Reklama

Leonardo DiCaprio marzy o Oscarze

Piątek, 26 lutego 2016 (14:34)

Pewne marzenia nigdy nie umierają – twierdzi Leonardo DiCaprio. Genialne dziecko kina ma dzisiaj 41 lat i nie przestaje fantazjować o statuetce Akademii Filmowej, pięknym, złotym Oscarze.

Jak dotąd, szczęście omija go niestety łukiem. A szkoda, bo „zasługuje na miano Mozarta współczesnego kina”. Tyle przyjaciel Leo, reżyser Martin Scorsese. Nie ma w tych słowach przesady. Aktor zachwycił m.in. rolami w „Chłopięcym świecie”, „Co gryzie Gilberta Grape’a?”, „Pokoju Marvina”, „Całkowitym zaćmieniu”.

A potem przyszła – jak sam ją nazywa – klątwa „Titanica”. Dziwne, że dosięgnęła tylko DiCaprio. Kate Winslet, partnerująca mu w epickim romansie Jamesa Camerona, dawno już bowiem może pochwalić się Oscarem (za rolę w dramacie „Lektor”). On – ma sześć nominacji i coraz większy dystans do całej sprawy.

– Pewnie mi go dadzą, tyle że pośmiertnie, bo pośród żywych jest wielu... cóż, ładniejszych dobrych aktorów niż ja – żartuje. Fanom pechowego artysty polecamy najnowszy film Alejandro Gonzáleza Iñárritu „Zjawa”.

DiCaprio gra w nim legendarnego trapera Hugh Glassa i ma nominację do Oscara 2016 (kat. najlepszy aktor). Warto poczekać na werdykt.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama