Reklama

Gdzie diabeł nie może, tam telewizję pośle

Poniedziałek, 17 września 2012 (15:16)

Michał Olszański znany m.in. z "Magazynu Ekspresu Reporterów" oraz "Pytania na śniadanie" opowiada, dlaczego warto być dziennikarzem.

Zdjęcie

Michał Olszański /fot  /AKPA
Michał Olszański
/fot /AKPA

Co zobaczymy w nowych odcinkach "Magazynu Ekspresu Reporterów"?

- Będziemy starali się robić to, co do tej pory było siłą tego magazynu. Konsekwentnie chcemy tępić ludzką głupotę, paradoksy prawa, pokazywać najsłabsze punkty systemu sprawiedliwości. Będziemy blisko ludzi. Będziemy interweniować, pomagać i uruchamiać w widzach pozytywne odruchy. W tym tygodniu zapraszam na reportaż ujawniający kulisy zatrudniania kobiet do zakładów masażu manualnego, który okazywał się masażem erotycznym.

Zdjęcie

Michał Olszański prowadzi „Pytanie na śniadanie”z Anną Popek.
/fot /AKPA

W"Pytaniu na śniadanie" również stawia Pan nacisk na tematy niebanalne.

- Tak, po wakacyjnej przerwie "Pytanie..." uległo zmianom. Jest podzielone na trzy części i ta pierwsza, newsowa, mnie cieszy, bo uważam, że jako dziennikarze jesteśmy winni widzom to, by nie traktować pewnych spraw po łepkach. Poza tym zajmuję się kącikiem adopcji zwierząt i sportem. Poniekąd z racji wieku, będę też dbał o widza "50 plus".

"Pytanie..." to trzy godziny emisji na żywo. Pan to lubi?

- Lubię i nie stresuje mnie to. W ostatnim czasie w "Magazynie..." wiele się zmieniło, ja mam rolę raczej prezentera - zapowiadam i puentuję reportaże - niż dziennikarza. Telewizja śniadaniowa jest dla mnie więc miejscem, gdzie jako dziennikarz mam do spełnienia pewną rolę. W ten program inwestuję swoją energię, doświadczenie i wiedzę. I lepiej czuję się po programach, w których uda nam się poruszyć jakąś sprawę bliższą życiu. Np. ostatnio zaprosiliśmy do studia matki dzieci autystycznych i rozmawialiśmy o tym, czy stygmatyzować takie dzieci. Czy powinny być one w jakiś sposób widoczne, np. mieć specjalną plakietkę. Bo często ludzie, nie wiedząc, że dziecko jest chore, robią mu ogromną przykrość. Mam wrażenie, że ta rozmowa coś wniosła.

A jaka sprawa "Magazynu..." dała Panu największą dziennikarską satysfakcję?

- Np. reportaż Lidki Dudy "U nas w Pietraszach" o pokazanej oczami małego chłopca rzeczywistości postpegeerowskiej polskiej miejscowości. 9-letni wówczas Karol zastanawia się, dlaczego rodzice są bez pracy, ma poczucie, że to jest miejsce skazane na upadek. Dziesięć lat później okazało się, że i Karol, i cała jego rodzina świetnie sobie poukładali życie. W jakimś sensie też dzięki temu reportażowi. Mam poczucie, że gdzie diabeł nie może, tam pośle telewizję. Telewizja ma moc poprawy świata i w jakiejś części faktycznie ten świat naprawiamy.

Rozm. Marta Uler

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Super TV

Reklama