Reklama

John Travolta. Wstrząsająca historia

Piątek, 26 lutego 2016 (14:34)

Aktor w produkcjach telewizyjnych nie występował od 1970 roku. Nie mógł się jednak oprzeć wyjątkowej roli w serialu „American Crime Story: Sprawa O.J.Simpsona”.

Dlaczego zdecydowałeś się na przyjęcie roli Roberta Shapiro – adwokata, obrońcy O.J.Simpsona?

Podjęcie decyzji zajęło mi dużo czasu. Chciałem wiedzieć, czy będę tylko sensacyjnym dodatkiem, bo tym nie byłem zainteresowany. Zorientowałem się jednak, że projekt ten jest dużo głębszy i w dużej mierze odzwierciedla to, co dzieje się dzisiaj. Ukazuje mieszankę społecznych emocji. Postanowiłem poradzić się czterech osób, nie wymienię nazwisk, ale to jedne z najpotężniejszych postaci w świecie filmu. Zgodnie uznali, że powinienem to zrobić.

Czyli pytasz o zdanie ważnych ludzi?

Wyznaję zasadę: jeżeli podoba mi się ich argumentacja, wtedy decyduję się zrobić to, w czym może nie do końca dostrzegam sens.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w historii tej okrutnej zbrodni?

Najbardziej bulwersujące były dla mnie taśmy Fuhrmana (detektyw z policji Los Angeles). Nikt ich nie słyszał, w sądzie ujawniono zaledwie ich mały fragment. Były ściśle strzeżone. Wraz z kolejnymi odcinkami poznajemy nowe szczegóły i w ten sposób dochodzimy do prawdy. Nie musiałem grać zaskoczenia, bo naprawdę byłem wstrząśnięty.

Śledziłeś proces O.J. Simpsona w 1994 roku?

Wtedy przeżywałem niesamowitą przygodę z „Pulp Fiction”. Upajałem się sukcesem. Mój ojciec natomiast śledził tę sprawę i codziennie informował mnie o kolejnych wydarzeniach.

Jak przygotowywałeś się do roli mecenasa Roberta Shapiro?

Jest dużo materiałów filmowych na jego temat. Także książki autorstwa Jeffreya Toobina, pt.„The Run of His Life: The People Versus OJ Simpson”, autobiografia O.J. Simpsona oraz samego Shapiro, pomogły mi zbudować wiarygodną postać. Shapiro miał dystyngowany styl mówienia oraz charakterystyczną gestykulację. Był bardzo pewny siebie. Błyskotliwy i przebiegły, jak każdy dobry prawnik, potrafił korzystać z odpowiednich ekspertów. Później wykluczyło go to z dalszej pracy. Nie było już miejsca dla kogoś, kto postępuje w ten sposób.

Czy myślisz, że wątek Kardashianów sprawi, że serial przyciągnie przed telewizory także młodszych widzów?

Wydaje mi się, że będą go oglądać różni widzowie, młodsi też.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama