Reklama

Maria Maj: Czuję się bardzo młodo!

Wtorek, 30 października 2012 (10:49)

Maria Maj gra u najlepszych reżyserów teatralnych i filmowych. Teraz możemy ją oglądać w serialu "Galeria", gdzie wciela się w Anielę - podopieczną domu dla osób starszych. W życiu prywatnym aktorka najlepiej odpoczywa w domu, i uwielbia spędzać czas ze swoim prawnuczkiem Frankiem. - Jestem prababcią, a czuję się świetnie i młodo - podkreśla.

Zdjęcie

W "Galerii" zagra zwariowaną Anielę /fot  /materiały prasowe
W "Galerii" zagra zwariowaną Anielę
/fot /materiały prasowe

Od 30 października będziemy mogli  Panią oglądać w serialu "Galeria". Razem z Emilią Krakowską (Bożenka) i Elżbietą Jodłowską (Wanda)  gra Pani Anielę  - jedną z podopiecznych domu dla osób starszych. Pewnego razu pojawi się tam pewien młody zakonnik Fryderyk Kossowski (Błażej Michalski).
- Zakonnik Fryderyk przyjdzie do nas do domu opieki i zaproponuje nam pomoc. Będzie chciał nas jakoś rozbawić, bo siedzimy tylko przed telewizorem i gnuśniejemy. A ponieważ jest to dom oddalony od miasta, to z życia miejskiego raczej się nie korzysta. Więc zakonnik postanowi nas zabrać do miejsca, jakim jest galeria handlowa.

Zdjęcie

Maria Maj na planie "Galerii" razem z Emilią Krakowską i Elżbietą Jodłowską
/fot /materiały prasowe

Jak Aniela, Bożenka i Wanda zareagują na tę propozycję?
- Na początku będą się bronić przed wizytą w galerii, no bo właściwie po co im to? Nie jest to dla nich żadna atrakcja, i nie mają też pieniędzy na zakupy. Ale jak tam już się pojawią, to zwycięży jednak ich szaleństwo i kobiecość.

Czyli wizyta w galerii handlowej się uda?
- Tak. Aniela, Wanda i Bożenka będą szaleć po sklepach i przymierzać ciuchy. Myślę, że ten wątek jest też ciekawy ze względu na zwariowane aktorki, które tam się pojawiają. One sprawiają, że to wszystko nie jest do końca realistyczne, a bardzo kolorowe. Cieszę się, że poruszony został wątek o problemie starszych osób w zderzeniu z rzeczywistością. Taka historia o problemach ludzi starszych dobrze też jest pokazana w filmie "Hotel Marigold". Grupa emerytowanych Anglików wyrusza w podróż do Indii, by spędzić tam jesień życia. Przecież ludzie starsi też mogą przeżyć coś pięknego, choćby nawet się zakochać!

Zdjęcie

Marię Maj zobaczymy na dużym ekranie w trzech produkcjach: "Gabriel", "Mój rower" i "Nowhere"
/fot /MWMedia

Jak się Pani pracowało na planie "Galerii" razem z Emilią Krakowską i Elżbietą Jodłowską?
- Mam wrażenie, że ogromnie się polubiłyśmy i w jakiś sposób się uzupełniamy. To było bardzo sympatyczne spotkanie. Normalnie pewnie byśmy się nie spotkały, ponieważ pracujemy w zupełnie innych miejscach.

Na co dzień mieszka Pani i pracuje w Warszawie, a zdjęcia do "Galerii" powstają we Wrocławiu. Odnalazła się tam Pani?
- Przez rok we Wrocławiu powstawały zdjęcia do serialu "Licencja na wychowanie" w którym grałam i  przywiązałam się do ekipy wrocławskiej. To była taka zgrana grupa fantastycznych ludzi. Dzięki "Galerii" znów mogę się spotkać z  tym samym zespołem.

Czy rola w "Galerii" jest dla Pani odpoczynkiem od cięższych i poważniejszych kreacji teatralnych i filmowych?
- "Galeria" jest dla mnie ogromnym odpoczynkiem. Akurat przed wylotem do Paryża, gdzie miałam premierę sztuki "Miasto Snu", pojechałam do Wrocławia kręcić "Galerię". Lubię grać w serialach, uważam, że mogą być doskonałym warsztatem dla aktora. Pracując na planie serialu, można spotkać ciekawych reżyserów i świetnych aktorów. Poza tym seriale dają rozpoznawalność, co jest bardzo miłe i zwyczajnie potrzebne aktorowi.

Ma Pani jakieś ulubione seriale?
- Na pewno wspomniana już "Licencja na wychowanie". Lubiłam też oglądać "Przepis na życie" ze względu na aktorów, m.in. Maję Ostaszewską i Dorotę Kolak. A z zagranicznych seriali oglądałam  "Sherlocka" oraz "Trawkę".

Jaki powinien być dobry serial według Pani?
- Musi być przede wszystkim ciekawy scenariusz, dobrzy aktorzy, a całość interesująco wykreowana.

Zdjęcie

/fot /materiały prasowe

Gra Pani w teatrze, wejdą też do kin trzy nowe produkcje z Pani udziałem. A mówi się, że w Polsce nie ma ról dla kobiet dojrzałych. Zgadza się z tym Pani?
- Te role są, ale obsadzane często dość stereotypowo. Wydaje mi się też, że na pierwszy plan wysuwają się tematy młodszych osób. A może właśnie nie ma dobrych scenariuszy dla dojrzałych kobiet?

W listopadzie zobaczymy Panią na dużym ekranie w filmie Piotra Trzaskalskiego "Mój rower". Kogo Pani tam gra?
- Wcielam się w Sabinę Dziedzicową, sąsiadkę Włodzimierza (Michał Urbaniak - przyp. red.). Z  Piotrem Trzaskalskim spotkałam się już na planie "Ediego". Grałam tam małą rólkę, ale wydaje mi się, że "Edi" też przyczynił się do nagrody aktorskiej którą dostałam na Festiwalu Filmowym w Gdyni za rolę filmie "Moje pieczone kurczaki" w reż. Iwony Siekierzyńskiej.

Również po raz drugi współpracuje Pani z Małgorzatą Szumowską. Kilka lat temu wystąpiła Pani w "33 scenach z życia", a teraz będziemy mogli oglądać Panią w jej najnowszym filmie "Nowhere".
- W "Nowhere" zdjęcia kręcone były na Mazurach. Spędziliśmy tam razem sporo czasu. Gram tam mamę jednego z głównych bohaterów, w którego wciela się Mateusz Kościukiewicz.

U Łukasza Barczyka również zagrała Pani w dwóch produkcjach. Reżyserzy chyba dobrze Panią zapamiętują?
-
Z Łukaszem pracowało mi się świetnie, zarówno przy "Patrzę na ciebie,  Marysiu", jak i przy "Przemianach". Po prostu jesteśmy grupą ludzi o podobnych gustach. Mnie się dobrze pracuje z młodymi ludźmi. Znamy się i przyjaźnimy. Nie czuję żadnej granicy wiekowej, pomimo że jestem przecież już prababcią półtorarocznego Franka. A czuję się bardzo młodo!

Jest Pani związana z warszawskim Teatrem Rozmaitości.  W jakiej sztuce będziemy mogli Panią niebawem oglądać?
- 10 listopada gram premierowy spektakl  Krystiana Lupy "Miasto Snu". Premiera odbyła się w Paryżu. Postać którą gram, nazywa się Arkadina i jest przewodniczką duchową grupy pracującej nad swoim rozwojem.

Jest Pani zajętą aktorką. Jak Pani odpoczywa?
-
Lubię wypoczywać w domu , gdzie jest cisza i spokój. Wyjeżdżam też nad morze albo w góry do przyjaciół.

Czego mogę Pani życzyć?
-
Zdrowia przede wszystkim, fajnej pogody i dużo wolnego czasu.

Rozmawiała Sylwia Wamej

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Reklama