Reklama

Linda zawsze miał dystans do swojej kariery

Wtorek, 19 czerwca 2012 (09:33)

Bogusław Linda twierdzi, że od dawna nie dostał propozycji zawodowej, która wydałaby mu się na tyle ciekawa, by podjąć ryzyko i ją przyjąć.

Zdjęcie

Bogusław Linda /fot  /Agencja W. Impact
Bogusław Linda
/fot /Agencja W. Impact

- Mam, niestety, poczucie, że... spadam. Nie dotyczy to tylko mnie, ale całej kultury w naszym kraju - powiedział Bogusław Linda w jednym z wywiadów.

Faktem jest, że w ciągu ostatnich kilku lat aktor nie zagrał żadnej roli filmowej, z której mógłby być dumny. Niektórzy krytycy filmowi twierdzą wręcz, że Linda skończył się wraz z XX wiekiem, że nie pasuje do nowych czasów, bo widzowie nie chcą już oglądać pięćdziesięcioletnich panów udających na ekranie twardzieli. On sam także już od dawna ma dość bycia sztandarowym macho polskiego kina.

Zdjęcie

Prawdziwe życie aktor wiedzie u boku Lidii Popiel
/fot /Agencja W. Impact

- Męczy mnie, że ciągle jestem postrzegany jako pierwszy twardziel naszego kina, bo tak naprawdę tylko w pięciu filmach zagrałem twardego faceta - mówi, dodając, że to dziennikarze kreowali go na bohatera i wmówili widzom, że także w życiu jest taki, jak na ekranie.

- Jestem tylko aktorem, który gra różne postacie. W żadnym wypadku nie siebie! Ten gość na ekranie to przecież nie ja! Na szczęście spotkałem reżyserów, którzy zobaczyli we mnie kogoś więcej niż tylko faceta z pistoletem w dłoni - opowiada.

Bogusław Linda nie przejmuje się tym, że dostaje coraz mniej propozycji wartych przyjęcia i że coraz rzadziej ma okazję pojawiać się na ekranach.
- Byłem przygotowany na to, że po wspięciu się na wierzchołek nie da się wejść wyżej i nieuchronnie trzeba będzie kiedyś spaść z tej górki. Kilka razy spadałem, ale zawsze miałem dystans do tak zwanej kariery i żyłem w przekonaniu, że to tylko mój zawód, a prawdziwe życie dzieje się gdzie indziej - wyznał w wywiadzie.

Prawdziwe życie Bogusława Lindy to dom, żona Lidia Popiel, z którą tworzy szczęśliwy związek już od ponad ćwierć wieku, oraz dwudziestoletnia dziś córka Ola.
- Jestem po prostu zadowolonym z życia człowiekiem. Patrzę na świat i widzę, że urodziłem się, mimo wszystko, w fajnym kraju, osiągnąłem coś, mam wspaniałą rodzinę, mam dom, mam swój kąt, mogę robić to, co lubię. To wystarczy, żeby być szczęśliwym - mówi.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama