czymś, czym nie chciałabym się podzielić.

Jolanta Fraszyńska, czyli Roma Barańska z "Licencji na wychowanie"


Zdecydowałam się na sesję zdjęciową dla "Playboya" i było w mojej decyzji dużo przekory, prowokacji, chęci utwierdzenia się w przekonaniu, że wstyd, w którym wyrosłam, jest już poza mną. Zgodziłam się na tę sesję pod warunkiem, że moje zdjęcia nie będą robione w scenerii wiejskiej, w której dominuje... siano, a ja nie będę na nich musiała mieć słodkiego, głupkowatego wyrazu twarzy kobiety-kotki idiotycznie uwodzącej facetów. Poza tym organizatorka sesji z redakcji "Playboya" zadzwoniła do mojej agentki w momencie, kiedy kończyłam budowę domu i wiedziałam już, że nowa podłoga będzie bardzo... droga.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama