Reklama

"Pulp Fiction" 20-lecie: Było warto!

Czwartek, 31 lipca 2014 (09:34)

Niewiele jest filmów, które można oglądać bez końca, ani przez chwilę nie czując przesytu. Tak rzecz się ma z kultowym dziełem 51-letniego dziś Quentina Tarantino.

Film obchodzi właśnie 20. urodziny, my zaś proponujemy Wam przegląd najciekawszych szczegółów. Czy wiecie, że to Harvey Keitel namówił Bruce’a Willisa, by zagrał boksera na rozdrożu? Wiedział bowiem, jak bardzo Willis lubił inny film Tarantino „Wściekłe psy”. Gorzej było z Umą Thurman.

Aktorka – dziś podobno znowu związana z Quentinem – ani myślała przyjąć roli Mii Wallace, lecz reżyser dzwonił do niej po nocach, czytając przez telefon scenariusz tak długo aż... uległa.

Scenariusz pisany w hotelu

Pisał go podobno w Amsterdamie – po części w pokoju hotelowym, po części zaś w kawiarence „Betty Boop”. Wyjaśnia to, dlaczego w filmie bez przerwy ktoś mówi o Amsterdamie. W jednej z wypożyczalni wideo, do których Mistrz Q. chadzał, znaleziono niezapłacony rachunek na 150 $ – oczywiście, na jego nazwisko. Vincenta Vegę bardzo chciał zagrać... Daniel Day Lewis, który nota bene obchodzi urodziny tego samego dnia, co Uma Thurman – 29 kwietnia.

Ma być Travolta i już

Reżyser uparł się jednak: ma być Travolta i już! Pomógł tym samym blednącej gwieździe „Gorączki sobotniej nocy” w dokonaniu spektakularnego comebacku. Travolta jest mu za to do dziś wdzięczny, a Lewis nie chowa urazy. Vincent to w ogóle postać-niespodzianka.

Za każdym razem, gdy idzie do toalety, dzieje się coś strasznego: pada trup lub ktoś siarczyście przeklina. No właśnie, na planie aż 265 razy z ust bohaterów padło niecenzuralne słówko „fuck”. My jednak znamy znacznie ciekawsze cytaty, ot, choćby ten o „le big macu”. Czy było warto? O tak! Produkcja filmu kosztowała 8 milionów dolarów. Zarobiła zaś 250 milionów.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama