Reklama

Pankracy. Kudłaty ulubieniec widzów

Piątek, 2 grudnia 2016 (11:38)

„Już za chwileczkę, już za momencik piątek z Pankracym zacznie się kręcić. Kręcić się będzie Pankracy z panem. Czy wszystkie buzie już roześmiane?”. Dziś wiele osób na myśl o tym programie uśmiecha się, ale i wzrusza.

Tym wierszykiem w każdy piątek począwszy od marca 1978 roku witała się z nami w programie „Piątek z Pankracym” najsłynniejsza pacynka PRL. Pankracy był wykonany ze sznurka, gąbki i trzech żyłek wędkarskich.

Wymyślił go Maciej Zimiński, zaprojektowała Lidia Wopaleńska, a głosu użyczył Hubert Antoszewski. Program prowadził Zygmunt Kęstowicz. Wcześniej, w piątki o godzinie 16.40 był gospodarzem cyklu „Pora na Telesfora”, a jego pomocnikami były pacynkowe smoki. Zamienił je na zabawnego uroczego psa, nie spodziewając się, że zrobi on taką furorę.

Prezent dla Babci Sąsiadki

Do redakcji przychodziły worki listów. Młodsi i starsi, nie bacząc na braki w ortografii, pisali: „Kohany panie Kracku, oglądamy ciebie w piontek. Bardzo ciebie kochamy”. Szybko okazało się, że Pankracy nie tylko bawi, ale też pomaga dochodzić do zdrowia.

– Kiedyś dostaliśmy list ze szpitala na Bielanach. Dziewczynka po operacji prosiła, żeby przyjść z Pankracym. Że bardzo ją boli i że będzie mniej bolało, jeśli przyjdziemy – wspominał Zygmunt Kęstowicz.

Porozumiał się z personelem szpitala i poszedł w odwiedziny z Pankracym, ale innym, mniejszym, zrobionym specjalnie na tę okazję. – Ta dziewczynka, do połowy w gipsie, i inne dzieci po różnych operacjach, chyba rzeczywiście zapomniały o bólu i o tym, że są w szpitalu – wspominał pan Zygmunt.

Pankracy poprawił też nastrój pensjonariuszy domu spokojnej starości. Jak zapewne pamiętacie, Zygmunt Kęstowicz często rozmawiał z Pankracym o Babci Sąsiadce. Kiedyś zastanawiali się, co jej podarować na Gwiazdkę. – Widzowie przysłali pudła pełne książek, ozdób choinkowych, laurek. Któregoś dnia przyszła paczka kolosalna, długa co najmniej na metr, z Białego Dunajca. Dzieci wydziergały z włóczki rękawiczki i szaliki, ich babcie dorzuciły kożuchowe czapki. Było tego kilkadziesiąt sztuk – wspominał Maciej Zimiński, autor programu.

Ktoś wpadł na pomysł, aby taki prezent od Pankracego zawieźć właśnie do domu spokojnej starości. Podczas wizyty tam jedna z pań powiedziała Maciejowi Zimińskiemu: – Bardzo mi zależało, żeby mój kot zobaczył Pankraca.

Przytulają telewizor!

Autorzy zdawali sobie sprawę z tego, że program ma duży wpływ na dzieci. Starali się więc je wychowywać. Pankracy uczył form grzecznościowych, dobrych obyczajów i podpowiadał, jak ciekawie spędzać czas. Były konkursy i piosenki („Psiejsko czarodziejsko”), a także filmy („Piesek w kratkę”, „Nikogo nie ma w domu”).

Wielkim hitem okazało się wydanie kalendarza z psimi imionami. Dzieci nadsyłały swoje propozycje razem z wierszykami i rysunkami.

Do 1988 roku program prowadził Zygmunt Kęstowicz. Później zaś zmieniono nazwę na „Okienko Pankracego”, a gospodarzem został najpierw Tadeusz Chudecki, a potem Artur Barciś. Każdy z nich miał swój własny styl, ale dla dzieci najważniejsze było, że obok prowadzącego stał uśmiechnięty długouchy czworonóg.

Matki masowo pisały do redakcji: – Na widok Pankracego moje dziecko całuje i przytula telewizor!

Do widza zawsze życzliwie

Na czym polegał fenomen tego programu? Twórcy od początku trzymali się podstawowej zasady – żadnych zakazów i nakazów. Dzieci trzeba traktować z życzliwością i szacunkiem. Zwracano uwagę na piękną polszczyznę i dobre maniery, zachęcano do nauki, dbania o innych, ale także pobudzano wyobraźnię. Nic dziwnego, że dzieciaki informowały Pankracego o wszystkim, co było dla nich ważne.

– Kiedyś dostaliśmy widokówkę od naszego ukochanego widza, który odbył rejs po Morzu Śródziemnym. Napisał, że odkrył wyspę o nazwie Pankracy – wspominał Maciej Zimiński.

To on, gdy w 1990 roku zakończono emisję programu, zabrał Pankracego do swojego domu. Nie chciał, aby jego sznurkowy przyjaciel kurzył się na półce w magazynie. Przez lata przechowywał też listy.

Znów za tydzień...

Oprócz wspomnianego kalendarza z psimi imionami, ukazały się dwie kasety z piosenkami z programu oraz książka o przygodach Pankracego.

Pamiętacie, jak się ten program kończył? „Już minęło pół godziny z psem Pankracym. Znów za tydzień się spotkamy, lecz inaczej. Będą filmy, ale jakie? Któż to wie... Zaśpiewamy znów piosenkę, może dwie...” 

Katarzyna Ziemnicka

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama