Reklama

Babcia go lubi!

Czwartek, 27 września 2012 (12:45)

Choć Jacek Mikołajczak lekarza grał już w „Barwach szczęścia”, nie zgadza się, by porównywać Rafała Gordona do dr. Otto Kurchnera z „Czasu honoru”: – Rafał był psychopatą, a Otto to... dobry człowiek – mówi.

Zdjęcie

Jacek Mikołajczak jako Otto Kurchner /Monika Zielska /TVP
Jacek Mikołajczak jako Otto Kurchner
/Monika Zielska /TVP

Twórcom "Czasu honoru" musiało pewnie chodzić o pokazanie tzw. "dobrego Niemca". Postać doktora Otto Kurchnera przeczy wszelkim stereotypom...
- Otto to przede wszystkim dobry, prawy człowiek, a przy tym - jakbyśmy to dziś powiedzieli - światły Europejczyk, któremu z pewnością obca była ideologia nazistowska. Wojna odebrała mu niemal wszystko: na froncie w Grecji stracił jedynego syna, a sam, jako lekarz, został wcielony do Wehrmachtu i pełnił służbę m.in. w Warszawie. Tu właśnie natknął się na dr Marię Konarską (Katarzyna Gniewkowska), co radykalnie wpłynęło na jego życie... 

Zdjęcie

Przyjaźń dr. Kurchnera i Marii przetrwała próbę wojny
/Monika Zielska /TVP

Znali się wcześniej, sprzed wojny?
- Tak, spotykali się na medycznych sympozjach naukowych. Poza zawodową pasją, łączyła ich przyjaźń i... sympatia ze strony Otta, który nigdy nie krył zainteresowania piękną koleżanką z Polski. Czas wojny, stawiającej ich po przeciwnych stronach barykady, był czasem próby tej przyjaźni, a zarazem rodzącego się głębszego uczucia. Próby, z której wychodzą zwycięsko.

Nieprawdopodobna historia!
- Dlaczego? Różnie się układają ludzkie losy. Nasz wątek podoba mi się, bo jest pokazywany szlachetnie, bez zbędnych słów, banału i patosu.

Jak potoczy się życie Marii i Otta?
- To już możemy sobie tylko wyobrazić, jako że serialowa opowieść dobiega końca. Wiadomo, że Otto zdecyduje się pozostać z Marią w Warszawie, mimo niesprzyjających okoliczności politycznych, sowieckiej władzy i ubeckiego terroru. Nie przypuszczam, by w tej nowej rzeczywistości dane im było spokojnie żyć i pracować. 

Zdjęcie

W "Barwach szczęścia" Jacek Mikołajczak też grał lekarza. Ale był to psychopata znęcający się nad żoną
/ /AKPA

Lekarza grał Pan m.in. w "Barwach szczęścia". Czyżby upodobał Pan sobie tę profesję?
- Zwykły przypadek, poza tym nic więcej nie łączy tych postaci. Rafał Gordon był psychopatycznym sadystą, który znęcał się nad rodziną. Babcia mojej żony, a więc i moja, miała do mnie żal za tę rolę: - Gdybym cię nie znała! - mówiła. Za to Otta lubi.

No i ten jego głos: głęboki, zmysłowy. Skąd u Pana ten dar?
- Bóg raczy wiedzieć? Ojciec mówił normalnie, żadnych basów sobie w rodzinie nie przypominam, ja sam też nigdy nie "poprawiałem" tonu, jakoś tak mam. Ciekaw jestem, co będzie z moim synkiem, ale musimy poczekać, bo ma dopiero siedem lat.

Często pracuje Pan jako lektor, dubbinguje filmy i gry komputerowe. Ich miłośnicy dobrze znają głos Bezimiennego z serii "Gothic".
- Szczerze mówiąc, zdumiało mnie, kiedy dowiedziałem się, jak popularna jest to postać i ile osób korzysta z tego, co nagrywamy w zaciszu studia. Lubię tę pracę, choć jest to zupełnie coś innego, niż teatr, serial, czy film.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

"Czas honoru", niedziela godz. 21:15, TVP 2

Artykuł pochodzi z kategorii: Czas honoru

Tele Tydzień

Reklama