Reklama

Iwona Bielska: Ani idealna, ani wygładzona

Niedziela, 27 maja 2012 (14:02)

Znakomita aktorka teatralna i filmowa. Mówi, że najmniej wdzięczne do zagrania są postacie nieskazitelne. To dlatego tak ją cieszą „te zołzy”, w które wciela się w serialach „Aida” i „Krew z krwi”. Nie wyciągajmy jednak pochopnych wniosków... Pogoda ducha to dla niej najważniejsza rzecz!

Zdjęcie

Iwona Bielska jako Wanda w "Przepisie na życie" /    /TVN
Iwona Bielska jako Wanda w "Przepisie na życie"
/ /TVN

Zdjęcie

W "Krwi z krwi" gra matkę Carmen. Anna to była żona prowincjonalnego mafiosa
/ /AKPA

Kiedy zadzwoniłem z prośbą o spotkanie, była zaskoczona. - Wywiad? Sądzi pan, że ktoś go przeczyta? Rozmowy z dziennikarzami zawsze mnie krępowały, bo trzeba coś ciekawego i mądrego powiedzieć, prawda?- zapytała bez cienia kokieterii. A po chwili dodała: - Ile czasu pan potrzebuje?

Nie lubi Pani o sobie mówić?
- Pan lubi? Trudno jest opowiadać o swoim życiu, marzeniach, pracy czy rodzinie. O wiele pewniej czuję się na scenie i przed kamerą niż rozmawiając z kimś, kto wszystko skrzętnie notuje. Publiczne wyznania nigdy nie są do końca szczere, bo wtedy staramy się przedstawiać w jak najlepszym świetle. Manipulujemy, udajemy, jesteśmy uśmiechnięci, sympatyczni i mili.

Poczęstowała mnie Pani właśnie doskonałą kawą. To element gry i zręcznej manipulacji?
- Ależ skąd! Obiecuję, że będę odpowiadać jak najszczerzej potrafię, ale mechanizm kontrolny i tak mam już włączony. Na wszelki wypadek. 

Zdjęcie

W "Aidzie" Iwona Bielska gra zołzowatą, niespełnioną artystkę
/ /AKPA

Usłyszę to, co zwykle przy takich okazjach: "mówię to panu tylko prywatnie"?
- Mam wrażenie, że 30, 40 lat temu dziennikarze nie interesowali się prywatnym życiem aktorów. Zdecydowana większość wywiadów skupiała się głównie na naszej pracy. Owszem, było wiele zabawnych anegdot i pikantnych historii z naszego środowiska, ale nimi nie epatowano. Czy to kwestia zmiany obyczajów, większej liczby czasopism, pojawienie się paparazzich? Nie wiem. Być może idealizuję tamten czas... Tylko proszę nie myśleć, że tęsknię za komuną!

Aktor powinien opowiadać wyłącznie o swoim zawodzie?
- Powinien być oceniany głównie za swoją pracę. Ale nie krytykuję tego, co dziś się dzieje. W ogóle staram się unikać kategorycznych opinii, jednoznacznych uogólnień. Nie twierdzę, że ludzie są tylko dobrzy lub wyłącznie źli. Na to, że ktoś jest taki, a nie inny, składa się mnóstwo czynników, o których stojąc z boku, nie mamy pojęcia. Bardzo łatwo przecież kogoś skrzywdzić negatywną opinią, pomylić się w swoich sądach... 

Zdjęcie

Choć twierdzi, że nie pojawiłaby się na planie sitcomu, zagrała przecież ciocię Frani Maj w "Niani" (na zdj. pierwsza z lewej) /    /AKPA
Choć twierdzi, że nie pojawiłaby się na planie sitcomu, zagrała przecież ciocię Frani Maj w "Niani" (na zdj. pierwsza z lewej)
/ /AKPA

Boi się Pani krytyki?
- Jak każda aktorka. Do końca życia nie zapomnę dwóch panów w łódzkim kinie na premierze "Wilczycy". Siedzieli w rzędzie przede mną. Nagle usłyszałam taki dialog: "Boisz się?" - zapytał pierwszy. "Zes... się ze strachu"- zarechotał drugi. Myślałam, że spłonę i umrę ze wstydu! Byłam młoda, bardzo wrażliwa, strasznie się przejmowałam.

Dziś jest inaczej?
- Jako nastoletnia dziewczyna miałam czas na wszystko. Na balet, grę na pianinie, siatkówkę, pływanie, filharmonię, teatr i kino. Wszędzie było mnie pełno. Dziś ciągle brakuje mi czasu, to zasadnicza różnica.

To dlatego oglądamy teraz Panią aż w trzech produkcjach?
- Staram się przyjmować propozycje, które pozwalają przełamywać stereotypy, gdzie można coś istotnego powiedzieć. Często spotykam się z opiniami starszych widzów, że chcieliby na emeryturze spędzać czas w taki sposób, jak robią to bohaterowie "Przepisu na życie". Dlaczego? Bo w tym serialu emeryci nie są zgorzkniali, nie nudzą się, wiedzą, czym jest przyjaźń i wspólne spędzanie czasu. 

Zdjęcie

Widzowie zazdroszczą bohaterom "Przepisu na życie" barwnego życia na emeryturze /    /Agencja W. Impact
Widzowie zazdroszczą bohaterom "Przepisu na życie" barwnego życia na emeryturze
/ /Agencja W. Impact

Czym się Pani kieruje przy wyborze roli?
- Czynników jest wiele. Wolne terminy, scenariusz, to, z kim będę grała, kto reżyseruje. W przypadku seriali "Aida" i "Krew z krwi" decydowała osoba Xawerego Żuławskiego. No i gram tu straszne "zołzy", co mi odpowiada.

Pozytywne bohaterki to nie jest Pani ulubiony typ?
- Najmniej wdzięczne do zagrania są dobre, nieskazitelne postaci; chyba każdy aktor to panu powie. Ideałem jest czarny charakter, który stopniowo przechodzi przemianę: najpierw wzbudza nienawiść czy obrzydzenie, ale z odcinka na odcinek widz zaczyna go rozumieć, a nawet współczuć. Jak wspomniałam, nie ma ludzi do końca złych i zepsutych.

Anna, którą gra Pani w "Krwi z krwi" jest gdzieś pośrodku?
- Rozumiem ją. W stosunku do byłego męża jest obcesowa, obraża go, a w kryzysowych sytuacjach łatwo ulega emocjom. Ale to kobieta zawiedziona w miłości! Tak naprawdę chce, aby mąż, który zostawił ją dla młodszej, po prostu do niej wrócił. Jest dumna, impulsywna, a zraniona może zadać cios, nie myśląc o konsekwencjach.

I na dodatek w każdej niemal scenie zaciąga się papierosem.
- I o to chodzi! Nie jest ani idealna, ani wygładzona, pali, przeklina nie mówi arcypoprawną, literacką polszczyzną. W końcu to była żona prowincjonalnego mafiosa!

Są role, których nigdy by Pani nie zagrała?
- Kiedyś miałam problem z pokazaniem się nago. Pamiętam, jak Andrzej Żuławski długo mnie przekonywał, że "rozbierana" scena, którą miałam zagrać w "Na srebrnym globie", jest niezbędna. Teraz inaczej patrzę na nagość na ekranie, ale wiek już nie ten, co trzeba (śmiech). W moim zawodzie powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" jest zawsze na czasie, nie mogłabym chyba jednak pojawić się na planie sitcomu. Irytuje mnie podkładany śmiech publiczności. Sugerowanie widzowi, w którym miejscu się śmiać, a gdzie nie, to przesada. 

Zdjęcie

Mężem Iwony Bielskiej jest aktor i reżyser, Mikołaj Grabowski
/ /AKPA

Co Panią denerwuje?
- Mnóstwo rzeczy, ale na wszelkie absurdy reaguję śmiechem. Podam pierwszy z brzegu przykład. Na drodze do miejscowości, w której mieszkam, w zeszłym roku położono nowy asfalt. Poczułam się jak w Europie, że jeżdżę szosą bez dziur. Pewnego dnia patrzę i oczom nie wierzę: droga rozkopana, zniszczona, zablokowana. Okazało się, że robotnicy zrywają nowy asfalt pod kanalizację. Co mi pozostało? Pusty śmiech.

Mieszka Pani w Polsce od dziś?
- Nie, lecz marnotrawstwo i bezmyślność zawsze mnie będą przerażać! Jest jeszcze jedna sprawa, o której aż przykro mówić. Tony porzuconych wszędzie śmieci. Nasza edukacja ekologiczna jest na katastrofalnym poziomie. Zresztą nie tylko ona.

Co ma Pani na myśli?
- Bogu ducha winne, bezbronne zwierzaki. Dwa lata temu przygarnęliśmy zostawionego w lesie psiaka, który prawdopodobnie przez wiele godzin biegał tam zestresowany. Po dwóch tygodniach Bella - takie dostała imię - urodziła na szczęście tylko jednego szczeniaka. Przynajmniej ona, w przeciwieństwie do jej poprzednich właścicieli, zachowała się przyzwoicie nie obdarowując nas większą liczbą szczeniaków (śmiech).

Powie Pani na koniec coś bardziej optymistycznego?
- Cieszę się, że mogliśmy szczerze, na luzie porozmawiać. Wiedział pan, że w liceum marzyłam, by zostać dziennikarką?

Zdjęcie

Za rolę w "Weselu" Wojtka Smarzowskiego otrzymała Orła dla najlepszej aktorki drugoplanowej
/ /AKPA

W kilku słowach

Jako laureatka I olimpiady polonistycznej dostała indeks na Uniwersytet Łódzki, jednak na II roku stwierdziła, że zawód nauczycielki nie da jej szczęścia. - Staram się dużo uśmiechać, szukać dobrych stron w życiu - mówi aktorka krakowskiego Starego Teatru. Pochodzi z Łodzi, ale od czasów studiów związana jest z Krakowem. Zagrała m.in. w "Na srebrnym globie", "Znakach zodiaku", "Ćmie", "Oknie", "Wilczycy". Za "Wesele" uhonorowano ją Orłem w kategorii najlepszej aktorki drugoplanowej. Jej mężem jest reżyser i aktor Mikołaj Grabowski, dyrektor Starego Teatru. Mają syna Michała. Iwona Bielska gra też w warszawskim Teatrze IMKA.

Rozmawiał Artur Krasicki

"Przepis na życie", wtorek godz. 21:30, TVN
"Aida", piątek godz. 19:10, TVP 2
"Krew z krwi", środa godz. 22:00, Canal+

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama