Reklama

Marta Manowska: Nie szukam męża

Czwartek, 2 lipca 2015 (09:30)

Polacy oszaleli na punkcie reality show „Rolnik szuka żony”. Zanim więc ruszy drugi sezon, warto przypomnieć sobie jego początki. Tym razem Marta Manowska nie będzie jedyną kobietą. Spotkamy też rolniczkę!

Program „Rolnik szuka żony”, którego jest Pani gospodynią, zdążył już oczarować widzów do tego stopnia, że uhonorowali go Telekamerą w kategorii rozrywka. W czym tkwi źródło tego sukcesu?

– Myślę, że ludzie zobaczyli tu zwykłego człowieka – bez retuszu, bez przebierania, bez chowania się za jakąś wyreżyserowaną maską. Nasz bohater jest autentyczny, a my tylko podążamy za nim, wspierając w poszukiwaniu miłości – bodaj najważniejszej z ludzkich potrzeb.

Dlatego też program ten ma ogromny ładunek emocjonalny, siłę zarówno w działaniu, jak i odbiorze. A przy tym daje nadzieję, że w życiu zawsze, bez względu na wiek i sytuację, można coś zmienić, dogonić, poprawić.

Utrzymuję serdeczne kontakty z uczestnikami pierwszej edycji i wiem, że wielu z nich się to udało. Nawet jeśli nie odnaleźli jeszcze swej drugiej połówki.

Prowadzenie programu sprawiło, że zyskała Pani miano najsłynniejszej swatki w kraju!

– Prawda (śmiech)? Słowo „swatka” może brzmieć pejoratywnie, ale ja tak nie uważam. Postrzegam swoją rolę raczej w kategorii doradcy, pomocnika. Zdarza się, że nasi bohaterowie zwierzają mi się z najskrytszych spraw, problemów, które staram się zrozumieć.

Zresztą od zawsze miałam taki dar, że ludzie (nawet całkiem obcy) chcieli ze mną rozmawiać, darzyli zaufaniem. 

A jako wspomniana swatka mam na swym koncie sukces prywatny: udało mi się połączyć dwie bliskie mi osoby, niedawno odebrałam już pierwsze maleństwo ze szpitala! Może doczekam się tego i w programie (śmiech)?

Jest taka szansa, zwłaszcza że trwa realizacja drugiej edycji. Co nowego w niej zobaczymy?

– Uznaliśmy, że nie będziemy wiele zmieniać, skoro widzowie pokochali dotychczasową formułę. Jedyną nowością może być pojawienie się, obok rolników, kobiety – rolniczki, poszukującej męża.

Takie zapotrzebowanie pojawiło się w wielu listach napływających do redakcji z całej Polski. Postanowiliśmy wyjść mu naprzeciw. Sądzę, że to podgrzałoby jeszcze i tak wysoką temperaturę naszego przedsięwzięcia.

Ilu zgłosiło się kandydatów/kandydatek?

– Tym razem ponad 1500, czyli znacznie więcej niż poprzednio. Do tego niezliczona ilość osób zainteresowanych sylwetkami wybranych bohaterów – kiedy patrzę na stół zasypany białymi kopertami, często myślę, że być może w którejś z nich zaklęte jest czyjeś wielkie szczęście, wspólny los dwojga, spleciony za naszym pośrednictwem... Czuję wówczas niesamowitą satysfakcję, choć pracy jest naprawdę co niemiara.

Mimo natłoku zajęć zdołała Pani wystąpić na Festiwalu Piosenki w Opolu, w roli współprowadzącej koncert SuperJedynki.

– Owszem, powierzono mi zadanie zgromadzenia loży ekspertów za kulisami, z którego starałam się wywiązać jak najlepiej. Jestem w Opolu od lat – mam wielu przyjaciół, znajomych pośród producentów i wykonawców tej magicznej imprezy.

Tym razem mogłam się stać jego częścią artystyczną, co poczytuję sobie za zaszczyt i wyróżnienie.

Idzie Pani jak burza. Z wykształcenia jest Pani dziennikarką i historykiem sztuki. Realizuje się Pani zawodowo w różnych mediach oraz kampaniach reklamowych. Ma Pani w dorobku występy na planie teledysków, epizody w serialach, organizację widowisk telewizyjnych. Zdążyła też już Pani napisać dwie książki… Dużo tego, zważywszy na Pani młody wiek.

– Nigdy się nie oszczędzałam, stąd taki efekt. Już w trakcie nauki w liceum ogólnokształcącym pracowałam, potem starałam się jak najwięcej czerpać z praktyk studenckich. Dodatkowo uczestniczyłam w warsztatach aktorskich.

Wszystko to razem – nauka i ciekawość świata – sprawiło, że jestem w tym miejscu, w którym jestem, a to, co robiłam, miało sens. Myślę, że w jakimś stopniu potwierdza to powodzenie naszego „Rolnika...”, który porusza się na styku moich różnych form aktywności – współtworząc go, mam okazję korzystać z dotychczasowych  doświadczeń.

Wiemy już, że pomaga Pani rolnikom znaleźć żony, a czy… sama Pani szuka męża?

– Nie szukam i nigdy nie szukałam! Wierzę, że on sam mnie znajdzie i mam nadzieję, że stanie się to niebawem (śmiech).

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama