Reklama

Pod Mocnym Aniołem z Więckiewiczem w roli pisarza

Piątek, 24 stycznia 2014 (10:34)

Po zachwycie „Drogówką” trudno mi było wyobrazić sobie, by Wojciech Smarzowski sięgnął jeszcze głębiej w badaniu obrzydliwości ludzkiej natury. Udało się!

Tragiczna, bolesna, brudna, szczera do granic wytrzymałości, mocna, nie dla wszystkich, a przecież dla każdego, kto ma odwagę dotknąć istoty ludzkiego upodlenia – taka jest ekranizacja powieści „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha, w której Robert Więckiewicz wspina się na szczyty aktorskich możliwości.

Alter ego Pilcha

On to gra Jerzego – znakomitego pisarza, alter ego Pilcha, który w wędrówce po bezdrożach alkoholizmu zalicza kolejne kręgi piekła. Widzimy go, gdy jako chłopiec daje się badać lekarzowi-alkoholikowi (Andrzej Grabowski). Widzimy w mieszkaniu-pieczarze, wytapetowanym książkami i butelkami – w którym samotność twórcy raz za razem rozpraszają wizyty kochanek, pielęgniarzy i wielkich pisarzy. Widzimy, gdy próbuje walczyć na oddziale odwykowym. Tam to zresztą pisze pijackie spowiedzi towarzyszom niedoli, innym pacjentom. Spotkania w piekle zawsze bolą, bo są jak lustro.

Odbija się w zwierciadłach

Jerzy znakomicie odbija się w zwierciadłach, którymi są uzależniona od spirytusu Mania (Kinga Preis), światowej sławy reżyser (Marcin Dorociński), pijący ksiądz (Jacek Braciak) i prosty kierowca (Arkadiusz Jakubik). Najtrudniej spojrzeć mu na samego siebie – a przecież to warunek wyzdrowienia. Jednak sumienie jego upadku jest cały czas przy nim, ma twarz Adama Woronowicza.

Kto wie, może wygra? To opowieść otwarta, po opadnięciu kurtyny wszystko się jeszcze może zdarzyć.

MAM

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama