Hiszpan z Francji gotuje dla Polaków

Wtorek, 25 września 2012 (14:24)

Michel Moran od 11 lat mieszka w Polsce i gotuje dla Polaków. Od niedawna jest też jurorem w programie "MasterChef". Nam opowiada m.in. co po raz pierwszy ugotował dla żony oraz dlaczego jest porównywany do Joanny Krupy.

Zdjęcie

Michel Moran jest szefem kuchni w restauracji „Bistro de Paris” w Warszawie. /fot  /materiały prasowe
Michel Moran jest szefem kuchni w restauracji „Bistro de Paris” w Warszawie.
/fot /materiały prasowe

Co Pan wpisuje, kiedy w formularzach trzeba wypełnić pole "narodowość"?

Reklama

- Hiszpan z Francji.

Jeszcze nie Polak?

- Jako dziecko we Francji byłem Hiszpanem na emigracji. W Hiszpanii byłem Francuzem na wakacjach. Wciąż ciężko mi się odnaleźć. Kocham Polskę dobrze mi tu, ale Polakiem jeszcze się nie czuję.

Zdjęcie

Jury "MasterChefa" w komplecie: Anna Starmach, Michel Moran i Magda Gessler
/fot /AKPA

Zna Pan polskie powiedzenie "przez żołądek do serca"? Czy tak zdobył Pan miłość żony?

- Tak, słyszałem. Ale chociaż żonę poznałem w restauracji, to nie gotowałem dla niej, bo byliśmy gośćmi.

Ale pamięta Pan co po raz pierwszy dla niej ugotował?

- Tak. To był sylwester. Przyjechaliśmy wtedy do Polski z Francji, ale było już dość późno. Szybko więc zrobiliśmy zakupy, żeby mieć cokolwiek do jedzenia na wieczór. Wybrałem makaron i łososia, a potem... Może za dużo emocji? Zmęczenie? A może aperitif był za długi? Danie było... wyjątkowo niesmaczne!

Kiedyś powiedział Pan, że "trzeba wybierać - albo restauracja, albo telewizja".

- I nie zmieniłem zdania. Nie dałbym rady gotować w telewizji regularnie. "MasterChef" to inny program, tu nie chodzi o kucharza, który gotuje dla widzów. Tu najważniejsi są amatorzy, którzy udowadniają widzom, że Polacy potrafią gotować. Poza tym program kręciliśmy w wakacje, kiedy jest mniejszy ruch w restauracji.

Wie Pan, kto to jest Joanna Krupa? I że porównują Pana do niej?

- Czytałem o tym, ale prawdę mówiąc dopiero po emisji programu dowiedziałem się, że nie mówi się "ten dań" i "oddaj fartucha". Wcześniej ani w pracy, ani w czasie nagrań, nikt mi tego nie powiedział! Popełniłem błąd, bo kiedy przyjechałem do Polski, powinienem zapisać się na kurs języka, zamiast uczyć się ze słuchu. Niestety, odcinki "MasterChefa" zostały już nagrane i już się nie poprawię. Komentarze i złośliwości mi nie przeszkadzają, wiem, że kaleczę język polski. Mam tylko nadzieję, że Polacy nie będą się za to obrażali.

Rozm. Marta Drelich

Artykuł pochodzi z kategorii: MasterChef