Reklama

Lucyna Malec liczy na wygraną

Piątek, 10 sierpnia 2012 (06:00)

W "Bulionerach" zagrała szczęściarę, która wraz z rodziną wygrała ekskluzywny apartament. Prywatnie, jak przyznaje, gra w Totolotka. – Jestem optymistką. Wciąż liczę, że uda mi się trafić szóstkę – zapewnia aktorka.

Zdjęcie

Lucyna Malec /  /MWMedia
Lucyna Malec
/ /MWMedia

Zdjęcie

"Bulionerzy"
/ /AKPA

Telewizja emituje ponownie serial "Bulionerzy". Jak Pani wspomina udział w tej produkcji?
- Bardzo ciepło myślę o mojej serialowej rodzinie, z którą do tej pory się przyjaźnię. Zwłaszcza Stanisława Celińska i Marian Opania, czyli moi serialowi rodzice, stworzyli na ekranie bardzo udany duet.

Główni bohaterowie wygrali w konkursie mieszkanie w prestiżowej dzielnicy. Czy Pani zdarzyło się coś wygrać?
- Zdarza mi się zagrać w Totolotka. Wygraną kwotę rozdysponowałabym wśród moich bliskich oraz potrzebujących. Do tej pory niczego nie wygrałam, ale mam nadzieję, że wszystko przede mną (śmiech).

Rodzinie Nowików trafiła się fortuna. A na co Pani najchętniej wydaje pieniądze?
- Staram się wydawać rozsądnie na codzienne potrzeby mojej rodziny. Częścią zawodu aktorki jest dbanie o siebie, więc inwestuję w dobre kosmetyki. Od czasu do czasu funduję sobie perfumy czy wizytę u kosmetyczki. Większe szaleństwo? Gdybym po każdym zakończeniu sezonu zdjęciowego mogła pomieszkać na Bali przez pół roku, byłoby cudownie. Jednak to wymaga "hollywoodzkich" stawek.

Pani bohaterka, Grażyna to osoba tolerancyjna, łagodzi konflikty w rodzinie. Pani ją przypomina?
- Za każdym razem wcielając się w daną rolę, czerpiemy z siebie. Grażynka to szlachetna osoba oraz dobra matka. Zazdroszczę jej tak mocnego charakteru. 

Zdjęcie

Lucy nadal będzie rozstawiać współpracowników po kątach
/ /AKPA

Wróćmy do aktualnych seriali. Trwają zdjęcia do kolejnego sezonu "Hotelu 52". Czym zaskoczy Pani bohaterka w nowych odcinkach?
- W każdym odcinku hotel odwiedzają ciekawi goście, a wszystko, co się w nim dzieje, nie może wydarzyć się bez wiedzy Lucy. Dalej będzie biegała po korytarzach, wtrącała się w sprawy innych ludzi i rozstawiała współpracowników po kątach.

Jest szansa, że spokornieje?
- Mam nadzieję, że nie, bo nie ma złych intencji. Nie jest wredną intrygantką, ale lubi wiedzieć, "co w trawie piszczy". Tacy ludzie stanowią źródło rozrywki dla spokojniejszych osób.

A może życie Lucy odmieni jakiś mężczyzna?
- W każdej transzy, tej też, pojawia się interesujący mężczyzna, który zwraca uwagę Lucy, ale potem odchodzi w siną dal. Czy któryś zostanie w jej sercu na dłużej? Zobaczymy.

Na razie w Pani sercu jest taniec, na który zapisała się wspólnie ze Stefano Terrazzino?
- Dokładniej, w sercu Danusi, czyli mojej bohaterki z "Na Wspólnej". Poczuła się osamotniona w towarzystwie zapracowanego męża i mających już swoje sprawy dorosłych córek.

Rozmawiała Agnieszka Tomczak

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama