Reklama

Ratując pana Banksa z Emmą Thompson i Tomem Hanksem

Piątek, 31 stycznia 2014 (10:34)

Autorka słynnej „Mary Poppins” walczy o to, by Hollywood nie zamieniło jej powieści w tanie kino. Brawa dla Emmy Thompson i Toma Hanksa, którzy w filmie stworzyli kreacje na miarę Oscarów.

Pamiętają Państwo jeden z najpiękniejszych filmów wyprodukowanych przez Walta Disneya – „Mary Poppins” (1964)? W tym roku musical z Julie Andrews w roli obdarzonej magicznymi umiejętnościami niani obchodzi swe 50-lecie.

My zaś zapraszamy na ciepłą, wzruszającą i niezwykle zabawną historię jego powstawania. Jak się bowiem okazuje, uparty perfekcjonista Walter Elias Disney, twórca krainy marzeń – Disneylandu oraz najpiękniejszych filmów na świecie, wcale nie miał lekko.

Początki

Zacznijmy jednak od początku. Rok 1961, tętniące życiem Hollywood. Walt (Tom Hanks) 20 lat temu obiecał córkom, że zrobi film na motywach ich ukochanej książki – „Mary Poppins”.

Pewnie dawno by się z obietnicy wywiązał, gdyby nie kapryśna pisarka, właścicielka praw autorskich P.L. Travers (Emma Thompson). Trzeba było nie lada sztuczek i dwóch dekad starań, by ściągnąć ją z Anglii do USA.

Zdecydowała się, bo sprzedaż powieści zaczęła spadać. Czy jednak odda ją filmowej machinie bez walki? Otóż nie! Pierwszą osobą, którą w Los Angeles poznaje, jest kierowca Ralph (Paul Giamatti). Choć wita ją ciepłym: – Słońce wyszło dzisiaj tylko dla pani, ona nie szczędzi mu kąśliwych uwag.

Pisarka jest nieugięta

Podczas narady wstępnej z Disneyem i autorami muzyki, jest jeszcze gorzej. Uparta pisarka życzy sobie, by wszystko nagrywano na taśmie.

Nie godzi się na wstawki animacyjne, kolor czerwony ani zbyt „bogate” stroje dla rodziny Banksów. Na Czereśniowej 17 mieszkali przecież zwykli ludzie! Disney, uzbrojony w fantastyczny storyboard, pomysłowych współpracowników i ciasteczka, dwoi się i troi. Niestety, powstanie filmu stoi pod znakiem zapytania. Czy pani Travers rzeczywiście jest tak nieugięta? A może walczy o coś – lub kogoś – bardzo dla niej ważnego?

Wkrótce poznamy historię jej dzieciństwa i dowiemy się, kim byli Banksowie – w tym powieściowy pan Banks, tak naprawdę zaś... jej tata.

Maciej Misiorny

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama