Reklama

Magdalena Cielecka: Nie mam "Planu B"

Wtorek, 18 grudnia 2012 (15:15)

Na ekranie Magdalena Cielecka zazwyczaj jest chłodna i poważna, a w życiu zabawna i życzliwa. Z pasją mówi o swoim zawodzie, choć nie lubi się publicznie uzewnętrzniać. Jest szczera, prawdziwa i niewymuszona, podobnie jak rozmowa z nią.

Zdjęcie

Magdalena Cielecka /fot  /AKPA
Magdalena Cielecka
/fot /AKPA

Czy ogląda Pani seriale?
- Tak, oglądam. Co prawda nie jestem widzem, który śledzi perypetie bohaterów z tygodnia na tydzień, ale lubię czasem coś obejrzeć. Zazwyczaj wybieram polskie produkcje, głównie z powodów zawodowych. Chcę zobaczyć na jakim poziomie jest dany serial, kto w nim gra - jest to dla mnie cenna wiedza środowiskowa.

Który serial ostatnio Pani oglądała?
- "Czas honoru", ponieważ w nim zagrałam i byłam ciekawa, jak to wyszło. 

Zdjęcie

Magdalena Cielecka na planie "Czasu honoru"
/fot /AKPA

Zawsze chętnie ogląda Pani produkcje, w których Pani bierze udział?
- Raczej tak, staram się. Nie planuję sobie specjalnie seansów przed telewizorem , ale jeśli przypadkowo uda mi się trafić na jakiś serial, w którym gram to chętnie go obejrzę. Teraz w emisji jest wcześniej wspomniany "Czas honoru", więc jestem ciekawa, jak udała się dana scena, bo wcześniej nie mam możliwości tego podejrzeć. Muszę jednak przyznać, że podglądanie innych aktorów jest dla mnie ciekawsze.

A ma Pani swojego aktorskiego guru na polskiej scenie? Kogoś, z kim koniecznie chciałaby Pani zagrać?
- Nie, chyba już w tej chwili nie mam kogoś takiego (śmiech). Oczywiście jest szerokie grono aktorów, których ogromnie cenię i często uzależniam od nich swoją obecność w danej obsadzie. Zestaw ludzki, z którym przychodzi pracować jest dla mnie jednym z podstawowych czynników na "tak" lub "nie". Jest to szalenie ważne, gdy decyduję o przyjęciu jakiegoś projektu.

Podejrzewam, że w przypadku roli w "Bez tajemnic" nie wahała się Pani ani chwili.
- To prawda, nie miałam żadnych wątpliwości. Byłam na castingu do tego serialu już przy pierwszym sezonie, ale do innego wątku. Nie udało mi się, ale wciąż bardzo chciałam zagrać w "Bez tajemnic". To prestiżowy projekt i duże wyróżnienie dla aktora. Również z powodu kolegów, którzy grają w tej produkcji - jest to klasa sama w sobie. Ogromnie się cieszę, że przy drugim sezonie zagrałam w tak doborowym towarzystwie. 

Zdjęcie

W "Bez tajemnic" wciela się w singielkę Natalię
/fot /materiały prasowe

Poza graniem, ma Pani jakiś "plan B"?
- Po maturze dostałam się do szkoły teatralnej i już na pierwszym roku występowałam na scenie. Nie miałam więc powodu ani potrzeby, aby pomyśleć o innej profesji. Nie zainwestowałam w "plan B", a póki co "plan A" się sprawdza.

A sądzi Pani, że osoba wykonująca zawód aktora powinna skończyć szkołę aktorską?
- Nie, ja wcale nie deprecjonuję osób, które takiej szkoły nie skończyły. Głównym kryterium jest to, czy ktoś ma talent, to słynne "coś", które sprawia, że ludzie chcą go oglądać. Jest bardzo dużo przykładów ludzi bez dyplomu, którzy są dobrymi aktorami i chce się na nich patrzeć. I odwrotnie - są aktorzy z dyplomami, którzy są beznadziejni i fatalnie się z nimi pracuje. Na Zachodzie nie przywiązuje się aż tak dużej wagi do szkół, jak u nas. W Polsce jest to pewnie rodzaj jakiegoś kompleksu. Ja wcale nie czuję się lepsza w niektórych sytuacjach, tylko dlatego, że ukończyłam szkołę teatralną. Na planie czy na scenie to nie jest tak istotne.

Myśli Pani sobie czasem, jak by to było urodzić się i wieść karierę w Stanach?
- Tylko w żartach. Czasami śmiejemy się z kolegami, że gdyby nasze awatary żyły w Stanach lub choćby nawet we Francji, mielibyśmy wille z basenami, kilka samochodów i pewnie parę Cezarów czy Oscarów na koncie. A ponieważ urodziliśmy się w Polsce, mamy te swoje mieszkania na kredyt i kilkuletnie samochody (śmiech). Jednak należy się z tego cieszyć, bo moglibyśmy urodzić się np. w Kambodży. Są jednak kwestie, w których nasz kraj nie odbiega mocno od światowych standardów.

A moda? Jest Pani postrzegana w mediach jako "ikona stylu" - ma Pani swoich ulubionych polskich projektantów?
- Nie, ja w ogóle nie mam poczucia, że interesuję się modą. Zupełnie nie siedzę w tym światku, szczerze mówiąc. Nie mogę brać odpowiedzialności za to, że ktoś przykleja mi taką etykietkę. Moda interesuje mnie tak samo jak pogoda na następny tydzień, czyli nie zajmuje szczególnie mojej uwagi. Nie kupuję magazynów modowych, nie spędzam czasu na portalach poświęconych temu zjawisku, zupełnie tego nie śledzę.

Co w takim razie słychać u Pani zawodowo?
- Właśnie zaczynam próby w teatrze z Krzysztofem Warlikowskim. Będę również grać tytułową rolę w "Moralności pani Dulskiej" w Teatrze Telewizji, w reżyserii Marcina Wrony.

Paulina Masłowska - AKPA


Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

AKPA

Reklama