Reklama

Gdzie jest skarb III Rzeszy?

Środa, 10 października 2012 (11:40)

Hitlerowskie tajemnice, ukryte skrzynie, zasypane gruzem podziemne korytarze. Bogusław Wołoszański znów na tropie...

Zdjęcie

W "Skarbach III Rzeszy" nie zabraknie inscenizacji /  /Polsat
W "Skarbach III Rzeszy" nie zabraknie inscenizacji
/ /Polsat

Bogusław Wołoszański przez 32 lata pracy w Telewizji Polskiej zrealizował około tysiąca programów, w tym najsłynniejszy - "Sensacje XX wieku". Jest też autorem książek o tematyce historycznej. Wkrótce ukaże się kolejna - "Największy wróg Hitlera" o Heinrichu Himmlerze, szefie SS. "Skarby III Rzeszy" to nowy cykl, który powstał dla Polsat Play. - Media są w kryzysie, ale historia sprzedaje się bardzo dobrze, więc ciągle powstają nowe pisma poświęcone historii. Cieszę się, że Polsat odkrył historię - mówi Bogusław Wołoszański.

W programie "Skarby III Rzeszy" pada wiele pytań. Czy na wszystkie otrzymamy odpowiedź? Raczej nie. Nie wszystkie fakty poznaliśmy, nie wszystkie dokumenty odtajniono. Umierają ostatnie osoby, które pamiętają czasy wojenne i tuż powojenne. Jednak dziennikarze i historycy nie zaprzestają dociekań. Bogusława Wołoszańskiego interesuje wszystko, co działo się na Dolnym Śląsku zaraz po wojnie. 

Zdjęcie

Bogusław Wołoszański tworzy program razem z Waldemarem Szmidtem, z którym współpracował przy "Sensacjach XX wieku"
/ /Polsat

Skąd skarby III Rzeszy? Hitler przegrywając wojnę, nadal miał pieniądze?
- Miał pieniądze, ale nie miał sił, by wygrać. Skarby były: dolary, biżuteria, pieniądze np. te, które esesmani zabrali z banku niemieckiego (w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze byłoby to ok. 80 mln dolarów). Po ukryte skarby po wojnie przychodzili tzw. inkasenci. Odzyskiwali zasoby, których pilnowali tzw. strażnicy.

Czy dotarł Pan do jakiegoś inkasenta, czy strażnika?
- Tak, zidentyfikowaliśmy jednego strażnika. Aż do śmierci mieszkał w bliskości skarbu. Był Niemcem, esesmanem i nie uciekł. Żył w PRL wiele lat. Bardzo dużo ryzykował, bo rozpoznała go sąsiadka, ale tak ją zastraszył, że przez lata bała się wyjawić prawdę. Choć mieszkała koło niego! Przeszłość wyszła na jaw już po jego śmierci.

Jak zaczęła się dla Pana droga po skarby III Rzeszy na Dolnym Śląsku?
- Poszukiwania rozpoczęliśmy na podstawie listu pewnego niemieckiego oficera, który opisał jak transportowano skrzynie na zamek Grodno. Korzystając z najnowocześniejszej aparatury, czyli georadarów, potwierdziliśmy słowa Niemca. Okazało się, że istnieje zasypany korytarz i ściana, za którą być może jest skarb. Dalsza eksploracja związana jest ze zgodą konserwatora.

Czy zamierza Pan wystąpić do konserwatora o zgodę na dalsze badania?
- Tak, oczywiście. Przy próbach dotarcia do skrzyń, trzeba będzie skorzystać z pomocy oddziału saperskiego, bo oficer pisał, że te depozyty zostały zabezpieczone minami porcelanowymi, których nie widzi detektor metalu.

Czy zdarzało się Panu spacerować po lesie z wykrywaczem metalu? Wielu Polaków tak robi.
- Absolutnie nie. To mnie nie interesuje, ale mam znajomych, którzy takie przechadzki uprawiają. Oczywiście wcześniej zgłębiają historię danego miejsca, mają świadomość, że jeśli coś znajdą, to należy do państwa. No i niczego nie rujnują. Niestety, wiele miejsc zostało dosłownie splądrowanych przez poszukiwaczy skarbów.

Czy udało się Panu swoją pasją do historii II wojny światowej zarazić dzieci?
- Swoje - nie, a cudze - tak. Moja córka jest historykiem, ale sztuki, syn zaś prawnikiem. Moich dzieci II wojna światowa nie obchodzi.

Beata Modrzejewska

"Skarby III Rzeszy", sobota godz. 13:30, Polsat Play

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozrywka

Telemax

Reklama