Reklama

Kuba Wesołowski: Racjonalnie patrzę na świat

Poniedziałek, 20 lutego 2012 (15:48)

Uroczy policjant Bromski w serialu "Komisarz Alex" to kolejne wcielenie Kuby Wesołowskiego. W tej produkcji aktor musiał zmierzyć się z nie lada wyzwaniem, polegającym na pracy z psem. Nam opowiada, jak układała się ta współpraca i zdradza swoje plany zawodowe.

Zdjęcie

/   /AKPA
/ /AKPA


Cała Polska pewnie wkrótce oszaleje na punkcie owczarków niemieckich. Ty jeszcze nie oszalałeś?

- Jeszcze się trzymam! (śmiech) Owczarka niemieckiego miałem obok siebie przez cztery miesiące. To niezwykle uroczy psiak. Choć nie mam zbyt wielkiej słabości do zwierząt, na planie ciężko było nie obdarzyć go sympatią. Traktowaliśmy go jak przyjaciela i pełnoprawnego członka ekipy.

To Twoja pierwsza rola wymagająca współpracy ze zwierzętami?

- Tak i to dla mnie prawdziwe wyzwanie. Nigdy nawet nie miałem w domu żadnego czworonoga, a tu nagle całe dnie spędzam z psem i muszę z nim rozmawiać. A dialog z psem nie jest łatwy (śmiech). Sam układałem sobie w głowie, co mniej więcej by mi odpowiedział.

Nie przemówił ludzkim głosem?

- Niestety (śmiech). Problem z tresurą psa na planie nie polega na tym, by słuchał człowieka, ale również zauważał, szukał wzrokiem i reagował na imię Alex, wypowiadane tylko przez konkretną osobę, podczas gdy sam wabi się Rocky. Na szczęście udało nam się uzyskać taki efekt.

Podobno były nawet pomysły byś zamieszkał z Rocky'im?

- To prawda, komuś przyszło do głowy, że lepiej będziemy się wtedy rozumieli na planie. Na szczęście pomysł nie doszedł do skutku (śmiech). Wtedy pracowałem równolegle na planie "Czasu honoru" i zbyt często nie było mnie w domu. A pies, wiadomo, wymaga opieki i towarzystwa.

Spodobała Ci się Łódź, gdzie kręcony był serial?

- Już pierwszego dnia pobytu przykleiłem się do szyby samochodu i podziwiałem każdy z obiektów, w których będziemy grali. Budynek Polmosu, pięknie zdobione kamienice, czy wąskie uliczki na Starówce. Warszawę przemierzyłem wzdłuż i wszerz, a tam wszystko było nowe, magiczne...

Komisarz Bromski w dużej mierze polega na swojej intuicji. A Ty, prywatnie, często słuchasz głosu intuicji?

- Nie, jestem raczej poukładany i racjonalnie patrzę na świat. Bromski natomiast ma "gdzieś" procedury, jest przeświadczony o swojej wielkości i intuicji (śmiech). Podobnie jak Alex. To ich wspólna cecha.

Lubisz oglądać siebie na ekranie?

- Nienawidzę. Zazwyczaj zdarza mi się to tylko na pokazach prasowych, bo skoro już jestem gościem i puszczają jeden czy dwa odcinki, to nie wypada wychodzić w trakcie (śmiech). Lubię pracę aktora, ale bardzo nie lubię siebie na ekranie.

Podobno niedługo mają ruszyć zdjęcia do kolejnej serii "Czasu honoru"..
.

- To prawda, powstał scenariusz, niestety jeszcze go nie znam. Początek zdjęć zaplanowany jest na kwiecień. Już nie mogę się doczekać.

To będzie już piąta transza. Nadal z tak wielkim entuzjazmem podchodzisz do pracy w tym serialu?

Jak najbardziej. Cieszę się, że przypadła mi rola w tak świetnej produkcji. To wielka przygoda.

A czy po takiej przygodzie, robi jeszcze na Tobie wrażenie praca choćby w "Na Wspólnej" czy w "Komisarzu Alexie"?

- Każdy nowy plan robi na mnie wrażenie. Zawsze ekscytuję się pierwszym dniem zdjęciowym, staram się, żeby wszystko wyszło jak najlepiej... Dopóki ta chęć i poczucie, że uczestniczę w czymś wyjątkowym, we mnie będzie, dopóty będę chciał pracować w tym zawodzie.

Rozmawiała Katarzyna Ponikowska/Akpa

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

teletydzien.pl/AKPA

Reklama