Reklama

Justyna Sieńczyłło: Kłopoty to jej specjalność

Poniedziałek, 23 września 2013 (10:30)

– Na co dzień kojarzona jestem z „Klanem”, ludzie przychodzą „na Bognę” do teatru, a… wychodzą zszokowani, że potrafię być całkiem inna – śmieje się aktorka. Przed nią kolejne wyzwania – i na scenie, i w serialu.

Leszek (Artur Dziurman) romansuje ze studentką, Pani bohaterka, Bogna, interesuje się profesorem. Czy uda się uratować rodzinę?

– Myślę, że ten kryzys minie.

Co ich czeka w nowym sezonie?

– Rozmawiałam niedawno z producentem, który zdradził, że szykują się znów dramatyczne wydarzenia, związane z kryminalną przeszłością Leszka. Rzecz będzie dotyczyć pieniędzy, ukrytych niegdyś przez mafię z jego współudziałem, z czego wnoszę, że Bogna długo jeszcze nie zazna spokoju.

Kłopoty to jej specjalność!

– Scenarzyści wciąż wikłają losy tej postaci, z czego, jako aktorka, bardzo się cieszę. Nie wytrzymałabym długo w serialu, w którym nie miałabym nic ciekawego do grania.

Czy rola Bogny budzi reakcje widzów?

– Owszem, czasami nieoczekiwane. W okresie kiedy moja bohaterka zmagała się z alkoholizmem, mnie zatrzymała drogówka na warszawskim Wale Miedzeszyńskim. Policjant spojrzał wymownie, mruknął: – No tak, Bogna – i… kazał dmuchać w balonik. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy w życiu. Niewiarygodne, do jakiego stopnia ludzie utożsamiają aktora z graną przez niego postacią!

Czy wchodząc w „Klan” nie obawiała się Pani etykietki „aktorki jednej roli”?

– Nie dbam o to, od lat nie chadzam na castingi, bankiety, nie walczę o udział w innych produkcjach, czasem, jeśli ktoś sobie o mnie przypomni, pojawiam się gościnnie, jak choćby ostatnio w „Ojcu Mateuszu”. Na co dzień kojarzona jestem z „Klanem”, ludzie przychodzą „na Bognę” do teatru, a… wychodzą zszokowani, że potrafię być całkiem inna, niż w serialu. Bo to teatr właśnie jest miejscem, gdzie ulokowałam swe aktorskie serce, duszę i ciało.

Czy ma Pani na myśli warszawski Teatr Kamienica, dzieło życia Pani męża, Emiliana Kamińskiego i Pani?

– Jak najbardziej, aczkolwiek dotyczy to również Teatru Powszechnego, w którym jestem już od 21 lat. Przygotowujemy się w nim właśnie do premiery spektaklu „Wytwórnia piosenek”, w reżyserii Macieja Wojtyszki. Wracając zaś do Kamienicy – stanowi nasz drugi dom, a jak to w domu bywa, zawsze jest coś do zrobienia.

Zajmuję się tu niemalże wszystkim – od sprzątania, urządzania wnętrz, zakupu mebli, rekwizytów, kwiatów, dbania o menu w przyteatralnej restauracji – po granie na scenie. Natłok zajęć i stres rekompensuje nam poczucie, iż czynimy coś ważnego, wartościowego.

Rozmawiała Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama