Reklama

Maleńczuk pacjentem w Leśnej Górze!

Poniedziałek, 16 stycznia 2012 (05:00)

Maciej Maleńczuk zagra gościnnie pacjenta Leśnej Góry w "Na dobre i na złe". Chce w ten sposób... wypromować swoją płytę z muzyką country. Na planie serialu wziął udział w wypadku i rozdawał autografy.

Zdjęcie

  Maciej Maleńczu na planie "Na dobre i na złe" /AKPA
  Maciej Maleńczu na planie "Na dobre i na złe"
/AKPA

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że aktorstwo to najniższy poziom sztuki. Nadal tak Pan uważa?

– Potwierdzam tę opinię. To wniosek z tego, co powiedział Tadeusz Kantor. Produkował manekiny i zatrudniał bliźniaków. Nie interesowały go umiejętności aktorskie danego osobnika, on potrzebował człowieka z danym wyglądem – manekina, a nie aktora.

Teraz sam smakuje Pan „najniższego poziomu sztuki” na planie serialu.

– Nawet nie wiem, za ile to robię, i absolutnie nie o to tutaj chodzi. Zgodziłem się wystąpić w serialu, bo moim następnym etapem twórczym jest country. Czy się to komuś podoba, czy nie. Jako młody człowiek zaczynałem od bluesa, bo od czegoś trzeba zacząć. Przeszedłem przez wszystkie gatunki oprócz operetki. Obawiam się, że robiłem nawet muzykę średniowieczną. Teraz przyszedł czas na country, bo od zawsze jestem fanem Johnny’ego Casha.

Nagra Pan całą płytę country?

– Tak, cała będzie absolutnie country. Nie zabraknie też co najmniej dwóch moich nowych autorskich utworów utrzymanych w tym klimacie. Pokażemy, że country to nie obciach. Blues jest być może bardziej skomplikowany rytmicznie i muzycznie, ale ma prymitywne teksty. „Ona ma kręcone włosy, traktuje mnie źle i oczywiście odeszła” – to wszystko. Tymczasem country to rozbudowane historie, długie opowieści o życiu, pracy, śmierci i kryminale. Mam wrażenie, że ten styl muzyczny jest nam kulturowo bardzo bliski.

Wróćmy do serialu. Kim jest Pański bohater w „Na dobre i na złe”?

– Ma na imię Klaus i jest gwiazdą muzyki. Producenci chcą wykorzystać moje piosenki „Jestem sam” i „Gdzie są przyjaciele moi” – wychodzi na to, że gram siebie. Udzielam twarzy serialowi, żeby „wejść pod strzechy".

Czyli jest Pan w serialu ze względów promocyjnych.

– Tak to wymyśliłem. Dostałem zapytanie od producentów i się zgodziłem. Mimo że jest trochę czekania, którego nie lubię najbardziej, bardzo podoba mi się atmosfera na planie. Jest sympatycznie. Piję herbatkę, rozmawiam i daję autografy.

W jakich okolicznościach Pański serialowy bohater trafi do szpitala w Leśnej Górze?

– Dojdzie do wypadku, w którym weźmie udział jako motocyklista. Coś mu się stanie z ręką, będzie cała pokrwawiona. Klaus trafi do szpitala, gdzie zajmą się nim lekarze. Od tego momentu moja rola będzie się ograniczać do leżenia. Ale dobrze, bo aktorstwo to męczarnia. Zastanawiałem się, czy dobrze leżę i chodzę! Nie wspominając o scenach, w których musiałem coś powiedzieć. Wszystko rozegrają aktorzy, ja jestem tam, żeby zareklamować moją nową twarz country.

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama