Reklama

Zawsze wypatruję konkurencji

Poniedziałek, 27 lutego 2012 (07:00)

Dwukrotny mistrz świata i pięciokrotny mistrz Europyw stylu latino. Teraz w nowym tanecznym talent-show ocenia innych. Michał Malitowski zdradził, jakim jest sędzią.

Zdjęcie

/   /MWMedia
/ /MWMedia

Jest Pan najbardziej utytułowanym tancerzem stylu latynoamerykańskiego na świecie. Jakie były początki Pańskiej kariery?

- Były grube i jąkające się (śmiech). Gdy zapisywałem się do Klubu Tańca "Jacek" w Zielonej Górze, miałem 7 lat, kilka kilogramów nadwagi i jąkałem się. Za to ambicje miałem nieadekwatne do wyglądu (śmiech). Od samego początku taniec sprawiał, że zapominałem o całym świecie...

Co sprawiło, że zdecydował się Pan zostać jurorem w "Tylko taniec"?

Cytat

- Wymagam od innych nie mniej i nie więcej, niż wymagam od siebie

- Głównie potrzeba kontaktu z pasjonatami. Takimi właśnie, co to potrafią zapomnieć się w tańcu i oddać temu, co robią. Ilu uczestników, tyle historii z ich życia. Poza tym, możliwość współpracy z Krystyną Mazurówną, która znakomicie łączy pasję z profesjonalizmem. Wreszcie, podoba mi się idea programu, czyli to, że jest otwarty na różne formy tańca.

 Program skierowany jest do ludzi, którzy kochają taniec, bez ograniczeń wieku i stylu. Czy jako specjalista od stylu latino będzie Pan wypatrywał wśród uczestników miłośników tej techniki?

- Zawsze wypatruję konkurencji (śmiech). Jestem ciekaw tańca w każdej jego odsłonie. Nie zamykam się na inne style, przeciwnie - szukam w nich inspiracji. Na co dzień współpracuję z tancerzami i choreografami reprezentującymi niemal wszystkie techniki taneczne.

Czy ma Pan jakieś ulubione tańce towarzyskie?

- Wszystkie są piękne. Każdy kryje potencjał, który jest wyzwaniem dla choreografa i tancerza. Mam jednak słabość do rumby. Na niej opierał się show, którym zdobyliśmy z moją partnerką mistrzostwa Europy i świata. Na prestiżowym Festiwalu Tańca w Blackpool, gdzie ocenia się osobno każdy taniec, rumba okazała się przed laty naszą przepustką do finału. Od tamtej pory staramy się, żeby ten taniec był wizytówką naszej pary.

 Jaki, Pańskim zdaniem, powinien być juror w tym programie?

- Jak mawiała wybitna tancerka Martha Graham, taniec jest odkrywaniem. Trzeba więc zachować otwarty umysł. Na różnorodność, na inne sposoby wyrażania się poprzez taniec. Ale też nie powinniśmy zapominać, że oceniamy taniec, a nie człowieka. Oceniamy jego występ i kreację, nie wydajemy sądów o nim samym.

Jako doświadczony tancerz wielokrotnie sam podlegał Pan ocenom. Czego uczestnicy programu mogą spodziewać się po jurorze Michale Malitowskim?

- Niejednokrotnie przeżywałem porażki, nieraz czułem się też pokrzywdzony, w moim przekonaniu, niesprawiedliwą oceną. Takie doświadczenia uczą pokory i tego się nie zapomina. Nie ma więc we mnie żadnego poczucia wyższości. Więcej - uważam, że wciąż się uczę, także uczestnicząc w tym programie. Ale wymagam od innych nie więcej, ale i nie mniej, niż wymagam od siebie. Jesteśmy pasjonatami, zależy nam na czymś więcej, niż pochlebstwa.

Rozmawiała Joanna Bogiel

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Tele Tydzień

Reklama