Reklama

I znowu przyjaciółki

Piątek, 23 marca 2012 (12:38)

Tytułowa bohaterka „Prawa Agaty” (Agnieszka Dygant) postawiła na karierę. Jej najlepsza kumpela Dorota (Daria Widawska) wybrała inny model życia – bliżej rodziny. To dlatego łatwiej jej zrozumieć ludzkie słabości.

Zdjęcie

/    /AKPA
/ /AKPA

Zarówno tytuł nowego serialu, jak i Pani rola w nim (przyjaciółka głównej bohaterki), przypominają od razu coś, co kiedyś już było...

- Tak, wiem - serial "Magda M."! Grałam w nim Agatę, przyjaciółkę Magdy (Joanna Brodzik), która była prawniczką. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Myślę, że są dziełem zwykłego przypadku: i imię, które się powtarza, i wątek prawniczy... Zresztą, w tamtym serialu akurat mnie nie dotyczył, byłam przecież bankowcem! A że znów gram przyjaciółkę? Widać taki mój los, ale nie narzekam (śmiech)! 

Zdjęcie

Daria Widawska z Agnieszką Dygant na planie "Prawa Agaty"
/ /AKPA

Przyjaciółkę głównej bohaterki zagrała Pani też w "Rezydencji".

- I bardzo sobie tę rolę ceniłam. Prawdziwa przyjaźń stanowi fundament relacji międzyludzkich, daje siłę, radość i spokój, bo jest ktoś, komu się ufa.

Wróćmy do skojarzeń - serialowa Dorota ma męża, w którego wciela się Tomasz Karolak, czyli tym razem duet rodem z "39 i pół"...

- Ani ja, ani Tomek nie mieliśmy na to wpływu, ale podjęliśmy tę rękawicę! Mówię tak, bo stworzenie nowej jakości nie było proste, a chcieliśmy zagrać wspólnie coś innego niż parę Jankowskich.

Środowisko, w którym toczy się akcja, jest Pani szczególnie bliskie.

- Moja mama była radcą prawnym, wychowałam się więc w kręgach bliskich jej zawodowo. Sama też żyłam w przeświadczeniu, że wybiorę ten kierunek, dlatego po maturze złożyłam dokumenty na wydział prawa, jednocześnie zdając egzaminy na politologię i stosunki międzynarodowe. Cały ten zestaw służyć miał przygotowaniu do pracy w dyplomacji, która mi się marzyła. Do czasu! Gdy przekroczyłam próg szkoły teatralnej, z miejsca pojęłam, że to jest mój świat!

Odebrała Pani gruntowne wykształcenie muzyczne...

- Przez 12 lat grałam na fortepianie, tańczyłam i śpiewałam w zespole ludowym. Nikt jeszcze nie wpadł na to, by wykorzystać te moje umiejętności. Zobaczmy, co będzie dalej.

Póki co - mamy "Prawo Agaty", a w nim Dorotę, która radzi sobie w życiu "śpiewająco"!

- Może i tak, choć czasem jej ni do śpiewu, ni do śmiechu. Dwójka rozpuszczonych synalków, do tego mąż, który nie kwapi się z pomocą i sam jest jak trzecie, duże dziecko...

Może tak to już z mężczyznami jest, że nigdy nie dorastają?

- Z autopsji tego nie stwierdzam. W porównaniu z serialowymi, mój własny mąż jawi mi się uosobieniem cnót wszelakich. Wiedziałam, kogo wybrać!

Rozmawiała Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama