Reklama

Małgorzata Ohme: Jestem pełna emocji

Piątek, 8 sierpnia 2014 (15:32)

Psycholog, na co dzień jest redaktor naczelną magazynu dla rodziców. Prowadziła program „Życie od kuchni”. Teraz w nowym cyklu dokumentów pokaże nam nasze wady i obali krzywdzące stereotypy.

Co skłoniło Panią do udziału w nowym programie?

– Po pierwsze, formuła, która pozwala mi być sobą. Nie tylko psychologiem, ale też Małgosią Ohme z wszystkimi jej słabościami i nadziejami. Po drugie tematyka, która jest mi bliska. Po trzecie to, że robienie programu, szczególnie o kobietach to fantastyczne doświadczenie, w którym sama mogę się rozwijać, poznawać ludzi i ich sposób myślenia, ich codzienne życie.

„Okiem Ohme” to cykl, który porusza kontrowersyjne zjawiska, ujawnia i obala stereotypy. Gdyby miała Pani ocenić, okiem specjalisty – to jakie uogólnienia pokutują w naszym społeczeństwie?

– Najbardziej bolesne i destrukcyjne są wymagania, które my, kobiety stawiamy przed samymi sobą. Chcemy być idealne i mieć jeszcze siłę, by cieszyć się z życia. Mamy też być grzeczne, uległe, pachnieć i sprzątać mopem podłogę, trochę w tym czuć moją złość, prawda? Bo mnie to strasznie wkurza i bardzo się cieszę, patrząc na arogancję nadchodzącego pokolenia kobiet. Oprócz oczywiście jej zagrożeń, jest w tym jakaś aprobata dla siebie i miłość. A ja uważam, że najważniejsze, by kobieta kochała siebie bardzo mocno.

Według jakiego klucza wybieraliście Państwo tematy? Czy miała Pani na to wpływ?

– Tak, miałam wpływ, bo bardzo ważne jest, by ten program pokazywał problemy kobiet, które dotyczą także mnie. Abym nie była tylko biernym obserwatorem, ale aktywnie uczestniczyła w rzeczywistości, którą pokazujemy. Czyli na pewno tematy będą dotyczyły kobiety, matki po trzydziestce, dla której ważne są przyjaźnie, miłość, pasje i to, jak wygląda też. Co może niektórych zaskoczyć, bo ludziom czasami wydaje się, że jak ktoś jest psychologiem, to skupia się tylko na aspektach duchowych (śmiech). A dla mnie było i jest bardzo istotne, jak wygląda moje ciało, jak się starzeje, czy o nie dbam, bo to przecież wpływa na samopoczucie.

Proszę zdradzić, na czym polega formuła programu?

– Jest dość prosta. Opowiadam o jakimś zjawisku, odnosząc się do własnych doświadczeń, a potem idę sprawdzić, jak z tym problemem radzą sobie inne kobiety. Niektóre ich pomysły sprawdzam też na sobie. Badam granicę między rozsądkiem a absurdem.

W premierowym odcinku zobaczymy polskie komunie. Czy było coś, co Panią zaskoczyło w trakcie realizacji materiałów do tego odcinka?

– Mnie nieustająco coś zaskakuje (śmiech). Nie tylko to, co widzę, ale szczególnie to, co słyszę. Komunia może być podobnie zorganizowana: 30 osób w restauracji, a jakże inne myśli i odczucia rodziny. Najważniejsze, by poznać ich sposób patrzenia na to doświadczenie, ich emocje. Ludzie organizują ważne uroczystości zgodnie z tym, jak żyją, co dzieje się w ich rodzinach. Czasami wielkie przyjęcie może być kompensacją braku uczuć, zerwanych więzi. Jednocześnie skromne przyjęcie może emanować bliskością i miłością. Poznałam różne rodziny.

Jakimi zjawiskami zajmie się Pani w kolejnych odcinkach cyklu?

– Będę próbowała zrozumieć, jak kobiety przeżywają swoje ciało, co im przeszkadza, z czym walczą, po co to robią. Będę mierzyć się też z własnym starzeniem (śmiech).

Rozm. Joanna Bogiel-Jażdżyk

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama