Reklama

Mam dobry charakter

Czwartek, 13 września 2012 (14:01)

Zofia Czerwińska zawsze jest nienagannie ubrana, umalowana i... uśmiechnięta. Choć kochają ją miliony Polaków, nie uważa się za gwiazdę.

Zdjęcie

Zofia Czerwińska /  /AKPA
Zofia Czerwińska
/ /AKPA

Zdjęcie

Spacery z Dżekiem dyscyplinują aktorkę
/ /AKPA

Posiada Pani jakieś kobiece słabostki?
- No tak, leniwa jestem, ale muszę z tym walczyć. Wychodzę na spacery z moim najpiękniejszym brunetem świata, sznaucerem monachijskim Dżekiem. A takie spacery to dyscyplina sportowa dla starszego człowieka. Gdybym nie miała nic do roboty, a na razie, odpukać, mam, to ja bym tyłka z domu nie ruszyła. A tu trzeba trzy razy wyjść, ugotować, wyszczotkować drania. Koteczkę mam w domu, 14-letnią Agatkę, która też wymaga opieki. Zwierzęta mam od dziecka, bo tatuś-lekarz wrzucił mi do kojca szczeniaka. I ja się wychowywałam z psem.

A fanaberie gwiazdy?
- Nie mam i bardzo tego nie lubię. Z tego co wiem, to nawet jest podkreślane, że ja się tak nie zachowuję. Mam swobodny sposób bycia, jestem prostolinijna. W Polsce "gwiazda" się w ogóle nie sprawdza. Można mieć pewną popularność, spore powodzenie i na tym koniec.

Pani nie bywa zazdrosna?
- Nie mam zawiści, mam dobry charakter. Prawdy w oczy nie walę, wódeczka czy nie wódeczka, zachowuję ją dla siebie. Chyba jestem udanym człowiekiem. Nie wiem, czy potrafię grać, ale wiem, że nic innego nie potrafię na pewno. 

Zdjęcie

Zofia Czerwińska chwali sobie atmosferę na planie "Świata według Kiepskich"
/ /AKPA

Lubi Pani grać w serialu "Świat według Kiepskich"?
- Przepadam za atmosferą na planie. Gdy czytam scenariusz, to się zarykuję ze śmiechu. Oczywiście, podczas pracy nie śmiejemy się, nie żartujemy, bo tego robić na planie nie wolno. Bawi mnie ten mój stały tekst: - Nie chlać mi przed sklepem i nie szczać za sklepem. Gram tam potworną babę, ale bardzo tę rolę lubię.

Skąd wziął się pomysł, żeby zostać aktorką?
- Już jako dziecko wymyślałam sztuki i grałam w nich. Zbierałam dzieciaki z podwórka i wszystko organizowałam. Zawsze grałam główne role w tych sztukach, no zresztą okazało się, że to były jedyne główne role w moim życiu...

A jak to było z rajdami samochodowymi, w których podobno brała Pani udział?
- Nie mam się za bardzo czym chwalić, że jestem już 50 lat za kierownicą. W rajdach też startowałam, na przykład zajęłam drugie miejsce wśród pań w wyścigach na maluchu w Kalwarii. Na maluchu - pani uwierzy? Mam do tego zdolności. Samochód też naprawiałam sama, a gdy w domu trzeba było coś naprawić, też brałam się za to sama.

Rozmawiała Edyta Karczewska-Madej

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama