Reklama

Dirty dancing. Niezapomniany taniec zmysłów

Wtorek, 21 lutego 2017 (15:40)

Film, którego nikt nie podejrzewał o taki potencjał, stał się jedną z najchętniej oglądanych historii miłosnych. Po 30 latach wciąż wzrusza, a aktorzy na całym świecie nie wstydzą się, że zaczynali jako tancerze!

Choć trudno w to uwierzyć, taneczny superprzebój „Dirty Dancing” (znany w Polsce pod niezbyt trafionym tytułem „Wirujący seks”) zbliża się do trzydziestki. Światowa premiera miała miejsce 17 sierpnia 1987 roku w Nowym Jorku. Nie ściągnęła tłumów: nikt nie spodziewał się, że niskobudżetowa produkcja będzie takim hitem!

Tymczasem to pierwszy film w historii, który jako kaseta wideo sprzedał się w ponad milionie kopii, w sumie zarobił około 250 mln dolarów, soundtrack dorobił się podwójnej multiplatyny, a przebój „I’ve Had The Time of My Life” zdobył Złoty Glob i Oscara.

– Jestem szczęśliwa, że Patrick namówił mnie do udziału w „Dirty Dancing” – przyznaje 56-letnia Jennifer Grey, córka legendarnego Joela Greya („Kabaret”). – Wahałam się, o rolę Frances „Baby” Houseman walczyła Sharon Stone, chciałam jej ustąpić. Gdybym to zrobiła, rwałabym sobie włosy z głowy lub w najlepszym razie gratulowała braku biznesowego wyczucia. Zresztą... nie tylko o biznes chodzi. To była taka piękna przygoda – wspomina.

Dwa razy Patrick

Film znają wszyscy. Jak każda legendarna produkcja ma on jednak swoje sekrety i tajemnice, z których parę postanowiliśmy Wam zdradzić. Mało brakowało, a Grey nie przyjęłaby roli. To już wiecie. Nie wiecie, że powodem była nie tylko Stone.

– Pracowałam z Patrickiem na planie „Czerwonego świtu” (1984). Wydawało mi się, że nie powinnam drugi raz grać z tym samym facetem. Gdy więc okazało się, że zastąpi u mego boku Billy’ego Zane’a, znowu zaczęłam się wycofywać – opowiada.

No właśnie, 34-letni Swayze nie był oczywistym kandydatem. Szeptano o Travolcie, lecz był za drogi. Wybór padł więc na 20-letniego Zane’a, który lepiej pasował do roli włoskiego instruktora tańca. Kolejny – na Vala Kilmera. Nie sprawdzili się. Johnny Castle z Włocha stał się Amerykaninem, którego zagrał Patrick.

Muzyka i inspiracje

Początki były trudne. Bohaterka miała 16 lat. Grey musiała przekonać producenta, że się nadaje. Zajęło jej to pięć minut – w końcu była profesjonalną tancerką. Podobnie Patrick, który wyprosił z planu dublera. Sam skomponował i zaśpiewał też balladę „She’s Like A Wind”.

Był z niej ogromnie dumny, w przeciwieństwie do Billa Medleya, który tak wstydził się „The Time of My Life”, że kazał usunąć ją z albumu „Best Of”. I jeszcze coś. Najpiękniejsza scena, w której „Baby” i Johnny podchodzą do siebie na kolanach, nie została zaplanowana.

Reżyser Emile Ardolino podpatrzył przekomarzających się w przerwie aktorów, filmował ich z ukrycia, a potem wmontował to do filmu. Oprócz muzyki liczył się nastrój. To dlatego wszystkie występujące w filmie drzewa zostały popsikane zielonym sprayem, tak, by ich kolor był „bardziej romantyczny”.

„Dirty Dancing” – bardziej niż „Gorączka sobotniej nocy” – udowodnił, że widz kocha taniec. Sprawił też, że wielu gibkich aktorów później nie wstydziło się wirować na ekranie.

Ba, Sarah Jessica Parker, Channing Tatum, Kevin Bacon, Jessica Alba i Natalie Portman do dziś są z tego dumni!

MACIEJ MISIORNY

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama