Reklama

Jak gwiazdy wspominają Boże Narodzenie?

Czwartek, 7 stycznia 2016 (15:33)

Każde dziecko z niecierpliwością i nadzieją czeka na Boże Narodzenie, a potem wspomnienia towarzyszą mu przez całe życie. Bo nigdy nie zapominamy tamtych emocji, wymarzonych prezentów, a także spotkań ze Świętym Mikołajem…

Święta Bożego Narodzenia zawsze wspominam jak najlepiej – mówi Krzysztof Ziemiec. – Mimo panującej wówczas biedy, pustych półek i kolejek po choinkę, jak miało to miejsce w 1981 roku – dodaje.

Z kolei dla Anny Popek najpiękniejsze były święta spędzane w domu babci Małgosi. – Babcia polewała opłatek miodem i mówiła, że wszystkie życzenia się spełnią…

A jak inne gwiazdy pamiętają Boże Narodzenie z czasów ich dzieciństwa?

Cytrusy i kutia z Kresów

– Moje dzieciństwo przypadało na czasy PRL-u, więc tylko z okazji świąt w sklepach pojawiały się cytrusy, banany i większe ilości słodyczy – wspomina Robert Korólczyk z Kabaretu Młodych Panów.

– Mimo to nigdy nie czułem, że czegoś mi brakowało, a każde święta były magiczne – dodaje satyryk.

Zgadza się z tym Krzysztof Ziemiec: – Wtedy każdy prezent i każda potrawa miały inny smak – mówi dziennikarz. – Śledzie i wigilijna postna kapustka mojej mamy. I oczywiście kompot z suszu. Każdy jest inny, ale ten z dzieciństwa smakuje najlepiej! – dodaje z uśmiechem.

– Była też kutia, którą przygotowywała pochodząca z Kresów babcia, mama taty.

Słodkości górą!

Na słodycze czekała też Marcelina Zawadzka. – Pierwszym hitem świąt były kluski z makiem: z bakaliami, miodem, cudownie słodkie, po których już nie chciało się jeść – wymienia.

Zdradza też, że jej zadaniem w kuchni było (i jest do dziś) zawijanie naleśników w kształtne krokiety.

W świątecznych przygotowaniach uczestniczyła też Anna Popek: – Fajnie było wieczorem usiąść razem we trójkę (z mamą i siostrą, przyp. red.) w kuchni i np. rozłupywać orzechy, które potem dodawałyśmy do kutii.

Hej kolęda, kolęda!

– W rodzinnym domu zawsze mieliśmy olbrzymią, niemal trzymetrową choinkę – opowiada Anna Starmach. – Wydawała mi się wówczas największym drzewkiem na świecie – wspomina jurorka „MasterChefa”.

– Starmachowie słyną z tego, że okropnie fałszują, ale dopóki nie odśpiewamy kilku kolęd, nie ma mowy o rozpakowywaniu prezentów! – mówi ze śmiechem.

Co innego bliscy Katarzyny Zielińskiej. – U nas każdy zna po kilka zwrotek kolęd, bo jedna to za mało – chwali się aktorka.

Natomiast Robert Korólczyk w latach szkoły podstawowej z kolegami i koleżankami chodził jako kolędnik po domach i sąsiednich blokach.

– Sprawiało to wielką frajdę nie tylko nam, ale i wszystkim, których odwiedzaliśmy.

– Dla mnie każde Boże Narodzenie jest wyjątkowe – zwierza się Marcelina Zawadzka. Wtóruje jej Katarzyna Zielińska: – Uwielbiam ten świąteczny czas, co roku z niecierpliwością go wyczekuję. I dodaje: – W tej kwestii nic się nie zmieniło od dzieciństwa.

KRAS

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama