Reklama

Nieźle się poplątało...

Piątek, 4 maja 2012 (11:16)

Małżeństwo jej bohaterki przeżywa kryzys. Prywatnie, Annie Piróg-Karaszkiewicz obce są takie problemy. Wraz z mężem mieszka w wymarzonym domu w Krakowie, a każdą wolną chwilę spędzają w... ogródku.

Zdjęcie

/   /ARTRAMA
/ /ARTRAMA

Pokomplikowały się sprawy rodzinne Doroty i można powiedzieć, że sama sobie winna.

- No nie do końca, bo to wcześniejsze liczne krętactwa i zdrady jej męża Michała (Krzysztof Respondek), doprowadziły ją do tak fatalnego stanu...

Zdjęcie

/ /ARTRAMA

W którym szukała pocieszenia w ramionach innego?

- Raczej odwetu, a przy tym odrobiny przyjemności, co chyba jej się też w życiu należy!

Drogo ją ta przyjemność kosztuje.

- To fakt. Myślę, że Dorota nie przypuszczała, że sprawy przybiorą taki obrót, że będą ją gnębić wyrzuty sumienia, a kochanek, Darek (Krzysztof Pluskota) potraktuje rzecz poważniej niż jako jednorazową przygodę. Nieźle się poplątało...

Małżeństwo Jeleniów przetrwa ten kryzys?

- Pojęcia nie mam, bo scenariusze pisane są na bieżąco. Wiem tylko, że długo jeszcze potrwają ich perypetie, nim wszystko się rozstrzygnie.

Może postanowią jednak zostać razem, chociażby ze względu na dobro dziecka?

- Niewykluczone, ale jeśli się tak stanie, to życzę im, żeby nie był to jedyny powód decyzji, ponieważ oglądanie się w takich przypadkach na tzw. interes dzieci nie rozwiązuje problemów.

Co Pani robi poza serialem?

- Obecnie przygotowuję trzy spektakle. Pierwszy z nich to monodram autorstwa Andrzeja Sadowskiego, napisany specjalnie dla mnie, a pozostałe to dwie farsy. Poza tym, weszłam na nieznany mi dotąd obszar pracy z młodzieżą i prowadzę dwie grupy teatralne. Przed nami wielki sprawdzian. 18 maja wystąpimy podczas Nocy Muzeów organizowanej w Niepołomicach. Będzie to pierwszy publiczny pokaz tego, co dokonaliśmy z moimi podopiecznymi.

Podobno w wolnych chwilach ucieka Pani do pracy na roli?

- Tak, odkąd mam swój wymarzony, krakowski domek z ogródkiem, to właściwie nigdy nie odpoczywam. Nie przypuszczałam, że to aż tak pracochłonne. Nie miałam nigdy babci ani rodziny na wsi, toteż wszystkiego uczyłam się od zera. Wraz z mężem, który również ma przy tym ręce pełne roboty, często musimy podejmować decyzje, czy wyjść gdzieś ze znajomymi do miasta, a może wyjechać lub działać w ogródku i prawie zawsze ogródek jest górą! No cóż... Coś za coś...

Rozmawiała Jolanta Majewska

Artykuł pochodzi z kategorii: Barwy szczęścia

Tele Tydzień

Reklama