Reklama

Hollywood nie dla Żebrowskiego

Czwartek, 26 stycznia 2012 (09:04)

Michał Żebrowski, czyli profesor Andrzej Falkowicz z "Na dobre i na złe", choć był w jego życiu moment, że mógłby zrobić międzynarodową karierę, nigdy nie marzył o tym, by wyjechać za ocean i spróbować swoich sił w Hollywood.

Zdjęcie

  Michał Żebrowski /Agencja W. Impact
  Michał Żebrowski
/Agencja W. Impact

Tuż po ukończeniu szkoły teatralnej Michał Żebrowski zagrał role, o jakich większość młodych aktorów może tylko marzyć. Pracował z wybitnymi, znanymi na całym świecie reżyserami. Andrzej Wajda powierzył mu tytułową rolę w "Panu Tadeuszu", Jerzy Hoffman zaangażował do "Ogniem i mieczem", Roman Polański zaprosił do udziału w "Pianiście"... Wydawało się wtedy, że Michał ma wielkie szanse na międzynarodową karierę. On jednak świadomie zrezygnował z możliwości wyjazdu do Hollywood. Dlaczego?

- W Polsce gram bardzo dużo! W kinie i w teatrze mam okazję realizować projekty, które mnie naprawdę interesują. Nie widzę powodu, żeby jechać do Los Angeles, zmywać naczynia i udowadniać innym kelnerom, że też jestem aktorem - tłumaczył wtedy.

Michał Żebrowski świetnie zdawał sobie sprawę, że aktorzy z Europy, grający w swoich krajach świetne role u świetnych reżyserów, w Ameryce muszą od początku walczyć o uznanie i wciąż udowadniać, że są... aktorami.

Dziś Michał jest nie tylko jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego kina, ale też dyrektorem cieszącego się ogromną popularnością Teatru 6. Piętro. Czasem żartuje, że gdyby przed laty wyjechał do Hollywood, pewnie wciąż grałby jedynie ogony w amerykańskich produkcjach i zastanawiał się, czy dobrze zrobił, decydując się na pracę w światowej stolicy kina.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama