Reklama

Emilia Krakowska smakuje życie

Niedziela, 18 listopada 2012 (06:00)

– Człowiek jest szczęśliwy, gdy zaczyna doceniać każdą chwilę. A ja chcę się delektować drobiazgami – mówi aktorka, którą możemy ostatnio oglądać w „Galerii”, a teraz dołącza do obsady „Barw szczęścia”.

Zdjęcie

Emilia Krakowska /  /AKPA
Emilia Krakowska
/ /AKPA

Zawsze elegancka i uśmiechnięta, niczym słońce w deszczowy dzień. Skąd się bierze ten optymizm i pogoda ducha, którymi Pani promienieje?
- Wydaje mi się, że optymizmu trzeba się nauczyć. Choć geny oczywiście też są ważne. Kiedy rozmyślam o sobie, stwierdzam, że człowiek jest szczęśliwy, gdy zaczyna doceniać to, co najważniejsze na tej ziemi, czyli życie. Tylko my to życie, niestety, przebiegamy w pośpiechu. Dopiero w moim wieku mam więcej czasu na refleksje. Pewne rzeczy już zrobiłam, wiele spraw jest poza mną - studia, wykształcenie, znalezienie swego miejsca w społeczności zawodowej, wychowanie dzieci. Mogę powiedzieć, że jestem w bardzo szczęśliwym okresie swojego życia. Razem z moimi przyjaciółmi, bliskimi, równolatkami smakujemy życie.

Chłonie Pani rzeczywistość każdym zmysłem...
- Dla mnie największą wartością, która porusza wszystkie nasze zmysły, jest sztuka. Zostałam wychowana w miłości do sztuki. A w naszej chrześcijańskiej kulturze, która ma dwa tysiące lat, pierwszym domem kultury jest kościół. To tam większość ludzi po raz pierwszy spotyka się z muzyką, organami, śpiewem, dziełami sztuki. Jestem wdzięczna mojej matce za to, że mnie zapoznawała z każdą jej dziedziną - literaturą, malarstwem, rzeźbą, architekturą, muzyką. Sztuka to najpiękniejsze, co po nas zostaje. 

Zdjęcie

W "Galerii" jako energiczna emerytka Bożenka na nowo cieszy się życiem
/Bogdan Bogielczyk /ATM

Zwraca Pani uwagę na to, żeby również codzienność miała wymiar artystyczny?
- Oczywiście. Zawsze zwracam uwagę na kulturę stołu. Uważam, że do posiłku trzeba siadać z godnością. Powinniśmy dziękować Stwórcy za dary boże i podchodzić do nich z szacunkiem. A my jak się zachowujemy?

No właśnie, jak? Co Pani zaobserwowała?
- Rządzi nami handel! Zadowala nas zjedzenie byle jakiej buły, którą kupujemy gdzieś po drodze. Dlaczego? Przecież od czasów, kiedy rwaliśmy rękami mięso przy ognisku, minęło parę tysięcy lat. Gdzie piękna porcelana, dobry nastrój, światło, zapach?

W Pani domu rodzinnym spotkania przy stole były takim właśnie rytuałem?
- Moja matka, nawet gdy jadła ze mną obiad w jadłodajni, nigdy nie wypijała tam kawy. Zawsze chodziła na kawę do cukierni. Chodzi o to, co jedni nazywają celebrą życia, a ja jego smakowaniem. Pod tym względem zawsze imponowała mi moja młodsza córka Eleonora. Choćby nie wiem co się działo, pilnowała, żeby o odpowiedniej godzinie pójść spać, a rano zawsze siadała elegancko do śniadania. I robi to do tej pory!

Jak zapamiętała Pani ten swój "kraj lat dziecinnych"?
- Jest tyle różnych wspomnień. Pamiętam na przykład wakacje, które spędzałam w Czarnkowie nad Notecią, w grodzie kronikarza Janka z Czarnkowa. Mieszkałam wówczas u państwa Wyrębków na ulicy Kościuszki. Babcia i dziadek - wspaniali ludzie, którzy po wojnie adoptowali osierocone dzieci. Powstał nawet album o tym rodzie. Trafiłam do tej rodziny za sprawą sióstr zakonnych z Caritas, które moja mama uczyła gry na pianinie.

Kapelusz i perły to Pani stałe atrybuty. Są chwile, kiedy można zobaczyć Panią np. w dresie?
- Oczywiście, kiedy jadę na wieś. A tam trzeba popracować - uczepić się kosiarki, skosić trochę trawy, przyciąć krzaczki, zająć się kwiatami, które tak uwielbiam, pobawić z psami.

Lubi Pani pracować na świeżym powietrzu?
- Jestem po poznańsku oszczędna, więc zamiast iść do klubu fitness, chwytam się kosiarki. Praca na powietrzu jest bardzo wdzięczna. Kije i rowerek oddałam innym. Trzeba odchodzić w marszu. Ruszać się. Nie ma co siedzieć i czekać na śmierć.

Rozmawiała Ewa Jaśkiewicz

Pełna wersja wywiadu - w którym Emilia Krakowska mówi o tym, co pięknego oprócz sztuki po nas pozostaje; o swoich córkach oraz o tym, co robi z większą świadomością i co docenia - w 47. numerze "Tele Tygodnia".

"Galeria", od poniedziałku do czwartku, godz. 18:45, TVP 1
"Barwy szczęścia", od poniedziałku do piątku, godz. 20:05, TVP 2

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama