Reklama

Halle Berry - Nie tylko piękne ciało

Środa, 11 stycznia 2012 (16:17)

U progu kariery widziano w niej tylko piękne ciało. Szybko udowodniła, że jest także bardzo dobrą aktorką.

Zdjęcie

  Halle Berry /AFP
  Halle Berry
/AFP

Kiedy w ubiegłym roku na plaży w Malibu świętowała swoje 45. urodziny, tryskała dobrym humorem, a skąpe bikini podkreślało jej idealną figurę. "Dlaczego wszyscy się starzeją, a ona nie? Wygląda bosko!" - komentowali fotografujący ją paparazzi. Halle Berry przyjmowała komplementy śmiejąc się. W ciągu 25 lat kariery zdążyła przyzwyczaić się do tego, że ludzie zapominają o jej zawodowych sukcesach i patrzą na nią przez pryzmat jej pięknego ciała.

Po sukcesie thrillera "Kod dostępu" mówiono na przykład, że stał się hitem tylko dzięki jej apetycznemu biustowi. "I dobrze. Czułam się doskonale, mogąc go wyeksponować" - odpowiadała złośliwcom, ale prawdą jest też, że do Hollywood trafiła na początku lat 90. XX wieku przede wszystkim jako królowa piękności: Miss Amerykańskich Nastolatek, pierwsza Vice-Miss USA i wzięta modelka. Dziś Halle Berry nie musi już nikomu udowadniać, że potrafi grać. Cokolwiek się wydarzy, ma swoje stałe miejsce w historii światowego kina.

W 2001 roku jako pierwsza czarnoskóra aktorka zdobyła Oscara za główną rolę w poruszającym dramacie "Czekając na wyrok". Choć i wówczas pisano, że nagrodę "dostała" za scenę, w której jej bohaterka zdejmuje bluzkę przed Billym Bobem Thorntonem. Udział w "Czekając na wyrok" dał jej artystyczną satysfakcję, ale prawdziwą popularność i finansową niezależność zawdzięcza filmom innego kalibru m.in. komedii "Flinstonowie", cyklowi SF "X-Men", ekranizacji komiksu "Kobieta Kot" oraz sensacyjnemu "Śmierć nadejdzie jutro". W tym ostatnim wcieliła się w postać wojowniczej Jinx - według internautów numer 1 w rankingu najseksowniejszych dziewczyn agenta 007 Jamesa Bonda.

Inaczej układało się jej życie prywatne. Dwa rozwody i samotne macierzyństwo na pewien czas wyłączyły ją z pracy. "Życie to nieustanna nauka. Ja doświadczyłam i przychylności i nieprzychylności fortuny, ale mam silny instynkt samozachowawczy, który pozwala przetrwać trudne chwile" - powiedziała w ubiegłym roku wchodząc po prawie trzyletniej przerwie na plan filmu "Frankie and Alice", w którym grała cierpiącą na zaburzenia osobowości kobietę. Był to też jej debiut jako producentki. Jej rolę wyróżniono nominacją do Złotych Globów, a podczas gali rozdania statuetek przyjaciele cieszyli się z jej powrotu. "Halle to wspaniale, że znów jesteś z nami. Bez ciebie Hollywood traci na atrakcyjności" - mówił ze sceny aktor Paul Giamatti. Idąc za ciosem Berry myśli już o produkcji kolejnego filmu - "Nappily Ever After" na podstawie opowiadań Trishy R. Thomas.

Teraz dużo czasu spędza na planie nowego filmu SF Tomy Tykwera "Cloud Atlas", w którym gra z Tomem Hanksem i Hugo Weavingiem. A w kinach można ją zobaczyć w komedii romantycznej "Sylwester w Nowym Jorku".

Magdalena Poulain

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

To i Owo

Reklama