Reklama

Rozgrzewka przed EURO 2012

Środa, 11 kwietnia 2012 (06:00)

Zanim na stadiony EURO 2012 wybiegną piłkarskie ekipy, ich kibice zmierzą się ze sobą w nowym teleturnieju "Daniec z gwiazdami, czyli EuroShow".

Zdjęcie

Theofilos Vafidis, kapitan drużyny /    /AKPA
Theofilos Vafidis, kapitan drużyny
/ /AKPA

O zwycięstwo w "Daniec z gwiazdami, czyli EuroShow" będą walczyli fani 16 startujących w mistrzostwach drużyn. Jak na prawdziwych kibiców przystało ubrani w stroje narodowe zajmą miejsca na trybunach w przypominającym piłkarski stadion studio. Tak samo jak drużyny EURO, teleturniejowe ekipy narodowe zostaną podzielone na cztery grupy po cztery zespoły.
Wśród tworzących turniejowe jedenastki cudzoziemców zobaczymy gwiazdy niezwykle popularnego kilka lat temu talk-show “Europa da się lubić": Kevina Aistona - Anglia, Paolo Cozzę - Włochy, Theofilosa Vafidisa - Grecja, Irinę Bogdanovich - Rosja i Olę Sommer - Szwecja. 

Zdjęcie

W trzyosobowym jury teleturnieju zasiądą: Klaudia Carlos, Robert Janowski i Radosław Majdan
/MWMedia /AKPA

Punkty będzie można zdobywać w pięciu konkurencjach m.in.: za najlepszą piosenkę stadionową, pokaz mody na EURO, przygotowując danie nawiązujące wyglądem do symboliki piłkarskiej. W jednej z rund wiedzą na temat futbolu będą miały szansę wykazać się wchodzące w skład ekip panie.

Za dobre odpowiedzi punkty będzie przyznawało trzyosobowe jury, w którym zobaczymy między innymi dziennikarkę TVP Klaudię Carlos. Do następnej fazy awansują najlepsze drużyny z każdej grupy. Nad przebiegiem zabawy czuwać będzie satyryk i zagorzały kibic piłki nożnej, Marcin Daniec.

"Daniec z gwiazdami, czyli EuroShow", sobota 14 kwietnia, godz. 18:25, TVP 1

Wystartujemy razem z polską ekipą


Specjalnie dla "to&owoTV", grecki restaurator i fan piłki nożnej Theofilos Vafidis, zazwyczaj zachwalający w TV kulturę swojego kraju i jego kulinarne tradycje, mówi o swoim udziale w nowym teleturnieju "Daniec z gwiazdami, czyli EuroShow"

Kiedy umawialiśmy się na spotkanie, żartując, spytał pan, czy będziemy rozmawiać po grecku. Zostańmy może przy polskim. Gdzie nauczył się pan języka polskiego?
- Uczyłem się sam. Nie chodziłem do żadnej szkoły językowej. Do Polski przyjechałem w 2000 roku i żona rzuciła mnie na głęboką wodę. Słuchałem rozmów żony, teściowej i uczyłem się. Robiłem tylko jeden błąd. Przyzwyczajony do nich używałem form w rodzaju żeńskim. I tak zostało mi do dziś. Teraz mój syn Benjamin mówi mi: Tato, ale ty mówisz jak kobieta. Wiem o tym, ale jeszcze zdarza mi się popełniać takie błędy. W domu rozmawiamy trochę po grecku, trochę po polsku.

Do Polski ściągnęły pana względy rodzinne?
- Tak. Wiele lat mieszkaliśmy w Niemczech. Miałem tam swoją restaurację i tam urodził się mój pierwszy syn Jorgios. Ale w życiu liczą się nie tylko pieniądze. Dzieci powinny znać babcię, wujków, ciotki. Dlatego w pewnym momencie sprzedałem wszystko i przenieśliśmy się do Polski, by mieć bliski kontakt z rodziną żony. I jestem z tego zadowolony.

Przypomnijmy pana telewizyjny debiut w programie "Europa da się lubić." Jak pan do niego trafił?
- Z jedną z dziennikarek przygotowywaliśmy tekst o kuchni greckiej. Ona znała Leszka Kumańskiego (reżyser "Europa da się lubić" - przyp. red.) i skontaktowała mnie z nim, kiedy rozpoczęły się poszukiwania gości do programu. Wtedy nie mówiłem po polsku tak jak dzisiaj i stanowiło to dla mnie problem, było sporym wyzwaniem. Kiedy zaproszono mnie na nagranie pierwszego odcinka na szczęście był w studio Steffen Möller. Znam niemiecki więc on tłumaczył mi, o co chodzi. Byłem jedynym Grekiem w programie. Z innych krajów czasem bywało więcej gości. Talk-show przyniósł mi popularność, którą jako szef kuchni postanowiłem połączyć z zawodem. Kiedy w Polsce zaczęła rozwijać się moda na gotowanie na ekranie, w 2007 roku wystartowałem w TV z programem kulinarnym. Teraz przygotowuję kolejny. Nie zdradzę jeszcze szczegółów, ale przeniesie nas do Grecji.

Zdjęcie

Mieszkający w Polsce grecki restaurator jest również fanem piłki nożnej
/ /AKPA

Zachował pan miłe wspomnienia?
- Spotykamy się w różnych sytuacjach z Elą, Paolo. Czasami pojawiam się w "Kawie czy herbacie?", organizuję pokazy kulinarne, po których często rozmawiam z ludźmi, razem wracamy. Lubię takie momenty. Przy okazji nadal uczę się języka i poznaję mentalność Polaków. Nie czuję się gwiazdą. Byłem Theo Vafidisem i nadal nim jestem.

W teleturnieju "Daniec z gwiazdami, czyli EuroShow" Pana ekipa będzie złożona wyłącznie z Greków?
- W większości tak, ale będą w niej również Polacy. Drużyna będzie się składała z jedenastu osób, a ja będę jej kapitanem. Podczas zabawy będą nas dopingowały dzieci, przygotowaliśmy fajną piosenkę po grecku. Z teleturniejowej grupy wyjdzie tylko jedna drużyna, więc trzeba ostro powalczyć. Każdy z odcinków trwa zaledwie 25 minut, dlatego wszystko musi się toczyć bardzo szybko. Do rozegrania jest pięć konkurencji. Ale nie zdradzę wszystkiego. Będzie ciekawie. Również na EURO 2012 będzie gorąco, bo pierwszy mecz to Grecja-Polska.

No właśnie. I jak pan to pogodzi?
- To trudne, ale mam propozycję. Moje dzieci myślą tak samo. Na mecz Polska-Grecja proponuję wynik 0:0. Czechy i Rosja wracają do domu, a Polska i Grecja awansują do kolejnej rundy (śmieje się). A moim marzeniem jest finał Polska-Grecja. W starożytnej Grecji liczył się sam udział w olimpiadzie, a nie wyłącznie zwycięstwo. Traktuję mistrzostwa podobnie. Grecja znalazła się wśród 16 najlepszych europejskich drużyn i to już jest powód do zadowolenia. Przyjadą kibice z Grecji. Będziemy tańczyli, bawili się. Najważniejsze, żeby to było święto futbolu.

Jest pan fanem futbolu?
- Oczywiście. Z synami tworzymy fanklub greckiej reprezentacji. Mamy specjalne bluzy, kapelusze. Razem z innymi Grekami będziemy na stadionie.

W teleturnieju spotka pan kolegów z "Europa da się lubić". Tym razem w przeciwnych ekipach.

- Będzie Irina, Conrado Moreno. Jeśli uda nam się wyjść z grupy, to może powalczymy z angielską ekipą i Kevinem Aistonem. Kto wie? Ale to ma być przede wszystkim dobra zabawa. Ludzie potrzebują uśmiechu, rozrywki. Żyje się tylko raz i trzeba to wykorzystać.

Nie chce pan zbyt wiele zdradzać, ale czy w tym programie bardziej przyda się wiedza czy refleks i poczucie humoru?
- Przyda się i wiedza i poczucie humoru. Nie zabraknie również emocji, bo bez nich trudno mówić o piłce nożnej. Studio będzie przypominało stadion piłkarski, każdy będzie ubrany w stroje narodowe, zagramy i zatańczymy, będzie bardzo kolorowo i emocjonująco.

Pana grupa pójdzie na pierwszy ogień w pierwszym odcinku?
- Nie. Wystartujemy jako ostatnia z czterech grup. Razem z Polską ekipą.

Rozmawiała Małgorzata Jankowska


Artykuł pochodzi z kategorii: Rozrywka

To i Owo

Reklama