Reklama

Szczuka, Steczkowska, Najsztub i Bartnik, czyli biesiada gwiazd

Piątek, 17 kwietnia 2015 (13:30)

Jakim talentem kulinarnym lub jego... brakiem zaskoczą nas uczestnicy specjalnych odcinków? Kto popisze się rozrywkową atrakcją? Przekonajmy się!

Jak jak co roku, i tym razem możemy podziwiać gotujące gwiazdy. Zobaczymy Magdalenę Steczkowską, Kazimierę Szczukę, Piotra Najsztuba i Jacoba Bartnika.

By wróciła na stoły...

– Skąd pomysł na baraninę? – pytam Piotra Najsztuba w przestronnym salonie jego podwarszawskiego domu, w którym poznamy zwycięzcę specjalnego odcinka programu. – Dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, dlatego zapominamy, że nas nagrywają – wyjaśnia dziennikarz.

– Od dłuższego czasu staram się, by baranina ponownie pojawiła się na naszych stołach. Zapomnieliśmy, że kiedyś była podstawowym daniem, a teraz spożywamy ją głównie w kebabie. To bardzo zdrowe mięso, niehodowlane, choć trzeba olbrzymiej cierpliwości, by je przygotować. Ja spędziłem dzisiaj w kuchni ponad cztery godziny, usłyszałem później wiele komplementów, ale czy ludziom naprawdę można wierzyć? – puszcza oko Piotr Najsztub.

Jak zintegrować gości?

– Warto było tyle czekać! Wiedzieliśmy, że to, co przygotuje Piotr, będzie wszystkim smakowało. Powiem szczerze, że do tej pory nie przepadałam za baraniną, ale to się właśnie zmieniło – chwali gospodarza Magdalena Steczkowska, która jako pierwsza musiała przyrządzić kolację. Czy wyszła z tej próby zwycięsko?

– Musiałam naszą grupę zintegrować, bo nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Jako niespodziankę zaproponowałam konkurs karaoke, lecz towarzystwo wolało biesiadować, niż śpiewać. Ale i tak bawiłam się świetnie!

Z pokorą do gotowania

– Ja natomiast spanikowałam, presja czasu jest dla mnie okropna! – Kazimiera Szczuka przyznaje, że jeśli się spieszy, to tylko powoli. – Nie udała mi się zupa z dyni, w przeciwieństwie do paluszków chlebowych z organicznej mąki. Buraczki przyrządzałam z głowy, kaszę jaglaną z przepisu i może dlatego usłyszałam od Piotra, że smakuje jak karma dla ptaków – mówi Szczuka.

– Ja porwałem się z motyką na słońce, zaryzykowałem i ze wszystkich dań udała mi się zupa z gruszki i pietruszki. Na szczęście wszyscy podnosili mnie na duchu i bardzo wspierali – zdradza projektant Jacob Bartnik. A kto okazał się zwycięskim gospodarzem? Zobaczymy...

KRAS

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama