Reklama

Katarzyna Galica marzy o niezależności

Piątek, 23 listopada 2012 (18:31)

Pogodzenie kariery z macierzyństwem, zwłaszcza samotnym, to wyzwanie. Ale choć Katarzynie Galicy brak czasu dla siebie, córkę kocha nad życie.

Zdjęcie

Katarzyna Galica /  /AKPA
Katarzyna Galica
/ /AKPA

Zdjęcie

W "Przyjaciółkach" gra Oliwię
/ /Polsat

Ostatnie dwa lata w życiu Katarzyny Galicy (37) były przełomowe. Doświadczyła wielkiej radości - została matką, poznała także gorycz rozstania z partnerem. W sprawach zawodowych nadal jest na fali wznoszącej - gra dużą rolę w serialu "Przyjaciółki". "Na żywo" gwiazda zdradza, kto pomaga jej w wychowaniu córki i czy w jej sercu jest miejsce dla nowego mężczyzny.

Grałaś w wielu serialach i nagle zniknęłaś z ekranu. Dlaczego?
- Oddałam się całkowicie wychowaniu mojej obecnie dwuletniej córki Poli. Wróciłam do rodzinnego Krakowa. Chciałam, by moje dziecko budowało więzi z dziadkami. Wolałam, by to moi rodzice pomagali mi w wychowaniu Poli, a nie profesjonalna niania. 

Gdy zdecydowałaś się na dziecko, zastanawiałaś się, jak poradzisz sobie z jego wychowywaniem?
- Dziecko było wynikiem świadomej decyzji i pojawiło się natychmiast po podjęciu próby jego poczęcia. Traktowałam to jak cud, jak przeznaczenie. Myślałam wtedy, że z moim partnerem będziemy sobie doskonale radzili. Miałam w głowie idealny obrazek kochającej się, wspierającej rodziny. Niestety, nie udało nam się...

Zdjęcie

Katarzyna Galica zaskakuje odwagą i zwinnością
/ /AKPA

Dla wielu kobiet koniec miłości to koniec świata. A dla Ciebie?
- Każde rozstanie jest bolesne i człowiek przeżywa po nim rodzaj żałoby. Myślę jednak, że lepiej się rozstać, niż być razem tylko dla dobra dziecka. Wierzę, że jest ono szczęśliwsze, gdy wychowuje go dwoje spokojnych rodziców w systemie naprzemiennym. To lepsze rozwiązanie niż mieszkanie z dwojgiem sfrustrowanych, znerwicowanych, walczących ze sobą ludzi.

Co jest najtrudniejsze w samodzielnym macierzyństwie?
- Brak czasu dla siebie. Mimo ogromnej pomocy bliskich nadal nie umiem go dla siebie wygospodarować tyle, ile bym chciała. Gdy dziecko jest bardzo małe, ciągle czuje się także ogromne fizyczne zmęczenie. Ale wszystkie te trudy bledną wobec radości obserwowania, jak dzień po dniu rozwija się świat małego człowieka.

Pofantazjujmy - gdybyś nagle zdobyła fortunę, co byś z nią zrobiła?
- Spłaciłabym wszystkie kredyty i pożyczki, które zaciągnęłam w czasach optymizmu finansowego (śmiech). Potem usiadłabym, odetchnęła pełną piersią i zastanowiła się, jak to zrobić, żeby już nigdy nie musieć (co nie znaczy nie chcieć) pracować. Taka łatwo zdobyta fortuna uwolniłaby mnie od tego, czego większość z nas jest dziś niewolnikami - od zależności. A wierzę, że tylko w pełnej niezależności można rozwijać skrzydła.

Do kogo dzwonisz, gdy masz gorszy dzień?
- Coraz częściej staram się nie obciążać ludzi swoimi problemami. Nawet najbliższych przyjaciół. Bo co oni biedni mają począć z tym ciężarem, który na nich zrzucę? Ostatecznie i tak zostajemy sami ze swoimi troskami. 

Zdjęcie

Katarzyna Galica szczególną sympatią darzy Krystynę Podleską
/ /AKPA

Naprawdę nie zdarza Ci się po babsku wypłakać komuś do telefonu?
- Od czasu do czasu i ja pozwalam sobie na chwile słabości (śmiech). Moich "smutków" wysłuchują dwie bliskie mi kobiety: Krysia Podleska - moja sceniczna mama z "Wieczoru kawalerskiego" i moja przyjaciółka ze szkoły aktorskiej Sonia Bohosiewicz.

Wśród Twoich przyjaciół są też mężczyźni?
- Tak, dwaj. To sprawdzeni kumple, którym naprawdę ufam. Ich mądre rady zawsze wnoszą coś wartościowego do mojego życia.

A może czujesz się już gotowa na nowy związek?
- Na razie nie. Cały czas robię generalne porządki w sobie i staram się wpuścić tam trochę światła. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak długo ten remont jeszcze potrwa. Ale na pewno nie chciałabym nikogo zapraszać do niewyremontowanego domu (śmiech).

Małgorzata Jungst

"Przyjaciółki", czwartek godz. 22:00, Polsat

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Na żywo

Reklama