Reklama

Mijają dwa lata od śmierci Macieja Kozłowskiego

Piątek, 11 maja 2012 (09:19)

Dokładnie 2 lata temu zmarł Maciej Kozłowski. 11 maja 2010 roku wiadomość o tym, że uwielbiany przez widzów aktor przegrał walkę z ciężką chorobą, dotarła do twórców „M jak miłość” i „Szpilek na Giewoncie” - seriali, w których grał jeszcze miesiąc wcześniej.

Zdjęcie

/   /Agencja W. Impact
/ /Agencja W. Impact

Maciej Kozłowski chorował na zapalenie wątroby typu C. Choć przez ostatnie miesiące życia bardzo cierpiał, nie poddawał się. Wierzył, że wyzdrowieje. Nie rezygnował z życia i pracy, którą kochał. Do szpitala, w którym miał być poddany przeszczepowi wątroby, przyjechał niemal prosto z planu serialu "Szpilki na Giewoncie". Miał nadzieję, że szybko wróci do roli Jędrka Skorupy. Także twórcy "M jak miłość" czekali na jego powrót...

Choroba nie przeszkadzała Maciejowi Kozłowskiemu być szczęśliwym. Półtora roku przed śmiercią poślubił krakowską malarkę, Agnieszkę Kowalską. Za jej namową przeniósł się z Warszawy na odludzie i zamieszkał w domu ukrytym w lasach świętokrzyskich z żoną i sporą gromadką porzuconych przez właścicieli psów. Starał się czerpać jak najwięcej radości z życia i dawać jak najwięcej radości innym.

Maciej Kozłowski nigdy nie myślał tylko o sobie. Był człowiekiem o wielkim sercu. Pomagał bezdomnym, organizował turnieje piłkarskie dla podopiecznych domów dziecka, opiekował się niechcianymi psami, chętnie uczestniczył w akcjach charytatywnych. O tym, że jest chory, dowiedział się podczas jednej z takich akcji - akcji oddawania krwi dla ofiar wypadków drogowych, którą zorganizował Radosław Pazura.

Maciej Kozłowski był wspaniałym aktorem. Nie grał głównych ról, ale zawsze, gdy pojawiał się na ekranie, widać było, że oddaje granej przez siebie postaci cały swój talent. Cieszył się opinią mistrza drugiego planu.

- Naprawdę trudno jest skonstruować precyzyjnie rolę drugoplanową czy epizod. Aktor grający główną rolę - jeśli porównamy go do lekkoatlety - biegnie na tysiąc metrów, a role drugoplanowe to bieg na setkę. Start, kilka sekund, koniec biegu. Nic się nie da poprawić, nadgonić, wydłużyć. Trzeba być bardzo skoncentrowanym i bardzo precyzyjnym. Poza tym, przyjemnie jest patrzeć z drugiego planu, jak koledzy kładą główne role - żartował w jednym ze swoich ostatnich wywiadów.

Aktorska kariera Maćka zaczęła się od epizodu w serialu "Królowa Bona". Pamiętamy go jako Benka z "Przyłbic i kapturów", majora von Seebohma z "Pogranicza w ogniu", oficera BOR-u z "Ekstradycji 3", Gwidona z "Wiedźmina", Głowackiego z "Samego życia", generała Matejewskiego z "Trzeciego oficera", Zdradę z "39 i pół", wreszcie jako Waldemara Jaroszego z "M jak miłość" i Jędrka Skorupę ze "Szpilek na Giewoncie", oraz ze świetnych kreacji w filmach "Kroll", "Psy", "Kiler", "Ogniem i mieczem", "Generał Nil".

Dziś mijają dwa lata od śmierci Macieja Kozłowskiego.


Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Agencja W. Impact

Reklama