Reklama

Taniec z gwiazdami. Anna Głogowska. Wiedzą, że chcę tańczyć!

Poniedziałek, 1 grudnia 2014 (09:39)

– To jest dla mnie przygoda życia, bo ten program jest wyjątkowy i pełen dobrych emocji. Do końca tej edycji jeszcze nie raz zaskoczymy widzów – zdradza prowadząca.

„Dancing with the Stars” możemy oglądać Cię nie tylko w roli prowadzącej – zdarza się, że wchodzisz na parkiet i tańczysz. Jaki jest Twój rekord czasowy w przebieraniu się z prowadzącej w tancerkę?

– Trzy minuty! Z poprawką makijażu, fryzury, rozgrzewką i przebiegnięciem z miejsca na miejsce! Pamiętam, że przy tańcu z Krzysiem Ibiszem już w trakcie zapowiedzi zdejmowałam buty, żeby było szybciej! (śmiech)

I trzy minuty wystarczą, by przestawić się z prowadzenia programu na taniec?

– To jest bardzo trudne. Jestem perfekcjonistką i staram się, by wszystko zawsze było przygotowane na najwyższym poziomie, a jeśli nie jest, to się denerwuję! I mimo że taniec jest moim zawodem i pasją, to nie wyobrażam sobie, że mogłabym ot tak wejść na parkiet i bez przygotowania zatańczyć w programie!

Więc te trzy minuty naprawdę są intensywne, ale jednocześnie fajne, bo człowiek jest na najwyższych obrotach i jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, to jest niesamowita satysfakcja.

To była transakcja wiązana – „poprowadzę program, jeśli będę mogła czasem zatańczyć”?

– Nie! To jest tak, że w produkcji wszyscy wiedzą, że chcę tańczyć, więc kiedy tylko pojawia się taka możliwość i wiadomo, że potrzebna będzie w programie pauza między występami uczestników, to na przykład w poniedziałek dostaję telefon, żebym się przygotowała, bo w piątkowym odcinku będę tańczyć.

Pamiętam wywiad z Tobą przed startem pierwszej edycji. Byłaś bardzo zestresowana i przejęta nową rolą! To się zmieniło?

– Nadal jestem przejęta i zestresowana oraz mam do siebie całą masę uwag i pretensji!

Dlaczego?

– Powinnam być bardziej wytrenowana i zdecydowanie lepsza, a nadal emocje biorą nade mną górę! Czasem słyszę , że to mój wielki atut, bo jestem przecież tancerką, a nie wyuczoną prowadzącą z wystudiowanymi gestami, potrafiącą właściwie reagować w każdej sytuacji.

Niestety, sama jestem wobec siebie bardzo krytyczna i kiedy zdarzy mi się popełnić gafę, to rozmyślam i zadręczam się. Oczywiście stres jest mniejszy, bo coraz bardziej się czuję jak u siebie i uwielbiam czwartki – kiedy mamy próby oraz piątki, kiedy wchodzimy na żywo na antenę.

Krzysztof Ibisz Ci pomaga?

– Krzysztof jest niesamowity! To profesjonalista w każdym calu! Nie tylko mi pomaga, a wręcz opiekuje, bo na próbach siada i cierpliwie ćwiczy ze mną każdy tekst. Dobrze, że jedno z nas jest superprofesjonalne w prowadzeniu programów, bo byłby dramat (śmiech).

To tak, jakby dwoje amatorów weszło na parkiet – mogliby się solidnie kopać po kostkach! Dzięki Krzysiowi mam mniejszy stres, bo wiem, że zawsze opanuje sytuację.

A zdarzyło Ci się ratować skórę Krzysztofowi?

– Tak! Kiedyś zapowiedział przerwę reklamową nie w tym miejscu co trzeba i udało się zareagować błyskawicznie. Po programie przyszedł i podziękował. To też świadczy o jego wielkiej klasie.

Piątkowe i sobotnie wieczory w telewizji należą do pary Głogowska – Gąsowski! W domu temat prowadzenia programów nie istnieje, czy wręcz przeciwnie?

– Z Piotrem mamy tak dużo tematów, że jest w domu o czym rozmawiać. Jeśli chodzi o telewizję, to jestem wielką fanką Gąsa, a tego, co pokazuje w programie „Twoja twarz brzmi znajomo” w ogóle!

W drugą stronę… Piotr jest dla mnie autorytetem i jego uwagi są bardzo cenne. Długo biedny uczył się, jak rozmawiać ze swoją przewrażliwioną Anią, żebym jego uwagi przyjmowała, a nie miała ochotę zaszyć się w kącie!

Nauczył się i rozmawia ze mną bardzo delikatnie. Docenia moją pracę i często mówi, że coś było super, że się dobrze bawił oglądając.

To teraz pytanie do Ani Głogowskiej – tancerki. Który z uczestników tej edycji show zaskoczył Cię najbardziej?

– Chyba takim największym zaskoczeniem jest Jasiek Mela. I nie mówię tu o tańcu, ale o jego postawie. Mam wrażenie, że na początku nie to końca potrafił się odnaleźć. Może momentami nawet żałował, bo był bardzo zamknięty i nieufny. To się zmieniło, Jasiek dał się porwać i z odcinka na odcinek coraz bardziej „wkręca” się w taniec.

Rozmawiała Ewelina Kopic

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozmaitości

Tele Tydzień

Reklama