Reklama

Lidzbarskie wieczory humoru i satyry - Neo-Nówka

Poniedziałek, 22 września 2014 (14:36)

Ich skecz „Niebo” został wybrany Skeczem Trzydziestolecia na festiwalu PAKA. Radek Bielecki z kabaretu Neo-Nówka zapowiada wielki powrót z nowym programem.

Od kilku lat Neo-Nówka przygotowuje i prowadzi „Kabaretową Noc Pod Gwiazdami”. Co takiego mają w sobie Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry, że powracacie tam każdego roku?

– Jest kilka powodów. Po pierwsze, to najstarszy w Polsce festiwal kabaretowy, po drugie, każdy z nas rozpoczynał tam swoją kabaretową drogę. I po trzecie – urodziłem się w Lidzbarku i śmiało mogę powiedzieć, że jestem „efektem kulturotwórczym” tego festiwalu. Nie wyobrażam sobie, abym opuścił takie wydarzenie w moim ukochanym mieście.

Co jest największym atutem imprezy?

– Na tym festiwalu panuje niezwykły klimat, co w dużej mierze zawdzięczamy zaprawionej w bojach, żywiołowo reagującej publiczności, która nie raz i nie dwa udowodniła, że niestraszna jej pogoda i niesprzyjająca temperatura.

Lidzbark Warmiński to piękne miasteczko, a amfiteatr pod Zamkiem Biskupów Warmińskich, w którym odbywają się koncerty finałowe, jest jedyny w swoim rodzaju. Bardzo kameralne i klimatyczne miejsce z historyczną budowlą w tle. Momentami odnosimy wrażenie, że występujemy w teatrze, a nie w plenerze pod gołym niebem.

A publiczność?

– Dla mnie występy w Lidzbarku są zawsze wyjątkowe i chyba najbardziej stresujące. Mam świadomość, że występuję przed swoimi „ziomalami”. To specyficzny rodzaj adrenaliny, gdyż nigdzie indziej nie odczuwam tak dużej tremy. Tutaj ewidentnie czuć, że lokalna społeczność traktuje „Kabaretową Noc Pod Gwiazdami” jako wielkie wydarzenie i święto polskiego kabaretu. To właśnie w tym mieście Neo-Nówka zdobywała pierwsze nagrody...

Ostatnio rzadko można Was zobaczyć w telewizji, natomiast w Lidzbarku występujecie z premierowymi skeczami. Dlaczego?

– Przez ostatnie parę lat było nas bardzo dużo na szklanym ekranie, dlatego chcieliśmy dać odpocząć widzom od Neo-Nówki (śmiech). Momentami mieliśmy wrażenie, że zaraz wyskoczymy z lodówki i czuliśmy, że musimy złapać oddech, by spokojnie popracować nad kolejnym repertuarem.

Udało się. Mamy nowy, spójny i po raz pierwszy fabularyzowany program, który z powodzeniem wkrótce wystawimy w całym kraju.

Jakie atrakcje czekają na widzów w tym roku?

– Nie chcę zbyt wiele zdradzać, bo efekt zaskoczenia mógłby się nie udać. Powiem tylko, że będzie to wyjątkowy koncert w stylu legendarnych, wielkich festiwali. W tym roku pochylimy się nad utworami legendarnego kabaretu Potem. Nie będzie to typowa laurka, lecz wspominkowy i sentymentalny koncert. Dla mnie i mojego pokolenia kabareciarzy bardzo ważny, gdyż każdy z nas wychowywał się na „Potemach”.

Wśród zaproszonych nie zabraknie innych wyjątkowych gości. Jaki był klucz ich doboru?

– Jako goście specjalni pojawią się Donatan i Cleo, gdyż hit „My Słowianie”, który artyści śpiewali podczas tegorocznej Eurowizji, jest poniekąd utworem... satyrycznym. Doszliśmy do wniosku, że będzie to fajne przełamanie naszej kabaretowej konwencji i niezłe show, bo Donatan przyjedzie z grzeszącymi urodą tancerkami Mazowsza (śmiech). Do udziału w „Kabaretowej Nocy Pod Gwiazdami” zaprosiliśmy również samą śmietankę – Artura Andrusa, Czarka Pazurę, Grupę MoCarta, Kabaret Młodych Panów, Kabaret Słuchajcie, Kabaret Adin i wrocławski zespół Mikromusic. Dlatego o jakość koncertu się nie obawiamy (śmiech)!

Rozmawiał ARTUR KRASICKI

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama