Reklama

Zubilewicz urlop planuje w marcu

Środa, 17 października 2012 (15:05)

Tomasz Zubilewicz mówi o sobie, że pełni rolę pogodowego wieszcza narodowego, a to sprawia, że czasem spada na niego odpowiedzialność za pogodę w Polsce. Jak zdradził nam Tomasz Zubilewicz, jest też przyzwyczajony do tego, że ludzie bez ogródek pytają go jaka będzie pogoda.

Zdjęcie

Tomasz Zubilewicz /fot  /AKPA
Tomasz Zubilewicz
/fot /AKPA


Jest Pan pierwszy, który wie jaka będzie pogoda. Ma Pan opory, by przekazać złe nowiny?
- Pierwszy jest synoptyk, a ja zaraz po nim. Przyzwyczajony jestem już do tego, że muszę przestrzec ludzi przed każdą pogodą. Z doświadczenia wiem, że nie ma złej pogody. Urlopowicze czekają na słońce i takie informacje są dla nich pozytywne, a to samo słońce może martwić rolników, którzy potrzebują deszczu. Mam świadomość, że każda pogoda jest potrzebna. Nawet wichury, zamiecie, powodzie mogą nas czegoś nauczyć.

Ludzie mają do Pana czasem żal o brak słońca?
- Skoro pełnię rolę pogodowego wieszcza narodowego, to czasem spada na mnie odpowiedzialność za pogodę w Polsce. Jestem przyzwyczajony do tego, ze ludzie podchodzą na ulicy i bez ogródek pytają, jaka będzie pogoda. Tylko raz zdarzyła się nieprzyjemna sytuacja. W 1997 roku, gdy na południu Polski była powódź, ja urlopowałem nad morzem. Poszedłem do sklepu po zakupy, a ekspedientka oburzona powiedziała, że nie powinna mi nic sprzedawać, bo to przeze mnie zalało tylu ludzi, a ja sobie wypoczywam bezkarnie.

Ale jest Pan w tej komfortowej sytuacji, że urlop może Pan zaplanować wtedy, gdy jest Pan pewien słońca?
- Urlop planuję w marcu, kiedy jeszcze nic nie można przewidzieć. Wyjeżdżając, kieruję się bardziej tym, co mam w przewodniku i na mapie. Jeśli jest słonecznie korzystam z uroków natury, a jeśli pada - zwiedzam. 

Zdjęcie

/fot /AKPA

Wiem, że zjechał Pan prawie cała Polskę. Wyrusza Pan czasem również na zagraniczne eskapady?
- Teraz wyjazdy nie są drogie, więc można lecieć gdzie się chce i z tego korzystam. Jednak równie przyjemnie można odpocząć na miejscu. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak Polska jest piękna i ile ma nam do zaoferowania.

Jakie są Pana ulubione miejsca?
- Przez wiele lat każdego roku jeździliśmy nad Bałtyk do małej miejscowości niedaleko Gdańska, która mimo upływu czasu nadal jest spokojna i nie zamieniła się w kurort. Nie zdradzę jej nazwy, by nadal taka pozostała. Staramy się też każdego roku odwiedzać nowe miejsca. Rok temu byliśmy w gminie Pobiedziska niedaleko Poznania i Gniezna, bo piszę książkę o tym regionie. W tym roku urlop rozpoczęliśmy w Świnoujściu, w którym też byliśmy po raz pierwszy.

Wspomniał Pan o książce. Co skłoniło Pana do pisania o swoich podróżach?
- Wydawnictwo Publicat. Zaproponowali, bym napisał o czterdziestu najpiękniejszych miejscach, w których byłem i tak powstała moja pierwsza książka "Cuda Polski". Następnie pisałem o Zabrzu, a ostatnio o gminie Pobiedziska. Pisanie książek jest przede wszystkim fantastyczną przygodą i przyjemnością. Mam też nadzieję, że zarażę czytelników pasją podróżowania.

W jaki sposób wybiera Pan cel swoich wypraw?
- Jeżdżę tam, gdzie jest cicho i spokojnie. Omijam szerokim łukiem wszystkie tłoczne miasta i kurorty, gdzie do późnej godziny nocnej toczy się życie. Moja codzienność jest na tyle zwariowana i intensywna w Warszawie, że kilka dni w roku chcę spędzić w ciszy i spokoju, najlepiej poza zasięgiem sieci komórkowych. Ale lubię towarzystwo, dlatego zabieram ze sobą rodzinę, a na zimowe wyjazdy również przyjaciół. W ciągu dnia szusujemy na stoku, a długie wieczory umilamy sobie przy grzanym winie, jemy kolację lub idziemy na termy.

A gdzie Pan był ostatnio?
- Pojechaliśmy całą rodziną do Toskanii. W tym roku obchodzimy z żoną 25. rocznicę ślubu i ta wycieczka była dla niej prezentem i do ostatniego momentu niespodzianką. Aby się za szybko nie dowiedziała, nawet dzieciom nie zdradziłem celu podróży.

Jaka jest prognoza pogody Państwa wspólnego życia?
- Mam nadzieję, że teraz już zawsze będzie bezchmurne niebo. A do tej pory nie mam powodów do narzekań. Ciśnienie na poziomie 1002 hPa, przy umiarkowanym zachmurzeniu z przewagą dni słonecznych i ciepłym południowym-zachodnim wietrze. Okresowe, krótkotrwałe burze, które jednak nie czyniły szkód i nie niszczyły pól uprawnych.

Ma Pana dwoje dzieci, córka jest już dorosła. Zamierza pójść w Pana ślady?
- Marta często bywa ze mną na medialnych imprezach, więc doświadcza, jak to jest być osobą publiczną. Ma za sobą też udział w reklamie. Jak do tej pory jej to nie zraziło i chyba chce wykonywać zawód, który jest medialny, bo śpiewa. Z zespołem gospel Sound'n'Grace doszła do finału w poprzedniej edycji "Mam talent". Podoba jej się popularność.

Miłość do podróży też po Panu odziedziczyła?
- Ciągle jest w ruchu. Najchętniej wyjeżdża do Londynu, to jej ulubione miejsce na ziemi. Ze względu na swoje śpiewanie dużo jeździ też po kraju. Często nasze rozmowy toczą się wokół dróg - jak najszybciej dojechać i uniknąć korków, gdzie można zjeść smacznie i niedrogo oraz co można w okolicy zwiedzić. 

Ewa Pokrywa

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

AKPA

Reklama